Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dla Stelmetu sprawy od początku wyglądały dobrze. Gra na atakowanej połowie szła gładko i przyjemnie, choć niczym nie zaskoczyła, bo po kolei rywali na plecy brali Ivica Radić, Jarek Zyskowski czy Tony Meier. Zwłaszcza ten ostatni miał ochotę na manewry i wrzucił szybko kilka koszy. Takie granie oczywiście otwierało obwód, skąd trafiali "Zyzio" i Ludde Hakanson.

Po paru minutach jest 18:10 dla Stelmetu, a to także zasługa sprawnego biegania do obrony. Zawodnicy Żana Tabaka przywykli już nieco do nieobecności kontuzjowanego Drew Gordona i lepiej rozumieją, co trzeba grać w defensywie. Inna rzecz, że Niżny nie preferuje siłowej gry na kosz, więc osłabionemu Stelmetowi trochę "podpasował" - goście zza łuku rzucali średnio raz na minutę (16/39 po 40 minutach gry)!

W pierwszej połowie gracze Niżnego rzadko jednak trafiali i Stelmet po 10 minutach prowadził 25:20. Dobrą grę kontynuował w drugiej kwarcie, z wyjątkiem kilku alejek, które zostawił otwarte na samym jej starcie. Po długich minutach solidnej gry obu ekip, wymian kosz za kosz (Tabak momentami stosuje obronę mieszaną), wynik brzmi 47:44 dla Stelmetu. Do przerwy aż 33 z 44 punktów gości zdobyli Anton Astapkowicz, Terrel Parks i rezerwowy Artiom Komołow.

Po zmianie stron skuteczność odzyskuje Radić (14 pkt, 5/10 z gry), na niego idzie najwięcej akcji, ale rywale odpowiadają podobną grą i szukaniem pod obręczą swojego środkowego Parksa (18 pkt, 8/10 z gry, 17 zbiórek). I tak dziwiliśmy się rzadko. Do remisu Niżny doprowadza dopiero pod koniec ćwiartki. Kibicom Stelmetu żal spudłowanych otwartych pozycji Hakansona, ale trafia Joe Thomasson, trafia George King (18 pkt, 4/7 za trzy w 23 minuty).

W czwartej kwarcie gospodarze nadal utrzymują się na prowadzeniu. Rytm grze nadaje Thomasson (29 pkt, 9/16 z gry, 5 asyst) - ostatnia część meczu należy do niego, zdobywa w niej aż 13 oczek. Po trójce Amerykanina i ładnej dwójkowej akcji King-Zyskowski, robi się 81:74 dla Stelmetu. Trener gości woła o czas, na budziku niecałe 6 minut. To pierwsze poważne prowadzenie od pierwszej kwarty.

Niestety, Niżny odpowiada szybkim zrywem 8:2, kosz otwiera się dla rzucającego Brandona Browna (20 pkt, 4/8 za trzy, 9 asyst) i znów od Stelmetu dzieli ich tylko jedno posiadanie. 

Ostatnie minuty to już seria tak wielu ważnych i emocjonujących zagrań, że nie sposób ich tutaj streścić. Na pewno szkoda zmarnowanego przechwytu Kinga, który w szybkim ataku źle podał do biegnącego równolegle Meiera. Niżny po przejęciu piłki wrzucił trójkę i podciął nam nieco skrzydła. W zanadrzu Stelmet miał jednak Thomassona, który na 25 sekund do końca, przy stanie 86:85 dla gości, w pojedynkę przebiegł jak wicher od kosza do kosza i dał się sfaulować w dwutakcie. Trafił obydwa. Z linii prowadzenie podwyższył jeszcze Radić, którego chwilę wcześniej w chaotycznej walce o zbiórkę uderzył Baburin. Chorwat jak rzadko trafił obydwie próby. 89:86 dla Stelmetu, czas dla gości, zostało 7 sekund...

Zielonogórzanie dobrze podwoili w rogu Iwana Striebkowa, ale jakimś cudem jego podanie po dłoni "Zyzia" dotarło do ustawionego na wprost kosza Astapkowicza. Białorusin przy próbie zza łuku się nie pomylił. A więc remis i dogrywka!

W dodatkowym czasie gry mocniejsi goście. Gospodarze zmęczeni, nie kryli już tak szczelnie, do tego zza linii 6,75 m rozstrzelał się Brown. Była szansa na przełamanie, ale przy stanie 99:96 dla Niżnego w natarciu na kosz spudłował Hakanson. Chwilę później jest już 101:96, do końca kilkadziesiąt sekund i robi się nieciekawie.

Ostatni powiew nadziei dał King, prowokując rywali do błędu połowy, a później wrzucając trójkę z samego rogu boiska. Na tablicy 101:98 dla gości, ale zostało tylko 28 sekund. Trzeba faulować, a przeciwnicy z linii wolnych się nie mylą. Wywożą z Zielonej Góry trudne zwycięstwo.

STELMET ENEA BC ZIELONA GÓRA  103:108  NIŻNY NOWOGRÓD

Kwarty: 25:20 | 22:24 | 21:21 | 21:24 oraz 14:19 (dogrywka)

STELMET: Hakanson 9 (1), Thomasson 29 (3), Zyskowski 19 (3), Meier 10, Radić 14 oraz King 18 (4), Ponitka 2, Zamojski 2, Koszarek i Witliński 0.

NIŻNY: Baburin 5 (1), Brown 20 (4), Antipow 16 (3), Astapkowicz 14 (2), Parks 18 oraz Komołow 23 (6), Striebkow 10 (2), Willis 2, Gankiewicz 0.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.