Zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej Kisielin w Zielonej Górze żąda o miasta opłaty za użytkowanie osiedlowych dróg. Tych, które prowadzą do miejskiej szkoły i przedszkola. Wyliczono, że miasto ma zapłacić 1,2 mln zł za 10 lat użytkowania. Roszczenia wpłynęły nie tylko do wydziału oświaty, ale także do Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. ZGKiM ma wziąć odpowiedzialność za blok, który jest wspólnotą mieszkaniową - dwuklatkową dziewiętnastkę.

Na jakie prawo się powołuje? Na swoje. W czerwcu br. rada nadzorcza spółdzielni podjęła uchwałę, w której określa reguły korzystania z dróg osiedlowych właścicielom nieruchomości, które nie należą do spółdzielni. Wprowadza miesięczne opłaty za bezumowne korzystanie z dróg i chodników, każe płacić za wydatki związane z ich eksploatacją i bieżącym utrzymaniem. Spółdzielnia ustaliła, że zapłaty ma prawo się domagać za 10 lat wstecz - od dnia wejścia uchwały. Skąd wzięły się tak astronomiczne sumy? Spółdzielnia wymienia kilka czynników. Pierwszy to "koszty zarządzania infrastrukturą os. Pomorskiego i Śląskiego" (zieleń, drogi, chodniki, sieci). Składają się na nie wynagrodzenia pracowników spółdzielni - ponad 509 tys. zł, narzuty na wynagrodzenia, odpisy na fundusz socjalny - 97 tys. zł, podatki od nieruchomości - 46 tys. zł, artykuły biurowe - 55 tys. zł, przeglądy techniczne 8,7 tys. zł. I tak koszty administracyjne - w przeliczeniu na powierzchnię - wynoszą 57 gr za m kw. Do nich należy blisko 1,5 zł za m kw. kosztów eksploatacji (sprzątanie i odśnieżanie chodników, placów zabaw, konserwację sieci wodnych, kanalizacyjnych i energetycznych, do tego naprawy i koszty oświetlenia).
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.