Dombas i carskie jajko Faberge

1/9

Wiosna 2005r. W procesie sądzonych jest sześciu mężczyzn, najważniejsi to: Jacek D., ps. "Dombas": lat 41, 190 cm wzrostu. Typ przywódcy, zdecydowanie górujący intelektualnie nad wspólnikami. Pochodzi z robotniczej rodziny, był zawodowym wojskowym. Szymon G., ps. "Cygan": niewysoki, kruczowłosy Rom, 36 lat. Zawód - kotlarz, wykształcenie podstawowe. Ojciec dwojga małych dzieci. Po wypadkach w Nowej Soli leczył się "na nerwy".

Król nowosolskich Cyganów Waldemar Huczko został brutalnie zamordowany w swoim domu w 1991 r. Mordercy podcięli gardło także jego konkubinie i zabili jego syna. Z mieszkania zabrali cenne kosztowności, w tym prawdopodobnie tzw. jajo Faberge - klejnot cara Mikołaja II.

O dokonanie zbrodni prokuratura oskarżyła dwóch mieszkańców Inowrocławia: Jacka D. i Szymona G. O pomoc - Aleksandra G. i Zbigniewa W. (mieli skrępować ofiary). Na czatach miał stać Hieronim D., zaś "wejście" do domu zorganizować nowosolanin Sandryno L. W pierwszym procesie toczącym się w 1994 r. zostali uniewinnieni. Powód? Badanie śladów DNA pożarłoby cały roczny budżet nowosolskiej prokuratury. Po dziesięciu latach, gdy badania stały się tańsze, śledczy nie mieli wątpliwości kto stał za zbrodnią.

D. przychodził na rozprawy w jasnej marynarce, miał schludnie przystrzyżone włosy, na ręce drogi zegarek. Na salę wszedł z dużą, niebieską reklamówką, z której wyjął wielką stertę dokumentów. Kwestionował wartość ekspertyz śladów biologicznych, które jasno wskazały, że krew na jego ubraniach należała do zamordowanych. Zeznania świadka incognito, uznał za nieważne, no ten był podobno jego odwiecznym wrogiem i teraz się mści. Wspominany świadek zeznawał, że Dombas, chwalił mu się, jak zabijał swoje ofiary.

Dombas przyrównywał się do bohatera słynnego "Procesu" Franza Kafki. Twierdził, że przestał ufać swojemu obrońcy wyznaczonemu z urzędu, bo ten spiskuje z prokuratorem.

Sąd w silnym składzie (Dariusz Pawlak oraz Bożena Maluśka) odrzucił wnioski "Dombasa". Miesiąc później wydał wyrok. Skazał Jacka D. na 25 lat. Taką samą karę dostał również "Cygana". Aleksandra G. i Zbigniewa W. - którzy mieli pomagać mordercom krępować ofiary i zacierać ślady - na 15 lat więzienia. Hieronimowi D. za współudział w napadzie i sprzedaży skradzionych rzeczy wymierzono karę sześciu lat więzienia, natomiast pięć lat dostał Sandryno L., za to, że wprowadził morderców do domu ofiary. Jacek D. po ogłoszeniu wyroku zaczął krzyczeć: - Nie chcę już tego słuchać. Proces był od początku ustawiony - przerywał sędziemu. - Źle się czuję! Wypuśćcie mnie z tej sali!- krzyczał skazany zza pancernych szyb specjalnie przygotowanej sali. Środki ostrożności miały uchronić ich przed ewentualną wendetą. Niektórzy nowosolscy Romowie uważali, że więzienie to zbyt niska kara dla morderców ich króla (cygańskie prawo jest jednoznaczne: śmierć za śmierć).

Wszystkie zdjęcia
  • Morderca przyszedł z lasu
  • Głos kazał mu zabijać
  • Smażyli kiełbasy na ognisku i czekali aż ciała ofiar się rozpuszczą
  • Zgubiło go DNA, wyrok po 27 latach
  • Zbrodnia bez kary
-->