Tekst był opublikowany  w zielonogórskiej „Gazecie Wyborczej” 6 października 2009 r.

Chłopiec z konikiem to najczęstszy motyw rodzinnych fotografii zielonogórzan. Od lat historycy i regionaliści próbowali wyjaśnić pochodzenie rzeźby. Najczęściej wskazywali na Krosno Odrzańskie. Brakowało jednak potwierdzenia. Kilka lat temu "Gazeta" dotarła do albumu wydanego przez Crossener Heimatgruese pt. "An der Grenze Schlesiens und der Mark". Bogata publikacja zawiera mnóstwo nieznanych dotąd zdjęć z przedwojennego powiatu krośnieńskiego. Główną część albumu zajmuje Krosno, Lubsko i Bobrowice. Na jednej z fotografii widzimy budynki i wjazd do garnizonu. Podpis wyjaśnia, iż koszary oddziałów artylerii i piechoty zbudowano w połowie lat 30. na wzgórzu za cmentarzem. Na centralnym placu przed koszarami piechoty stoi na postumencie znajoma rzeźba.

W styczniu 2001 r. po raz pierwszy burmistrz Krosna Odrzańskiego zwrócił się do władz Zielonej Góry, by oddano rzeźbę. Zielonogórzanie żądali dowodów na krośnieńskość rzeźby. Ostatecznie Zygmunt Listowski, ówczesny prezydent Zielonej Góry oznajmił, że może oddać co najwyżej kozę (żywą), ale nie konika. Po ośmiu latach temat wraca. Radni Krosna chcą na dniach podjąć uchwałę, by zielonogórzanie oddali im rzeźbę. Uchwałę przekażą na ręce radnych Zielonej Góry.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej