Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Dziękujemy za sześć wspólnych sezonów - żegnają Adama Hrycaniuka na Facebooku kibice zielonogórskiego klubu. 

Informację próbowaliśmy oficjalnie potwierdzić u Janusza Jasińskiego, właściciela Stelmetu Enea BC Zielona Góra, ale na razie nie odbiera naszych telefonów. Fani zrzeszeni w Klubie Kibica są jednak zwykle dobrze poinformowani w zakulisowych sprawach koszykarskiego Stelmetu.

O odejściu Hrycaniuka rozpisuje się za to portal polskikosz.pl. Podkoszowy ma związać się swoim dawnym klubem, czyli Arką Gdynia.

Popularny "Bestia" pierwszy kontrakt w Zielonej Górze podpisał przed rozpoczęciem sezonu 2013/2014. Opuścił wtedy zmagającą się z problemami wyżej wspomnianą Arkę. Do drużyny dołączył wspólnie z Przemysławem Zamojskim, rok po Łukaszu Koszarku. Cała trójka przez lata stanowiła fundament polskiej rotacji Stelmetu.

Hrycaniuk do gry wchodził zazwyczaj jako rezerwowy. Gwarantował siłę i dodatkowe centymetry w walce na tablicach, twarde zasłony i dobrą grę w obronie. Do rzucania koszy smykałki nie miał nigdy, ale z każdym kolejnym sezonem chętniej podejmował próby z półdystansu i w grze post-up. Najwięcej minut na boisku - czyli 23 - spędzał średnio w sezonie 2014/2015 za kadencji Mihailo Uvalina.

Z zielonogórską drużyną "Bestia" sięgnął po trzy mistrzowskie tytuły - w latach 2015, 2016 i 2017. 

W ubiegłym sezonie - wygląda na to, że ostatnim w Stelmecie - zapisał się w historii klubu, wsadzając piłkę z faulem nad dwoma obrońcami wielkiego CSKA Moskwa.

W minionym sezonie "Bestia" w średnio 19 minut spędzanych na polskich parkietach notował 6,9 punktu (55,6 proc. z gry) i 5,1 zbiórki.

Odejście Hrycaniuka ma większy lub mniejszy związek ze zmianą przepisów w Polskiej Lidze Koszykówki. Od najbliższych rozgrywek funkcjonował będzie model 7+5, czyli siedmiu Polaków w składzie plus maksymalnie pięciu obcokrajowców. A nawet sześciu, ale za specjalną dopłatą, która ma wynieść ok. 100 tys. zł. Nowy przepis zastąpi dotychczasowy, który mówił o obowiązku przebywania minimum dwóch Polaków na parkiecie (po dwóch z każdej drużyny) przez cały czas trwania meczu.

Czytaj też: Znika przepis o dwóch Polakach na parkiecie. Jasiński: Błędna decyzja

Przed kilkoma dniami dowiedzieliśmy się, że ze Stelmetem rozstaje się także Jarosław Mokros. Ważne kontrakty mają Łukasz Koszarek, Przemysław Zamojski i Filip Matczak. Do tego Stelmet może, choć nie musi, przedłużyć umowy z Michałem Sokołowski, Markelem Starksem i dwójką młodych Amerykanów - Kodim Justicem i Michaelem Humphrey'em.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.