Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sokołowski w ostatnich dwóch sezonach Energa Basket Ligi uznawany był za najlepszego polskiego zawodnika. Drugą ze statuetek zdobył jako gracz zielonogórskiego Stelmetu. Do Zielonej Góry przeniósł się przed sezonem 2018/19 po czterech latach spędzonych w Rosie Radom.

Popularny „Sokół” miał być liderem Stelmetu i pomóc mu odzyskać mistrzostwo kraju. Ostatecznie wyszło tak, że sezon był jednym wielkim rozczarowaniem. Reprezentant Polski na rodzimym podwórku notował 12,9 pkt, 4,2 zbiórki i 2,9 asyst na mecz, spędzając na parkiecie średnio 28 minut.

Statystyki może i dobre, ale skrzydłowy znikał w najważniejszych meczach, co uwypuklały rozgrywki w lidze VTB. Do dziś mamy o to pretensje do zwolnionego już trenera Igora Jovovicia, że nadto często „Sokół” oddawał ledwie 3–4 próby rzutowe w meczu. Gdy Stelmet zaliczał któryś już mecz z 20 stratami na koncie, wręcz błagaliśmy, by zamiast grać kolejne nieudolne ataki pozycyjne drużyna pozwoliła skrzydłowemu rzucić choćby i z ósmego metra. Sokołowski potrafi rzucać (41 proc. za trzy w minionym sezonie), potrafi też w pojedynkę przejąć kontrolę nad meczem, co pokazywał choćby w Rosie Radom. W Zielonej Górze nie dostał chyba jednak ku temu odpowiedniego luzu.

Stelmet pożegnał się z „Sokołem” przed miesiącem. Zmieniły się przepisy – format dwóch Polaków na parkiecie przekształcił się na siedmiu Polaków w składzie – i Stelmet uznał, ze zarobki 26-letniego reprezentanta Polski są dla niego za wysokie.

Najlepszy polski gracz ekstraklasy nowego klubu długo nie szukał. Po jego usługi sięgnął Anwil Włocławek, który w najbliższym sezonie będzie walczył o trzecie mistrzostwo Polski z rzędu. W utytułowanej drużynie grał już przed pięcioma laty, ale wtedy jeszcze jako młodzik starający się dowodzić swej przydatności. Teraz będzie jednym z najważniejszych koszykarzy w rotacji Igora Miliczicia.

W Stelmecie trwa, a w zasadzie dopiero rozpoczyna się gruntowna przebudowa. Przed tygodniem klub zatrudnił na stanowisku pierwszego szkoleniowca Żana Tabaka, byłego gracza europejskich potęg i mistrza NBA. Ważne kontrakty mają jedynie Łukasz Koszarek, Przemysław Zamojski, Filip Matczak i juniorzy. Trwają poszukiwania ludzi do składu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.