Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ściągnięcie amerykańskiego koszykarza to pokłosie zgody, którą Przemysław Zamojski dostał od klubu na wyjazd na eliminacje do igrzysk olimpijskich w koszykówce 3x3. Pierwszy turniej polska reprezentacja rozegra w dniach 18–22 marca br. Jeżeli będzie wygrywać, nieobecność popularnego „Zamoja” będzie krótka. Jeśli nie, może wydłużyć się nawet do końca kwietnia. 

– Uczestnictwo Przemka Zamojskiego w eliminacjach do igrzysk w Tokio wymusiła na klubie ruchy, które miały na celu uzupełnienie składu. Analizowaliśmy sytuację na rynku, szukaliśmy człowieka pasującego do koncepcji trenera Tabaka i jego sztabu. Wyselekcjonowaliśmy zawodnika z olbrzymim potencjałem, wybranego w drafcie ligi NBA. Do końca sezonu pozostało wiele spotkań i nie wyobrażaliśmy sobie zmniejszenia rotacji – mówi o podpisaniu nowego skrzydłowego Janusz Jasiński, większościowy właściciel Stelmetu Enea BC Zielona Góra.

„Król” do Zielonej Góry przychodzi z włoskiego Aquila Basket Trento (ze względów sponsorskich Dolomiti Energia Trydent). Na boiskach tamtejszej ekstraklasy koszykarz spędzał średnio niecałe 15 minut, notując 5,4 punktu i 2,4 zbiórki. Jego liczby nieco lepiej wyglądały w EuroCup – 6,3 punktu na mecz i 3 zbiórki.

Mierzący 198 cm Amerykanin w 2018 r. został wybrany w drafcie NBA z 59. numerem przez Phoenix Suns. Do najsilniejszej ligi świata nie dane było mu się jednak przebić (wystąpił w jednym meczu). Wcześniej King reprezentował barwy uczelni Colorado, gdzie w ostatnim sezonie zdobywał średnio 12,9 punktu i 7,8 zbiórki, co zaowocowało wyborem do drużyny najlepszych graczy konferencji Pacific-12. King w drużynie znalazł się m.in. ze znanym z występów w NBA Deandre’em Aytonem, a także najlepiej obecnie zbierającym zawodnikiem ligi VTB Duszanem Risticiem.

– Chciałbym być przydatny drużynie zarówno na parkiecie, jak i poza nim. Chciałbym cieszyć się grą. Jestem wdzięczny drużynie z Zielonej Góry, że daje mi szansę na zaprezentowanie się w lidze VTB, jest to dla mnie świetna okazja do gry przeciwko znakomitym zawodnikom – mówi King.

Jasiński: – Udało nam się ściągnąć gracza z lepszej ligi, bo zawodnicy chcą tu przychodzić. Wielką rolę odegrały dwa elementy. Po pierwsze: osoba trenera Żana Tabaka i dobre środowisko do grania. Po drugie: od początku tego sezonu poprzez realizację swojego programu naprawczego jesteśmy klubem wiarygodnym finansowo, regulującym swoje zobowiązania w czasie – komentuje właściciel klubu.

George King w Stelmecie zagra z numerem 7. Zadebiutuje w najbliższym spotkaniu Energa Basket Ligi z BM Slam Stalą Ostrów Wielkopolski.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.