Zbrodnia bez kary

8/9

fot. Anna Krasko / Agencja Gazeta

Grudzień 2008r. Po kilku latach batalii sądowej Sąd Apelacyjny w Poznaniu uniewinnił Marcina D., skazanego pół roku wcześniej przez zielonogórski sąd na 25 lat więzienia za morderstwo Magdaleny S. na ul. Chopina.

Zbrodnia, która wstrząsnęła mieszkańcami Zielonej Góry, wydarzyła się osiem lat temu u zbiegu ul. Chopina i Akacjowej. Zaatakowana dziewczyna umierała w bólach, mimo jej krzyku nikt jej nie pomógł. Gdy ktoś w końcu zadzwonił na policję, było już za późno. Śledczy znaleźli ciało przykryte krzakami, obok leżał czerwony od krwi kamień. Magdalena S. miałaby dziś 38 lat.

W kwietniu 2004 r. zapadł pierwszy wyrok w sprawie morderstwa zielonogórzanki. Sąd skazał Marcina D. na 25 lat więzienia, a Arkadiusza W. na 15. Choć proces był poszlakowy, przesądziły zeznania Arkadiusza W., który na początku przyznał się do udziału w morderstwie. Później wycofał się ze wszystkiego, ale nie potrafił wiarygodnie wytłumaczyć, skąd znał szczegóły morderstwa (przekonywał, że z audycji radiowych).

Adwokaci odwołali się do Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. Wyrok został uchylony, a proces ruszył od nowa. Tym razem pracy sędziów i prokuratorów przyglądali się przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W lutym br. zapadł wyrok przed zielonogórskim sądem. Marcin D. (31 l.) dostał 25 lat więzienia, Arkadiusz W. - 15 lat. Ich obrońcy natychmiast odwołali się od wyroku.

Marcin razem z chłopakiem Magdy - Piotrem, prowadził pub na zielonogórskim deptaku. Od miesięcy zalegał u wspólnika ze spłatą długu - ok. 60 tys. zł. Kiedy przestał spłacać pożyczkę, Piotr i Magda zagrozili, że przejmą klub. Zdaniem śledczych, Marcin D. postanowił wystraszyć dziewczynę. Miał nadzieję, że dzięki temu para zacznie z nim negocjować. Poprosił o pomoc Arkadiusza W. (26 l.). Ten zabrał jeszcze jednego kolegę. Mieli zaczepić Magdę, kiedy szła rano do pracy. Napastnicy najpierw dusili dziewczynę paskiem od jej torebki, ale kiedy zaczęła krzyczeć, przestraszyli się, że ktoś może wezwać policję i uderzyli ją kamieniem (pierwsze zeznanie Arkadiusza W. wskazuje, że ciosy zadawał Marcin D.) Napastnik zabrał dziewczynie telefon komórkowy, by usunąć swoje nagranie z poczty. Potem roztrzaskał go o ziemię. Śledczy na podstawie billingów ustalili, że oskarżony faktycznie dzwonił do dziewczyny z telefonu w swoim domu, a uszkodzona komórka potwierdziła tę wersję. Mieszkanka ul. Lipowej potwierdziła także, że widziała trójkę uciekających mężczyzn.

W lutym sąd uznał, że Marcin D. miał motyw do dokonania tego zabójstwa - porachunki finansowe, a o tym, że to zrobił, może świadczyć fakt, iż mówił znajomym, że dziewczyna nie żyje, zanim policja wydała oficjalny komunikat. Na jego niekorzyść przemawiało też wcześniejsze zdarzenie, kiedy groził śmiercią innej kobiecie. Była dziewczyna Marcina D. zeznała, że na przełomie stycznia i lutego 2000 r. ten wielokrotnie groził jej zgwałceniem, pobiciem, a nawet śmiercią.

Sąd Apelacyjny w Poznaniu uniewinnił Marcina D. Uzasadniał, że dowody zebrane w trakcie śledztwa przez zielonogórską prokuraturę, nie przekonują o jego winie. Wyrok jest prawomocny.

Wszystkie zdjęcia
  • Morderca przyszedł z lasu
  • Głos kazał mu zabijać
  • Smażyli kiełbasy na ognisku i czekali aż ciała ofiar się rozpuszczą
  • Zgubiło go DNA, wyrok po 27 latach
  • Zbrodnia bez kary
-->