Zawsze jednak w cz這wieku, w okoliczno軼iach czynu jest co, na co trzeba zwr鏂i uwag, po這篡 ten argument na wag. I rol obro鎍y jest to pokaza - m闚i gorzowski adwokat Filip Wozi雟ki.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z Filipem Wozińskim*

Dariusz Barański: – Trzech studentów prawa: jeden zostaje sędzią, drugi prokuratorem, trzeci adwokatem.

Filip Woziński, adwokat* – Myślałem też nad aplikacją sędziowską. Adwokatura ma natomiast jedną istotną cechę, daje poczucie wolności i wyboru. I to przemawia za. Natomiast w praktyce? Ma się tylu szefów, ilu klientów. Każdy jednak z tych zawodów to praktyczne stosowanie prawa. Dlaczego adwokatura? To zawód, który ma swoją dynamikę, ciągle są nowe wyzwania i sprawy.

Mentor?

W moim przypadku to Krzysztof Łopatowski. Trafiłem pod jego skrzydła, a jego metoda była taka: na szerokie wody, albo się utopisz, albo będziesz pływał. Taki system szkolenia: masz akta, za pół godziny masz sprawę o rozbój, leć! Albo: masz na dziewiątą trzy sprawy, ogarnij to. I człowiek uczył się ogarniać.

Goethe, sam zresztą adwokat, mówił, że „adwokat energicznie występujący w słusznej sprawie i matematyk, przenikający gwiezdne niebo, obaj wydają się mieć cechy boskie”. Czuje się pan „Bogiem” w codziennej pracy?

O nie..!

Ale jednak ma się w rękach czyjś los.

Nie jest to praca, którą się zostawia w kancelarii i idzie do domu. Często człowiek potrafi się obudzić w nocy i myśleć, że czegoś nie zrobił, albo zrobił nie tak. Trzeba jednak powiedzieć, że dzisiaj to praca, która wymaga specjalizacji. Poszczególne dziedziny się tak skomplikowały, że trudno jest wszystkie tematy razem trzymać w garści.

Jednak zajmuje się pan bardzo różnymi sprawami...

Tylko karnymi...

Ale w tej dziedzinie tematów jest mnóstwo: od gospodarczych po zabójstwa

Szczególnie lubię z pogranicza prawa gospodarczego, i te związane z Kodeksem karnym skarbowym. To specyficzne zagadnienia, mają od strony prawniczej trochę wyższy stopień komplikacji, więc dają jakieś pole do intelektualnych potyczek. I dlatego je lubię.

Pamięta pan swoją pierwszą sprawę?

Pamiętam pierwsze wystąpienie. Wystąpienie, które próbowałem wygłosić, jak sąd już zamknął rozprawę. Nie potrafiłem się wstrzelić we właściwy moment.

Sąd pozwolił?

Jakoś to się rozwiązało, ale stres był przeogromny. Kiedy sąd zaczął podawać termin, ja się zorientowałem, że coś jeszcze miałem przecież do zrobienia. Chodziło o jakiś rozbój, uchylenie aresztu. Z perspektywy czasu może to błahostka, dzisiaj to się robi „na śniadanie”. Ale emocje duże, choć sala był kameralna, publiczności nie było.

A pana najciekawsza sprawa? Był pan jednym z obrońców w tzw. „aferze budowlanej”...

I ciągle jestem, bo przecież ta sprawa ciągle trwa. Śmieszne, bo częścią tej sprawy jest torowisko na rondzie Gdańskim. Sprawa ciągle jest, a te tory już dawno po raz kolejny rozebrano. W dziedzinie prawa karnego jest dużo interesujących spraw. Sprawy cywilne nie są tak ciekawe z mojego punktu widzenia.

Bronił pan klientkę, która zabiła własną siostrę, człowieka, który zabił trzy osoby jadąc pod wpływem narkotyków. Takie procesy ludzi interesują.

To specyfika tego postępowania karnego, że są sprawy, które budzą ciekawość. „Czarny charakter” zawsze ludzi interesuje.

Adwokat chyba nie może mieć problemu z tym, że broni właśnie w takich przypadkach.

A to jest częste pytanie: jak ja mogę bronić przestępców? Zwykle odpowiadam pytaniem na pytanie: a jak chirurg może ich leczyć? Przecież robi to samo: pomaga komuś. Ludzie często zapominają o jednym: rolą adwokata nie jest przecież przekonanie sądu, że oskarżony zrobił dobrze. Często chodzi o czyn, którego nie da się ani moralnie, ani prawnie obronić.

Mało jest takich jednoznacznych czarnych charakterów, zawsze w człowieku, w okolicznościach czynu jest coś, na co trzeba zwrócić uwagę, położyć ten argument na wagę. I rolą obrońcy jest to pokazać.

