Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

Koszykarski Stelmet w te lato przeżył prawdziwą rewolucję. Ze starszych i długoletnich graczy klubu pozostali w nim tylko Łukasz Koszarek i właśnie Przemysław Zamojski. Ten drugi pod okiem Żana Tabaka, legendy europejskiego basketu, trenuje już od paru tygodni. W rozmowie z Jackiem Białogłowym opowiedział o systemie wdrażanym przez nowego trenera i swoich zapatrywaniach na nadchodzący sezon. Wybraliśmy najciekawsze cytaty.

– Widać przede wszystkim to, że staramy się wdrożyć nasz system obronny. Myślę, że to jest taki fundament numer jeden, nad którym musimy pracować. Ta praca będzie odbywała się jeszcze wiele tygodni, miesięcy, zanim te rotacje będą idealne. Ale myślę, że idziemy w dobrym kierunku – fajna intensywność, wychodzimy bardzo wysoko w obronie i naprawdę może się to podobać. Szczególnym elementem jest odcięcie pierwszego podania, dekonstrukcja wszystkich akcji przeciwnika (...). Wiadomo, nie jest tak, że z tygodnia na tydzień będziemy super chodzili w tej obronie, każdy będzie wiedział, skąd przychodzi rotacja, jak ma się zachować, i tak dalej. To wymaga wielu powtórzeń i wyuczenia pewnych nawyków. Myślę, że jak dojdą nasi rozgrywający, to będziemy dużo lepiej funkcjonowali – tłumaczy Zamojski.

– Mamy fajną drużynę, która będzie się biła od początku do samego końca, i myślę, że to jest dobry kierunek, w którym powinniśmy iść – dodał rzucający obrońca.

Zamojski przyznaje, że Tabak od swoich graczy wymaga wiele. Wszyscy imponowali zaangażowaniem w trzech dotychczas rozegranych przez Stelmet sparingach.

– Jesteśmy dzikami, więc musimy zasuwać jak dziki. A tak na poważnie, to wiem, czego trener ode mnie oczekuje. Każdy z zawodników wie, że ta agresywność i energia, nawet u tych najmłodszych zawodników, musi być na jak najwyższym poziomie. Ja jako jeden z najstarszych zawodników staram się pokazać, że nie ma znaczenia, ile masz lat. Musisz wyjść na parkiet i gryźć go z pełną energią od początku do końca. To jest najważniejsze: być agresywnym, wywierać nacisk na piłkę i tak grać przez całe spotkanie – tłumaczy Zamojski.

Z trenerem Tabakiem zawodnik Stelmetu miał okazję pracować już w przeszłości w Treflu Sopot.

– Wydaje mi się, że wtedy treningi były jeszcze cięższe niż teraz. Pamiętam, że trener nas ganiał jak... Od samego rana, od dziewiątej rano zawsze "full court press", obrona jeden na jeden na całym parkiecie. Jeżeli nie obroniłeś, to mogłeś dwie godziny pracować w tej obronie, aż w końcu wybronisz i wyjdziesz z okazją do zaatakowania. Ale to ciągle ta sama osoba. Sztywne zasady, bardzo uczciwy człowiek, jeśli chodzi o taką rozmowę jeden na jeden. Zawsze to, co ci powie, to tak będzie. Wszystkich traktuje sprawiedliwie. Jeżeli coś zawalisz, to nie ma znaczenia, kim jesteś. Siadasz na ławkę, ale później na pewno będziesz miał swoją okazję, żeby ten błąd naprawić – opowiada Zamojski.

O nowym składzie drużyny:

– Mnie się naprawdę podoba ten skład. Personalnie i charakterologicznie. Wszyscy chłopacy w drużynie są bardzo w porządku. Myślę, że to nas zaprowadzi daleko. A gdzie? To już sezon pokaże. Chcemy być w czołówce i bić się o najwyższe miejsca w PLK – przyznał Zamojski.

CAŁA ROZMOWA NA STRONIE RADIA ZIELONA GÓRA.

Czytaj ten tekst i setki innych dzi瘯i prenumeracie

Wybierz prenumerat, by czyta to, co Ci ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakuj帷e reporta瞠 i porady ekspert闚 w sprawach, kt鏎ymi 篡jemy na co dzie. Do tego magazyny o ksi捫kach, historii i teksty z medi闚 europejskich. Zrezygnowa mo瞠sz w ka盥ej chwili.