Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Obie ekipy rozpoczęły na wysokich obrotach, a agresywna obrona poskutkowała przekroczonymi limitami przewinień. Na prowadzeniu od początku utrzymywał się jednak Stelmet, który nie tylko częściej trafiał do kosza, ale po prostu grał ładniejszą, zespołową koszykówkę. Anwil skupiał się głównie na akcjach dwójkowych, które nie przynosiły wielkiego efektu. Ostatecznie oparcie się na gwiazdorach zza oceanu skutek dla drużyny Igora Milicicia miało zgubny.

Stelmet otwierającą kwartę wygrał 22:16, choć przewagę momentami miał nawet większą. Prawdziwy odjazd zaczął się w drugich 10 minutach. Zza łuku trafili Tony Meier, a po nim Przemysław Zamojski, który kolejny raz zaliczył fantastyczny występ z ławki, wydatnie przyczyniając się do zmiażdżenia faworyzowanego Anwilu. "Zamoj" w 21 minut na parkiecie nawrzucał 18 oczek, w tym 5/8 zza łuku. Do tego jak zwykle robił fantastyczną robotę w obronie. To po jego przechwycie paczką kontrę zakończył Ivica Radić. Po ledwie dwóch minutach drugiej kwarty było 30:19 dla Stelmetu.

 

Igor Milicić wziął czas, ale do swoich graczy nie dotarł. Popełniali katastrofalne błędy w obronie i pozwolili sobie wrzucić kolejnych pięć oczek. Szczerze mówiąc, nawet ciężko mówić o błędach, bo gracze Anwilu wyglądali na takich, którym się po prostu nie chce. Po atakowanej stronie boiska też tragedia. Żadnych ucieczek za plecy, żadnej kombinacyjnej gry. Indywidualne próby, które niczego nie przynosiły.

Fot. Władysław Czulak / Agencja Gazeta

Tony Wroten, były gracz Philadelphia 76ers, przez cały mecz nie zdobył choćby punktu! Ba, nie oddał nawet próby rzutowej, a grał 26 minut. Niewykluczone, że trener Anwilu pomału ma go dość, bo tym razem kazał gwiazdorowi wchodzić na parkiet z ławki.

Stelmet za to konsekwetnie rozrzucał sobie piłeczkę po obwodzie, co w końcu otwierało pozycję na dystansie lub wolnego gracza pod koszem. A tam już czekał uwielbiający takie sytuacje Radić (dziś 14 pkt, 7/12 z gry).

 

Przy zejściu do szatni gospodarze prowadzili już 52:30. Byłoby więcej, ale parę koszy z rzędu zdobył drugi z amerykańskich gwiazdorów Anwilu, a więc Ricky Ledo. Koszykarz z przeszłością w NBA był obok Jakuba Karolaka (15 pkt, 9/9 z gry) najlepszym graczem gości, notując 16 oczek, 7 zbiórek i 3 asysty, choć na kiepskiej skuteczności 5/14 z gry. I jeszcze z zastrzeżeniem, że holowanie piłki w jego wykonaniu drużynie raczej nie pomaga.

Fot. Władysław Czulak / Agencja Gazeta

Po zmianie stron w poczynania zielonogórzan wdarło się nieco chaosu, ale Anwil nie był w stanie z tego skorzystać. Zmniejszył stratę tylko o parę punktów. Po trudnej trójce Chase'a Simona znielowali przewagę gospodarzy do 16 oczek. Później Stelmet wrócił już na właściwe tory i do końcowego gwizdka utrzymał wysoką przewagę.

Trzeba przyznać, że trener Żan Tabak w doskonały sposób ustawił drużynę taktycznie. Stelmet wygrał na deskach, zdominował zdobycze drugiej szansy i z szybkich ataków. Do tego jego koszykarze kolejny raz fantastycznie rzucali zza linii 6,75 m, w tym elemencie notując skuteczność 15/32 przy 7/27 w wykonaniu gości. 

Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

A dziurwa obrona Anwilu? Aż kłuła w oczy. Pierwszą linię forsował nawet Łukasz Koszarek. Z kolei pułapki stawiene na połowie Stelmetu budziły uśmiech politowania. Koszykarze Tabaka rozbijali je jednym podaniem do gracza, kóry cofał się z połowy środkowym pasmem parkietu. Brał piłkę i po dwóch sekundach był pod koszem rywali...

Nie zmienia to faktu, że Stelmet rozegrał wspaniałe zawody. Ciężko kogoś wyróżnić - aż sześciu graczy zdobyło ponad 10 oczek, a nawet nieskuteczny Drew Gordon zrobił swoją robotę, zbierając na deskach 10 piłek.

Przed meczem odbyła się uroczystość zastrzeżenia nr 5, z którym w Zastalu Zielona Góra występował Mariusz Kaczmarek. W trakcie 11 sezonów Kaczmarek rozegrał 259 meczów, w których zdobył 3630 punktów.

Mariusz Kaczmarek i trener Żan TabakMariusz Kaczmarek i trener Żan Tabak Fot. Władysław Czulak / Agencja Gazeta

STELMET ENEA BC ZIELONA GÓRA 101:77 ANWIL WŁOCŁAWEK

Kwarty: 22:16 | 30:14 | 19:23 | 30:24

STELMET: Hakanson 10 (2), Thomasson 13 (1), Zyskowski 12 (1), Meier 10 (2), Gordon 5 oraz Koszarek 8 (2), Zamojski 18 (5), Radić 14, Ponitka 8 (1), Mąkowski 3 (1), Jasiński i Traczyk po 0.

ANWIL: Dowe 7, Simon 8 (2), Freimanis 14 (1), Ledo 16 (1), Milanović 2 oraz Wroten 0, Sokołowski 8, Szewczyk 2, Karolak 15 (3), Sulima 4, Wadowski 1.

 
 
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.