Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Drużyna z Zielonej Góry pokonuje na wyjeździe faworyzowanego, bogatszego rywala w lidze VTB, mimo że w całym spotkaniu tylko trzy razy trafiła zza łuku, pierwszy raz na minutę przed końcem trzeciej kwarty. Do tego koszykarze Stelmetu popełnili mnóstwo strat. Chyba tylko siłą charakteru przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Zawodnicy trenera Tabaka po mocnym otwarciu w Niżnym Nowogrodzie prowadzili już 18:8. Ładnie dzielili się piłką i szukali otwartych pozycji. Przy defensywie nieco wyższej klasy, jaką niechybnie dysponuje rywal, nie wszystko jednak wychodziło i Stelmet zapłacił za swą niedokładność wspomnianymi już stratami. W 14. minucie meczu na koncie miał ich aż osiem. 

Niewykorzystane posiadania pozwoliły rozkręcić się gospodarzom. Na początku drugiej kwarty objęli pierwsze prowadzenie, chwilę później było nawet 37:30 dla miejscowych. Też mało i niecelnie rzucali z obwodu, ale w składzie mają znanego także z polskiej ligi Chavaughna Lewisa, który do zdobywania punktów ma żyłkę wrodzoną. Amerykanin nawrzucał w meczu 19 „oczek” (8/11 z gry). Tempo z ławki podkręcał zaś Brandon Brown. Dynamiczny rozgrywający otwierał grę pod koszem silniejszym fizycznie kolegom, a tam Stelmet miał spore kłopoty. Przed zejściem do szatni zielonogórzanie zdążyli się jednak pozbierać i przed zmianą stron przegrywali tylko 46:48.

To, o czym jeszcze nie wspomnieliśmy, to fantastyczna Drew Gordona, który przez długie fragmenty drugiej i trzeciej kwarty ciągnął grę całego Stelmetu. Środkowy doskonale wykorzystywał swoją masę, wymuszał przewinienia, trafiał rzuty osobiste i swoje półhaki. 

Nie zmienia to faktu, że przez całą trzecią część polski klub wyraźnie przegrywał, a wspomniana już fatalna skuteczność za trzy (pierwszą trójkę w 29. minucie trafił Przemysław Zamojski) nie dawała wielkich nadziei na wyciągnięcie zwycięstwa. Z pięcioma faulami parkiet opuścił Tony Meier.

Trochę pomogła ustawiona przez trenera Tabaka strefa 2-3, odcięła Darrala Willisa (16 pkt, 5/14 z gry), ale na pięć minut przed końcem Stelmet nadal przegrywał dziewięcioma „oczkami”. Żan Tabak zagrał va banque i postanowił wykorzystać ostatni przysługujący mu time out.

I… pomogło. Trójką zaczął Łukasz Koszarek, później dwa kolejne rzuty za dwa i trzy – przy nieskutecznych akcjach Niżnego – trafił Ludde Hakanson. Stelmet w tym momencie był tuż-tuż – na tablicy 80:79 dla gospodarzy. Zawołali o czas, ale byli kompletnie zdezorientowani, bo Hakanson po przerwie znów zrobił sobie miejsce kozłem i celnie rzucił z półdystansu. Zielona Góra była na prowadzeniu pierwszy raz od wczesnej fazy drugiej kwarty!

Gracze Tabaka poczuli krew i wzięli sensacyjne zwycięstwo. Joe Thomasson zablokował rzut z pięciu metrów Lewisa (!), a Hakason, któremu koledzy zwolnili parkiet, wymusił faul, zamieniając go na dwa celne osobiste. Niżny nie trafiał swoich rzutów, a do tego w kluczowym momencie faulowany przy próbie zbiórki ataku był Gordon. On też nie mylił się z linii. A więc na koniec zryw przyjezdnych 16:2!

Stelmet wygrywa w Niżnym Nowogrodzie 87:82 i w lidze VTB może się pochwalić bilansem 3-3. Najlepszy na boisku był Ludde Hakanson (22 pkt, osiem zbiórek, pięć asyst). Szwed zdobył 11 z ostatnich 13 punktów swojej drużyny.

NIŻNY NOWOGRÓD  82:87  STELMET ENEA BC ZIELONA GÓRA

Kwarty: 20:24 | 28:22 | 21:17 | 13:24.

NIŻNY: Strebkow 7, Baburin 11 (2), Brown 5 (1), Willis 16, Astapkowicz 7 (1) oraz Lewis 19, Brown 7 (1), Żbanow 9, Antipow 1, Gankiewicz i Komołow po 0.

STELMET: Hakanson 22 (1), Thomasson 9, Zyskowski 8, Meier 9, Gordon 18 oraz Koszarek 5 (1), Zamojski 5 (1), Ponitka 5, Radić 6.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.