Po rozwiązaniu przez Stelmet Enea BC Zielona Góra kontraktu z Michałem Sokołowskim polski skrzydłowy długo pracy nie szukał. Koszykarz związał się z Anwilem Włocławek.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sokołowski w ostatnich dwóch sezonach Energa Basket Ligi uznawany był za najlepszego polskiego zawodnika. Drugą ze statuetek zdobył jako gracz zielonogórskiego Stelmetu. Do Zielonej Góry przeniósł się przed sezonem 2018/19 po czterech latach spędzonych w Rosie Radom.

Popularny „Sokół” miał być liderem Stelmetu i pomóc mu odzyskać mistrzostwo kraju. Ostatecznie wyszło tak, że sezon był jednym wielkim rozczarowaniem. Reprezentant Polski na rodzimym podwórku notował 12,9 pkt, 4,2 zbiórki i 2,9 asyst na mecz, spędzając na parkiecie średnio 28 minut.

Statystyki może i dobre, ale skrzydłowy znikał w najważniejszych meczach, co uwypuklały rozgrywki w lidze VTB. Do dziś mamy o to pretensje do zwolnionego już trenera Igora Jovovicia, że nadto często „Sokół” oddawał ledwie 3–4 próby rzutowe w meczu. Gdy Stelmet zaliczał któryś już mecz z 20 stratami na koncie, wręcz błagaliśmy, by zamiast grać kolejne nieudolne ataki pozycyjne drużyna pozwoliła skrzydłowemu rzucić choćby i z ósmego metra. Sokołowski potrafi rzucać (41 proc. za trzy w minionym sezonie), potrafi też w pojedynkę przejąć kontrolę nad meczem, co pokazywał choćby w Rosie Radom. W Zielonej Górze nie dostał chyba jednak ku temu odpowiedniego luzu.

Stelmet pożegnał się z „Sokołem” przed miesiącem. Zmieniły się przepisy – format dwóch Polaków na parkiecie przekształcił się na siedmiu Polaków w składzie – i Stelmet uznał, ze zarobki 26-letniego reprezentanta Polski są dla niego za wysokie.

Najlepszy polski gracz ekstraklasy nowego klubu długo nie szukał. Po jego usługi sięgnął Anwil Włocławek, który w najbliższym sezonie będzie walczył o trzecie mistrzostwo Polski z rzędu. W utytułowanej drużynie grał już przed pięcioma laty, ale wtedy jeszcze jako młodzik starający się dowodzić swej przydatności. Teraz będzie jednym z najważniejszych koszykarzy w rotacji Igora Miliczicia.

W Stelmecie trwa, a w zasadzie dopiero rozpoczyna się gruntowna przebudowa. Przed tygodniem klub zatrudnił na stanowisku pierwszego szkoleniowca Żana Tabaka, byłego gracza europejskich potęg i mistrza NBA. Ważne kontrakty mają jedynie Łukasz Koszarek, Przemysław Zamojski, Filip Matczak i juniorzy. Trwają poszukiwania ludzi do składu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Zamojski zostaje pewne pilnuje swojej kasiory obiecanej a nie wypłaconej.Ciekawe który z mających ważny kontrakt z chęcią by się pożegnał.Wiewiorki plotkują w parkach zielonogórskich o bardzo złej atmosferze w klubie.
    Preziowi to nie przeszkadza zasiądzie z napuszoną mina z której bije absolutna wiedzą o baskecie na przeciwko dziennikarzy .On to uwielbia sam ze swoim ego tworząc na poczekaniu opowieści cioci kłóci dziennikarze dowiadują się o przebiegłości Prezia zawodnicy obecnie drodzy , nie Preziem te numery spadną ceny sami będą prosić Prezia o robotę przecież On oferuje występy w lidze ruskiej czyli robienia z siebie klaunów.Chociaz Prezio w swoich chmurach twierdzi iż naszedł czas gonienia Rosjan na parkiecie oczywiście nasze zwycięstwa bankowe.Co nie przeszkodzi zbierania koszulek aby wręczać Pani Marszałek za każdą dotacje finansowa pewnie wróci do pomysłu aby wykorzystać swoje szefowanie pracodawcami i namówić ich iż On tylko On będzie ich reklamował w Rosji oczywiście za zapłata swoją drogą kto wyszedł z propozycją gry w lidze rosyjskiej Rosjanie czy Prezio wymyślając wirówkę finansowa .Klub potrzebuje natychmiastowej zmiany zarządzaniem klubu jak i finansami jedyna nadzieją w nowym trenerze jeżeli nie pozwoli Preziowi Jasinskiemu wtrącania się do zespołu jest szansa

    Wiesław Śmiech
    Zielona Góra
    już oceniałe(a)ś
    0
    0