A z punktu widzenia klienta: obrońca nie jest od utwierdzania każdego w jego niewinności. Ma trzeźwo, z boku popatrzyć na jego problem i pokazać najlepszą drogę wyjścia z sytuacji. Czasami właściwą drogą nie jest zapieranie się tego, co się zrobiło, ale wyjście naprzeciw pokrzywdzonemu, naprawienie szkody.

Podobno adwokat powinien być pierwszym i najsurowszym sędzią swojego klienta.

Zdecydowanie. Czasami klienci mają astronomicznie oczekiwania, że każdego da się uniewinnić. Nieprawda. Nie każdego da się uniewinnić, ale każdemu można coś zaproponować w jego sprawie, opierając się na wiedzy i znajomości prawnych mechanizmów.

Rocznik 1978, czyli należy pan do adwokatów „średniego pokolenia”. Ominęły więc pana sprawy polityczne w PRL. Miał pan jednak przypadek, kiedy bronił pan dawnego opozycjonisty oskarżonego przez esbeka. Powrót do przeszłości?

Tak właśnie odebrałem tę sprawę. Na dodatek jeszcze mój klient był oskarżony. Zastrzegam od razu: sprawa toczyła się z wyłączeniem jawności z urzędu, więc o szczegółach nie mogę opowiedzieć. Ale rzeczywiście przez chwilę mogłem dotknąć historii. Szkoda jednak, że np. aplikanci nie mogli poznać takiej ciekawej materii.

Kto wie... może taka praktyka byłaby w dzisiejszych czasach przydatna.

Faktycznie, patrząc przez pryzmat tego, co się w kraju dzieje. Muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobało uzasadnienie sądu, nie tylko dlatego, że wyrok był korzystny dla mojego klienta.

Co pan, jako adwokat sądzi o obecnej sytuacji wokół polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Najbardziej mnie dziwi, że w odniesieniu do tego wszystkiego ludzie posługują się pojęciem „reforma”.

95 proc. tego, co się robi z wymiarem sprawiedliwości, sądownictwem, nie dotyczy żadnego usprawniania, ale zmian personalnych. To nie jest reforma, bo żadnych poważnych problemów nie rozwiązuje. Jeśli jednym z celów ma być na przykład skrócenie trwania spraw, to żadna ze zmian do tego nie prowadzi, ani do usprawniania czy likwidowania niedociągnięć.

Wymiar sprawiedliwości zawsze będzie chłopcem do bicia. To wynika ze statystyki: większość ludzi będzie zawsze z niego niezadowolona. Widział pan oskarżonego zadowolonego z tego, że dostaje wyrok? Nawet jeśli to jest dobry wyrok, to jednak wyrok. Daleki jestem od twierdzenia, że wszystko w wymiarze sprawiedliwości jest idealne. Trzeba jednak zajmować się tym, co przyniesie poprawę. Zamiast tego mamy deptanie autorytetu najpoważniejszych instytucji. Ja się też nie zgadzałem ze wszystkimi orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego. Niektóre uważałem za błędne. Sędziowie jednak nie są od tego, aby orzekali tak, jak każdemu się podoba.

Adwokaci, podobnie jak sędziowie zabierają głos w tej sprawie?

Naczelna Rada Adwokacka wypowiada się w sprawach krajowych. Natomiast adwokaci również widzą co się dzieje i nie boją się o tym mówić i oceniać. A ja oceniam to, co się dzieje wokół wymiaru sprawiedliwości jednoznacznie źle. To jest psucie, a nie żadne naprawianie. Dobrze by było, gdyby ten obszar był wolny od polityki. Im mniej polityki, tym lepiej wymiar sprawiedliwości funkcjonuje.

Kiedy zrzuca pan togę, zostawia akta, kończy sprawę to...

... wracam do Franka, Antka i Zosi... jeżdżę do Etiopii. W październiku jedziemy kolejny raz. Robimy operacje na oczy. To duży problem w tym kraju, zrobiliśmy już 2,8 tys. takich operacji. Miałem to szczęście, że spotkałem ludzi, którym się chciało i mogę im pomagać.

Adwokaci!?

No nie! (śmiech). Miejscowi lekarze. My pomagamy, bez żadnej fundacji, po prostu jedziemy, taka „niewidzialna ręka”. Nie tylko adwokaci, bo to grupa znajomych różnych zawodów, którzy spotkali się przypadkiem i tak już od kilku ładnych lat jeździmy. Turystycznie również, bo to piękny, ciekawy kraj.

*Filip Woziński – adwokat, rocznik 1978 po studiach prawniczych w Szczecinie, prowadzi własną kancelarię w Gorzowie. Wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Zielonej Górze.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Wi璚ej
    Komentarze
    Zaloguj si
    Chcesz do陰czy do dyskusji? Zosta naszym prenumeratorem