Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zielonogórska drużyna pod wodzą Żana Tabaka rozgrywa dotychczas fantastyczny sezon i tylko dwa razy musiała przyjąć od rywali srogie lania. Stelmetowi sprawiły je CSKA Moskwa i właśnie Lokomotiw Kubań Krasnodar. Już samo to pokazuje siłę rywala, z którym koszykarze Stelmetu zmierzą się ponownie w sobotę 28 grudnia.

Przed ekipą z Zielonej Góry okazja do rewanżu, ale o jego korzystne rozstrzygnięcie będzie niesamowicie trudno. Pierwszy mecz w Krasnodarze zielonogórzanie przegrali bowiem wyraźnie 71:93, choć na boisku prezentowali się dużo lepiej, niż wskazywałby na to ostateczny rezultat. Przede wszystkim zabrakło skuteczności zza łuku - Stelmet trafił tylko 3 na 19 prób dystansowych. Przy takiej dyspozycji rzutowej faworyzowanemu i bogatszemu przeciwnikowi zagrozić nie sposób. 

Sobotni mecz w hali CRS rozpocznie się o godz. 18. Na parkiecie w barwach Lokomotiwu oglądać będziemy wielu klasowych koszykarzy, żeby wspomnieć tylko takie nazwiska jak: Mantas Kalnietis, Sam Dekker, Mindaugas Kuzminskas, Johnny O'Bryant, Will Cummings czy Dimitrij Kułagin. 

Czy Stelmet jest skazany na porażkę? Tak podpowiada rozum, ale serce się buntuje. Trener Żan Tabak ze swoimi zawodnikami zdziałał już parę cudów. Może wydarzy się kolejny. Koszykarze Stelmetu będą musieli jednak wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.