Blisko 40-hektarowy cenny przyrodniczo teren leży między wsią Zwierzyniec a osadą Myszyniec, kilka kilometrów od Sławy, jednego z najbardziej znanych lubuskich kurortów turystycznych. W kwietniu ub. roku jeden z okolicznych rolników wygrał przetarg w Agencji Nieruchomości Rolnych na dzierżawę ziemi. Rolnik został w części zwolniony z opłat, ale w zamian ma przywrócić część gruntów do użytku rolnego. Aby stało się to możliwe, konieczne będzie wycięcie nawet 20 tys. drzew.

O wstrzymanie „hekatomby” walczą przyrodnicy i społecznicy. – Nie byłoby problemu, gdyby chodziło o kilka krzaków na niedawno użytkowanym terenie. Fakt jest taki, że są to hektary starego lasu olchowego. Mamy do czynienia z dewastacją przyrody – mówi Adam Kloc, mieszkaniec gminy i były leśnik. Od ponad roku walczy o...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej