Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ostatni sezon dla urodzonego w brazylijskim Sao Paulo żużlowca był najsłabszym od kilku lat. Jako zawodnik GKM-u Grudziądz zdobywał średnio 1,516 punktu na bieg. Włodarze klubu uznali, że do walki o czołową czwórkę potrzebują kogoś mocniejszego i zatrudnili zwolnionego z Falubazu Nickiego Pedersena.

Można mówić więc o spodziewanej zamianie miejsc, bo o tym, że żużlowcy "wymienią" się klubami, mówiło się już od kilku tygodni. 

Lindbaeck z Falubazem związał się 2-letnim kontraktem. 

- To żużlowiec z cennym doświadczeniem. Wierzę, że jego wyniki dowiodą, że był to ważny i potrzebny transfer, który nieco odświeży strukturę naszej drużyny. Nie ma obaw, że Stelmet Falubaz sobie nie poradzi, mając trzech reprezentantów w cyklu Grand Prix. Patryk, Martin i Antonio to profesjonaliści, którzy wiedzą, na czym polega ich rola w naszej drużynie i nie zawiodą - komentuje decyzję klubu Wojciech Domagała, prezes ZKŻ SSA.

Żużlowiec wychowany w Szwecji w sezonie 2020 będzie występował także w Elitserien, reprezentując Masarnę Avesta. Dzięki zdobyciu dzikiej karty pojedzie też w cyklu Grand Prix.

Antonio LindbaeckAntonio Lindbaeck MIKOŁAJ KURAS

- W moich oczach Falubaz to bardzo profesjonalny klub. Kiedy przyjeżdżałem do Zielonej Góry na zawody, zawsze wrażenie robili na mnie kibice. To, jak się zachowują, jak wspierają drużynę, jest fantastyczne. To ważne, kiedy czuje się wsparcie kibiców. Wtedy jazda jest jeszcze przyjemniejsza - mówi Lindbaeck.

- Jeśli chodzi o zielonogórski tor, zazwyczaj był on bardzo podobny i mi odpowiadał. Cieszę się więc z tego kontraktu. Po prostu chcę tu być - dodaje żużlowiec.

Klubowemu portalowi falubaz.com Lindbaeck udzielił też dłuższego wywiadu, w którym docieka przyczyn słabszej formy w ubiegłym sezonie i opowiada o oczekiwaniach na przyszły sezon. 

- Myślę, że naszą największą mocą będzie to, że wszyscy się doskonale znamy. Jesteśmy zespołem, który przy dobrej współpracy może osiągnąć bardzo dużo. Owszem, można mieć w zespole pięciu zawodników z absolutnego topu, ale bez współpracy w parku maszyn i na torze nie da to wygranych. Z taką drużyną, którą mamy, możemy zrobić jednak wiele dobrych rzeczy - twierdzi Lindbaeck.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.