Trzy celne trójki w ostatnich 90 sekundach spotkania pozwoliły Stelmetowi Enea BC pokonać Rosę Radom w meczu otwarcia fazy play-off. Znów jednak straciliśmy mnóstwo punktów.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W mecz lepiej weszli rozstawieni dopiero z 4. numerem w tegorocznej drabince play-off aktualni mistrzowie Polski. Gracze Stelmetu jak zwykle ładnie dzielili się piłką, co otwierało czyste pozycje tak pod koszem, jak i na obwodzie. Trafiał Zamojski, aktywny od początku był Boris Savović. Inna rzecz, że goście z Radomia pudłowali na potęgę - po 5 minutach było już 14:4 dla naszych.

Niestety, zawodnicy z Zielonej Góry lubią w tym sezonie przysypiać. Tak było też tym razem. Silniczek odpalił Patrik Auda (15 "oczek" w pierwszej kwarcie), który w tym sezonie lubi nam nawrzucać, trochę pomogli koledzy i trzy minuty później był już remis 18:18.

Play-off. Stelmet Zielona Góra vs Rosa Radom
Play-off. Stelmet Zielona Góra vs Rosa Radom  WŁADYSŁAW CZULAK

Druga ćwiartka to już wyrównana gra kosz za kosz. W tej części dużo dobrych piłek od Łukasza Koszarka dostał Vlado Dragicević. Jeśli nie udawało się bezpośrednio, to pomagali pozostali gracze, aż komentator Polsatu Sport pokusił się o przyrównanie gry Stelmetu do słynnej FC Barcelony. "Drago" oczywiście nie marnował łatwych piłek (29 pkt, 11/14 z gry, choć tylko jedna zebrana piłka).

Ale żeby nie było zbyt kolorowo - znów frustrowała gra naszych w obronie. Zresztą, widać było, że sami zawodnicy mają o to do siebie pretensje. Bez trudu punktował zwłaszcza rozgrywający Rosy - A.J. English (27 pkt, 9/11 z gry!) - często wykorzystując fakt, że podopieczni Urlepa zbyt ociągali się z powrotem na własną połowę (chociaż starali się jak mogli, o czym świadczy tylko jedna zgarnięta piłka na atakowanej desce).

Do przerwy mieliśmy remis 46:46.

Po zmianie stron na kilkupunktowe prowadzenia wyszła Rosa. Skutkował kombinowany atak i fakt, że piłka Radomianom przez dłuższą chwilę po prostu "siedziała". Nas ratował po raz kolejny świetny z ławki James Florence. Amerykanin wybitnie skuteczny nie był, bo zaliczył 5/12 z gry, ale nakręcał tempo, wymuszał faule i wysysał z sił grających jakby nie patrzeć skromniejszym składem gości. Jak zawsze, liczyć mogliśmy też na Vlado Dragicevicia.

Vladimir Dragicević w barwach Stelmetu Enei BC Zielona Góra
Vladimir Dragicević w barwach Stelmetu Enei BC Zielona Góra  WŁADYSŁAW CZULAK

Na przełomie trzeciej i czwartej kwarty Stelmetowi udało się odskoczyć na blisko 10 "oczek" przewagi, ale i tę zaliczkę gracze Urlepa przehulali. Później obie drużyny szły łeb w łeb już niemal do końca spotkania. Po celnym rzucie Harrowa na minutę i 50 sekund do końca prowadziliśmy minimalnie 93:92.

Wtedy wydarzyło się coś niesamowitego. Ważną tróję walnął "Koszar", chwilę później z z biegu poprawił Florence, a na koniec z rogu rywali dobił Zamojski. W ten sposób odjechaliśmy na 8 pkt przewagi i było po meczu.

Drugie spotkanie serii już w sobotę. Hala CRS, godz. 17:45

STELMET ENEA BC ZIELONA GÓRA - ROSA RADOM 104:97

KWARTY: 24:25, 22:21, 25:21, 33:30

STELMET: Matczak 2, Savović 15, Dragicević 29, Zamojski 14 (4), Koszarek 9 (2) oraz Florence 15 (3), Mokros 9 (2), Gecevicius (2), Hrycaniuk 4, Murić 0. Nie grał Hernandez.

ROSA: English 27 (5), Szymański 2, Fraser 7, Sokołowski 5, Harrow 20 (1) oraz Auda 22 (2), Zajcew 12, Szymkiewicz 1, Piechowicz 1, Zegzuła i Bojanowski 0.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem