Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Krzysztof Koziołek, pisarz, dziennikarz i - jak sam o sobie mówi - "kryminalista, tyle że bez wyroku", spotkał się w zielonogórskiej redakcji "Wyborczej" z uczniami drugiej klasy III LO. Powody były dwa. 23 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Książki, a w najbliższą sobotę ukaże się "Gazeta Pisarzy". To znani polscy pisarze, m.in. Wojciech Kuczok, Andrzej Stasiuk i Sylwia Chutnik zredagują wydanie "Gazety Wyborczej".

Historia jednej dolarówki

Koziołek mieszka z Nowej Soli. W dorobku ma 10 powieści kryminalnych i sensacyjnych, m.in. "Droga bez powrotu" i "Furia rodzi się w Sławie". - Jak myślicie, co trzymam w ręku? - pytał uczniów, wymachując banknotem.

Uczniowie nie mieli wątpliwości. - Dolar!

- A skąd wiecie, że to jest dolar? Czy ktoś tu podszedł, dotknął, sprawdził? Dziennikarz to taka bestia, która nie zadowala się tylko tym, co widzi. Musi wszystko zweryfikować przynajmniej w dwóch niezależnych źródłach - przekonywał.

Ale dziś jest bardziej pisarzem. Pewnego dnia zamarzył, by utrzymywać się "z tego, co wystuka na klawiaturze". Założył własne wydawnictwo. - Książka jest dziś towarem, który trzeba umieć sprzedać. To wszystko marketing. Istnieją trzy drogi do sukcesu. Pierwsza to śmierć pisarza, druga to skandal i wreszcie trzecia, ciężka praca. Ja wybieram tę ostatnią - opowiadał Koziołek.







A może Harry Potter?

Uczniów przekonywał, że czytać, pisać, lubić język polski po prostu się opłaca. - Kojarzycie Joanne Rowling? Tak, autorka Harry'ego Pottera. Pomyśleć, że na swoich książkach zarobiła już miliard funtów. A niedawno sprzedała prawa Disneyowi i nawet nie wnikam, ile pieniędzy za to dostała - uzasadniał pisarz.

Tłumaczył, że znajomość języka polskiego jest w życiu nieoceniona i przydaje się nawet w branży usługowej. - Bogate słownictwo i umiejętność rozmawiania z ludźmi przełoży się na wasze portfele. Nawet jeśli chcecie iść w kosmetykę czy fryzjerstwo. Panie nie chodzą do takich salonów tylko po to, by ostrzyc włosy. Chcą też po ludzku porozmawiać. A mechanik samochodowy? Czy będzie miał klientów, gdy na "dzień dobry" zaklnie? - argumentował.

Fikcja może się wydarzyć

Koziołek w swoich książkach umieszcza uwagę: "Wydarzenia są fikcyjne, ale zawsze mogą się wydarzyć". Kiedyś spojrzał na kamienicę przy ul. Szkolnej w Nowej Soli i pomyślał: gdyby tak ktoś zamordował tu np. Magdę Pawłowską. - Okazało się, że kobieta o takim imieniu i nazwisku faktycznie w tej kamienicy mieszka. Innym razem, jedną z bohaterek nazwałem Ingą Witt, myślę, że dość rzadkie. Raz zadzwoniłem do jednej z instytucji, odebrała... Inga Witt - opowiada Koziołek.

W książce "Furia rodzi się w Sławie", jak mówi, 95 proc. to prawda, a 5 proc. to fikcja. - Ale pewną królową, która miała nieślubne dziecko, to akurat sobie zmyśliłem. I pewnego dnia podszedł do mnie czytelnik, który pogratulował wnikliwości, bo on też słyszał, że ta królowa miała nieślubne dziecko. I nie dowierzał, jak ja się do tego dokopałem. Lubię, kiedy moje historie zaczynają żyć własnym życiem - mówił.

W sobotę Gazeta Pisarzy

Spotkanie z Krzysztofem Koziołkiem odbyło się w ramach cyklu "Gazeta Pisarzy", akcji na zamówienie i z inspiracji organizatorów Europejskiej Stolicy Kultury i Światowej Stolicy Książki UNESCO 2016. Finałem będzie "Gazeta Pisarzy" 23 kwietnia.

Wywiad z Krzysztofem Koziołkiem w piątek w "Magazynie Lubuskim" w "Gazecie Wyborczej".

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.