Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przy okazji tego spotkania jakoś przypomniało nam się, jak z drużynami z dolnej części tabeli męczył się ubiegłoroczny Stelmet. A przecież skład był mocniejszy na papierze, droższy i znacznie szerszy - w meczowej dwunastce nie mieścił się czasem utalentowany Gabe De Voe. 

Nic takiego nie ma miejsca w tym sezonie. To, jak ładnie poukładaną koszykówkę gra Stelmet, jak do maksimum wykorzystuje umiejętności poszczególnych zawodników, działa na wyobraźnie i pozwala chyba mówić pomału o nastaniu ery Tabaka. Chorwat kładzie nacisk na podstawy koszykówki - szybkie przejścia do ataku, intensywną obronę i powroty do niej, ruch piłki, wykorzystywanie przewag, itd. - ale myśli też nowocześnie: pozwala dużo rzucać za trzy, korzystać z otwartych pozycji, nawet jeśli na zegarze zostaje jeszcze 20 sekund. A najważniejsze jest chyba to, że koszykarze się szanują i dobrze czują ze sobą na parkiecie.

System Tabaka ma tę zaletę, że każdy z zawodników dostaje swoje szanse. Jak zagra dobry mecz, może pociągnąć drużynę. W sobotę w wysoko wygranym przez Stelmet starciu z Radomiem, najwięcej wrzucili: grający najdłużej Tony Meier (21 pkt, 5/7 za trzy), pracuś Ivica Radić (20 pkt, 9/12 z gry) i rozstrzelany Przemysław Zamojski (18 pkt, 4/8 za trzy).

W połowie pierwszej kwarty był jeszcze remis 11:11. Biegający do kontry Stelmet wkrótce odpłynął na sześć oczek, ale tak wykonaną pracę zmitrężył błędami w przejmowaniu krycia, które HydroTruck zamienił na łatwe kosze z pomalowanego. Po celnych wolnych Adriana Boguckiego, to goście prowadzili 23:22. Była to jedyna i ostatnia taka sytuacja w meczu. W tej części pohasał Obbie Trotter, rzucił trójkę z ręką twarzy, ale w perspektywie całego spotkania nie potrafił sobie poradzić z obroną Stelmetu, zapisując na koncie 11 pkt (3/10 z gry) i 8 asyst.

Zielonogórzanie wygrali pierwszą kwartę i do końca spotkania już tylko budowali swoją przewagę. Bez względu na to, czy przyjezdni kryli każdy swego, czy strefą 2-1-2, koszykarze Tabaka nie mieli problemów ze zdobywaniem punktów. Ważny fragment zaliczył rozdający asysty Łukasz Koszarek, za energizera robił Marcel Ponitka, a pod koszem kolejne punkty dorzucał Radić.

Po trzech minutach drugiej kwarty koszykarze Stelmetu odskoczyli na 12 oczek, by na koniec pierwszej połowy prowadzić 55:40. Żeby było zabawniej, pierwszy rzut wolny oddali pół minuty przez zejściem do szatni. Mieli też imponującą przewagę w liczbie asyst (36:22 na koniec meczu).

Dobrą grę kontynuowali po zmianie stron. Pomogły trójki Zamojskiego, Meiera i Ludwiga Hakansona (11 pkt, 3/5 za trzy). No i drapieżna postawa Joego Thomassona.

 

Chwilę przed końcem trzeciej kwarty Stelmet prowadził nawet 24 punktami, ale zagrał dwie nieudane akcje na Drew Gordona, co rywale zamienili na pięć oczek. Przed ostatnią częścią było więc 81:62 dla Zielonej Góry.

W obozie gospodarzy nastąpiło małe rozluźnienie, ale dopiero na 3-4 minuty przed końcem. Na szczelnie krytym Trotterze skorzystał Rod Camphor, autor 24 punktów (8/14 z gry). Zagrożenie w ekipie z Radomia stanowili jeszcze tylko Artur Mielczarek (11 pkt) i Carl Lindbom (14), który jednak rzucał na słabej 33-procentowej skuteczności. To było za mało na rozpędzony i koncertujący Stelmet, zwłaszcza, że masę błędów popełnił napakowany Efe Uwadiae-Odigiedom. Radom przegrał 83:106. 

Kolejny ligowy mecz zielonogórzan w środę w Dąbrowie Górniczej. Trzy dni później grają w Niżnym Nowogrodzie (VTB).

STELMET ENEA BC ZIELONA GÓRA 106:83 HYDROTRUCK RADOM

Kwarty: 26:23 | 29:17 | 26:22 | 25:21

STELMET: Hakanson 11 (3), Thomasson 8, Zyskowski 6, Meier 21 (5), Gordon 10 oraz Zamojski 18 (4), Ponitka 10 (2), Radić 20, Koszarek 0, Mąkowski 2.

HYDROTRUCK: Trotter 11 (2), Camphor 24 (4), Mielczarek 11 (1), Lindbom 14 (1), Uwadiae-Odigie 8 oraz Piechowicz 6 (1), Bogucki 6, Zegzuła 3 (1), Lewandowski i Wątroba po 0.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.