Tekst był opublikowany w zielonogórskiej „Gazecie Wyborczej” 3 listopada 2001 r.

W maju tego roku Kazik się załamał. Wszedł na komin Zielonogórskiej Fabryki Mebli "Zefam". Z góry zrzucił list pożegnalny: "Olu, nie kochasz mnie, dlatego skaczę". Strażacy szybko skontaktowali się z noclegownią, a policja na sygnale przywiozła pod komin Olę.

Kazik krzyknął do niej: - Chcesz, abym skoczył?

Zapłakana dziewczyna kiwnęła przecząco głową i wyciągnęła do góry ręce.

- Chcę być z tobą - zapewniała.

Kilka minut później ściskali się w ramionach.

- Wyglądało to jak w filmie - wspominają strażacy, którzy - gdy tylko dowiedzieli się o ślubie Oli i Kazika - skakali z radości. - Teraz wszyscy trzymamy kciuki, aby im się udało. Mamy nadzieję, że pan Kazimierz przestanie wchodzić na kominy, a my będziemy mogli w końcu wyjeżdżać tylko do pożarów - mówi kapitan z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Zielonej Górze Lesław Gliński.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej