Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wściekły był trener Żan Tabak po 20 minutach meczu w Kazaniu. Gdzieś pod koniec pierwszej kwarty jego zawodnicy rozpoczęli koncert nieskutecznej i chaotycznej gry. Nieudane ataki ułatwiały robotę Uniksowi. Dominujący fizycznie gospodarze grali odważniej, wymuszali przewinienia, częściej trafiali za trzy. Na cztery minuty do końca połowy prowadzili nawet 21 punktami. Stelmet przed zmianą stron zdążył zniwelować część strat, m.in. dzięki szybkiemu rzutowi Marcela Ponitki z ósmego metra, na złożenie się do którego miał sekundę. Piłka wpadła równo z syreną.

Obraz gry dość niespodziewanie zmienił się w drugiej połowie, choć dla Stelmetu było to 10 minut ciężkiej pracy, a nie efekt działania jakiegoś magicznego napoju. Tę część wygrali 24:12, konsekwentnie, choć z trudem i mozolnie powiększając swój dorobek punktowy. Kosz agresywniej atakował Joe Thomasson (16 pkt, 6/9 z gry, 5 asyst). Po jego trafieniu z półdystansu i wybronieniu akcji, trójkę równo z syreną zdążył sypnąć jeszcze dobrze dysponowany Tony Meier (15 pkt, 3/6 za trzy, 6 zbiórek).

Przed wyjściem na czwartą kwartę Uniks miał już tylko cztery oczka przewagi. W głowach kibiców pisał się niezwykły scenariusz, zakończony wiekopomnym triumfem Stelmetu. Niestety, w końcówce czegoś znowu zabrakło. Celnych prób zza łuku, punktów z ławki, paru mądrzejszych podań. Zwłaszcza chyba tych trójek, bo sześć to za mało, by pokonać tak klasową drużynę jak Uniks.

Do tego na ostatnie minuty swoje najlepsze sztuczki w repertuarze zostawił Errick McCollum, który kropka w kropkę jak jego brat - C.J. z Portland Trail Blazers - jest arcyutalentowanym strzelcem i pozycje wypracowuje sobie z niczego. Amerykanin w kluczowym momencie wrzucił 7 oczek z rzędu.

Stelmet prawie do końca miał szansę, ale na mniej niż dwa posiadania nie podszedł. Mecz nieformalnie skończył się po stracie Thomassona. W ostatniej minucie gospodarze tylko powiększyli rozmiar wygranej. 

Na parkiet nie wybiegł Ludde Hakanson, który miał nabawić się urazu w meczu z Polpharmą.

Uniks Kazań  86:73  Stelmet Enea BC Zielona Góra 

Kwarty: 25:17 | 25:17 | 12:24 | 24:15

UNIKS: Sergiew 5 (1), McCollum 23 (3), Morgan 19, Uzinskij 5 (1), Klimenko 2 oraz Kolesznikow 10 (2), Smith 3 (1), Tyus 6, Lichodiej 2, Mantzaris 9 (3), Wilson 2.

STELMET: Ponitka 10 (2), Thomasson 16 (1), Zyskowski 9, Meier 15 (3), Gordon 13 oraz Koszarek 4, Radić 4, Witliński 2, Zamojski 0.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.