Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mecz zaczął się na wysokiej intensywności obu ekip, ale skutecznością imponowali jedynie goście, zwłaszcza środkowy Duszan Ristić, który w kilka minut natrzaskał 11 punktów, w tym trójkę, a wszystko na 5/5 z gry. Facet ma 24 lata, 214 cm wzrostu – aż dziw, że dotąd nie chcieli go w NBA. Poza serbskim kolosem różnicę robił doskonale nam znany James Florence. „Florek” wydaje się jeszcze szybszy niż za czasów gry w Stelmecie i wystarczał mu czasem jeden sugestywny zwód, by znaleźć się pod koszem zupełnie niepilnowany.

Stelmet w odpowiedzi grał tę swoją mądrą i odpowiedzialną koszykówkę. Rzutowo jednak nie siedziało. Dopiero trudna trójka z rogu Przemka Zamojskiego na dwie minuty do końca kwarty dodała chłopakom wiary, że kosz stanie się łaskawszy. Pierwsze 10 minut Astana wygrała tylko 26:23.

Po krótkiej przerwie nadal oglądaliśmy fenomenalną dla oka koszykówkę z małą liczbą strat, a dużą trudnych rzutów, ciekawych zagrywek oraz szybkiego przemieszczania się z obrony do ataku i odwrotnie. Stelmet skorzystał na tym, że po niemal bezbłędnym początku gościom zaczęła spadać skuteczność – dwaj panowie o nazwisku Hill pchali coś na siłę, ale za bardzo nie wychodziło. Tymczasem dla zielonogórzan swoje dostarczał Iwica Radić (19 pkt, 8 zbiórek), swoje Jarosław Zyskowski (choć to nie był jego mecz), a przebojową zmianę zaliczył Marcel Ponitka. To po trafieniu tego ostatniego zza linii 6,75 m, a później efektownej penetracji po końcowej, zielonogórzanie wyszli pierwszy raz na prowadzenie 32:29.

Astana to zlepek indywidualności. Tyle że ten zlepek jest bardzo mądrze poklejony przez trenera. Koszykarze Emila Rajkowikia grają długie posiadania, nie śpieszą się, starają się wypatrzyć słaby punkt przeciwnika i tam zaatakować. Mądrze dzielą się też pulą rzutów. A prób oddają sporo, bo tylko w pierwszej połowie 18 razy rzucali zza łuku. Przed zmianą stron zdążyli odzyskać prowadzenie, ale w ostatnich sekundach zabrał im je Tony Meier (13 pkt, 4/9 z gry), trafiając swoją klasyczną trójkę z wyjściem po zasłonie na 45 stopniach. 43:42 dla Stelmetu.

Imperium kontratakuje

Drew Gordon miał zderzenie i potrzebował zmiany. Wyszedł na rozgrzewkę przed drugą połową, ale zaraz wrócił do szatni. To chyba jakieś problemy z plecami.

Po paru minutach gry Amerykanina znów widać na ławce, ale Stelmet z Radiciem na parkiecie radzi sobie bardzo dobrze, utrzymując kilkupunktową przewagę. Na cztery minuty do końca trzeciej kwarty wynik brzmi już 56:49 dla Stelmetu. Gospodarze kładą jednak końcówkę. Zabrakło mądrych decyzji, trener Tabak musiał dać odpocząć, wprowadzając Koszarka i Witlińskiego. Astana odrobiła straty, na tablicy remis 56:56. W końcowych akcjach trójkę odpalił Ponitka (8 pkt, 2/2 za trzy), ładną akcję post-up pokazał Witliński, ale na to dwoma trójkami odpowiedział Florence. Przed ostatnią ćwiartką jest więc 62:61 dla Astany.

Z piątką Koszarek-Ponitka-Zamojski-Zyskowski-WItliński przewaga fizyczności rywali zarysowuje się wyraźnie, do tego z dystansu nie przestaje siać Florence (25 pkt, 9/13 z gry). Astana chce to pociągnąć, na szczęście akcją 2+1 zatrzymuje ich Koszarek, a na parkiet wracają w międzyczasie Meier i Radić. Florence ma już 6/10 za trzy... (kończy na siedmiu). Stelmet łapie oddech, dopiero kiedy ten popełnia czwarte przewinienie i siada na ławce.

Niestety ta przewaga dwóch, trzech posiadań Astany okazała się nie do przeskoczenia. Koszykarzom Stelmetu zabrakło sił, świeżości w mięśniach. Grali nieskutecznie przez długie minuty, brakowało wykończenia, a szkoda, bo wyczerpana intensywnym tempem Astana też stała w miejscu. Mimo wszystko próby wydarcia piłki, jakie poczynili gracze Tabaka w końcówce, zasługują na pokłony. Potem i tak musieli faulować. Wywalczyli szansę ostatniego rzutu za trzy, ale Radić (do którego piłka najpewniej trafić nie miała) spudłował. Cóż, Stelmet trafił tylko 5/20 z dystansu przy 13/37 (!) Astany. Dwa trafienia więcej i mecz wyglądałby inaczej. Pozycje były. Jakkolwiek, oglądaliśmy kawał koszykówki. 

STELMET ENEA BC ZIELONA GÓRA 78:81 BC ASTANA

Kwary: 23:26 | 20:16 | 18:20 | 17:19

STELMET: Hakanson 10, Thomasson 8, Zyskowski 8, Meier 13 (2), Gordon 4 oraz Koszarek 3, Zamojski 3 (1), Ponitka 8 (2), Radić 19, Witliński 2.

ASTANA: Florence 25 (7), Szczerbak 6 (2), M. Hill 9 (1), Żigulin 5 (1), Ristić 19 (1) oraz Clarke 5, J. Hill 11 (1), Marczuk 1, Gawriłow, Murzagalijew i Pan - po 0.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.