Dziś przestępstwa to nie tylko zabójstwa i gwałty. To masa przestępstw popełnianych w internecie, od drobnych oszustw po karuzele podatkowe - mówi Urszula Bartkowiak
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z Urszulą Bartkowiak*

Maja Sałwacka: Ma pani 27 lat i skończoną aplikację. Za chwilę otworzy pani własną działalność. Było trudno?

Urszula Bartkowiak*: W styczniu skończyłam aplikację pod patronatem adwokata Łukasza Cieślaka. Zdałam egzamin zawodowy, choć nie było łatwo. To cztery dni, podczas których rozwiązujemy zadania pisemne z pięciu gałęzi prawa. Dziś jestem na etapie zamawiania mojej pierwszej togi. Choć w czasie aplikacji, czyli od ponad trzech lat chodzę na rozprawy, nie mogłam jej założyć. Nie byłam jeszcze adwokatem.

Jest pani karnistką? Skąd ten wybór?

– Choć skończyłam wrocławską uczelnię, studia prawnicze rozpoczęłam na Uniwersytecie Szczecińskim. Tam na drugim roku wykładał świetny karnista. Wtedy zrozumiałam, kim chcę zostać. Miałam to szczęście trafić na dobrych nauczycieli.

Adwokatem zabójców...

– Nie tylko! Dziś przestępstwa to nie tylko zabójstwa i gwałty. To masa przestępstw popełnianych w internecie albo przez tzw. „białe kołnierzyki”. Począwszy od drobnych oszustw, skończywszy na karuzelach podatkowych.

Trudno z panią się umówić. Ciągle jest pani w sądzie.

– Nie tylko w sądzie, rozmawiam z klientami, jeżdżę na komendę policji albo tzw. wizje lokalne.

Już się pogodziłam, że gdy dzwoni telefon od rodziny zatrzymanego, najbliższe 72 godziny spędzę w pracy. Odwołuję wyjazdy, przyjaciółki. Taki zawód, ale nigdy nie narzekam.

I biega pani w wysokich, 10-centymetrowych szpilkach?

– Adwokat musi budzić zaufanie klienta, musi być elegancko i schludnie ubrany. Buty na obcasie kreują wizerunek profesjonalisty. Oczywiście kiedy jadę na wizję lokalną, zabieram buty na przebranie. Ale w sądzie, na policji swoim strojem zawsze godnie reprezentuję klienta. A szpilki? Są naprawdę wygodne!

Co w tym prawie karnym jest najciekawsze?

– Oczywiście sprawy o zabójstwa, ale te nie zdarzają się codziennie. Na pewno do końca życia zapamiętam sprawę, w której pierwszy raz występowałam przed sądem – klient został oskarżony o posiadanie kilku tysięcy zdjęć o charakterze pedofilskim. Nie odebrał zastawionego telefonu w lombardzie, pracownicy kasując dane, znaleźli zabronione prawem pliki. Sprawa wydawać by się mogło nie do wygrania, bo nasz klient podpisał umowę w lombardzie. Ale nam tłumaczył, że po jednej z imprez zastawił telefon kolegi z kryminału, który zalegał mu pieniądze. Gdyby zwrócił się po aparat, ten miał mu oddać kwit z lombardu. Linia obrony, że zastawił nie swój telefon nie przekonała prokuratury, która wystąpiła z aktem oskarżenia i wydawać by się mogło, że nie przekonałaby żadnego sądu. Trzeba było odszukać prawdziwego właściciela. Ale jak to zrobić, jak nasz klient znał tylko dwa szczegóły: imię kolegi i fakt, że miał dziwnego loka na czubku głowy? Skontaktowaliśmy się z zakładem karnym ustaliliśmy wszystkich o imieniu Marek, wytypowaliśmy troje mężczyzn i wezwaliśmy do sądu. Gdy zobaczyliśmy fryzurę jednego z nich, wiedzieliśmy, że nasz klient nie blefował. Pan Marek przyznał, że to był jego telefon.

Urszula Bartkowiak
Urszula Bartkowiak  Fot. Władyslaw Czulak

Studia prawnicze, zrobienie aplikacji to kosztowna sprawa.

– To prawda. Ale marzenia trzeba spełniać. To, że chcę w ogóle zostać prawnikiem, wiedziałam już jako dziecko. Wybrałam prawniczą klasę w zielonogórskim III LO. Wtedy wyjechałam na dobre z małej, rodzinnej miejscowości. By zapłacić, blisko 20 tys. zł, za aplikację wzięłam studencki kredyt. Teraz zakładam własną działalność.

Skąd brać pieniądze?

Są programy wspierające młodych przedsiębiorców, które pomagają kupić pierwsze biurko czy komputer. Z jednej strony cieszę się, że wchodzę w nowy etap, z drugiej żal mi, że skończyła się aplikacja. I ochrona patrona. Bo to był cudowny czas, kiedy można było każdą wątpliwość czy linię obrony omówić z doświadczonym patronem.

*Urszula Bartkowiak, rocznik 1991, jest jednym z najmłodszych adwokatów w Zielonej Górze. Jest absolwentką Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Moze Pani Mecenas pochwali sie ocenami ze studiów i z aplikacji? Chyba nie było tak różowo, a juz chce wymiatać na salonach. Nie za wcześnie?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0