Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gospodarze na parkiet wybiegli z nastawieniem, by już od pierwszych minut pokazać, że chcą być drużyną agresywniejszą i nadawać ton spotkaniu. Mocno cisnęli w obronie, co poskutkowało trzema złapanymi przewinieniami w trzy minuty. A że Stelmet gry w defensywie też sobie nie lekceważy, to oglądaliśmy bardzo mało koszy z obu stron – po ośmiu minutach gry było ledwie 12:12. Ostatecznie pierwszą kwartę białoruskie smoki wygrały 17:16. W zielonogórskiej ekipie wyróżniał się aktywny na deskach George King – po 10 minutach miał siedem „oczek” na koncie, a na koniec meczu mógł się pochwalić double-double (12 punktów, 11 zbiórek).

Po paru minutach drugiej ćwiartki Stelmetowi udało się odskoczyć na 25:19. Gra wyglądała płynniej, a mający problemy ze skutecznością Ivica Radić częściej oddawał piłki po ściągnięciu na siebie uwagi obrony. Tak trójkę trafił niepilnowany Joe Thomasson, a chwilę później uciekający za plecy Ludde Hakanson wykończył w ekwilibrystyczny sposób z powietrza.

Przewagę udało się utrzymać, a w następnych minutach nawet powiększyć. Koszykarze Żana Tabaka grali dobrą, aktywną obronę, wyłuskiwali piłki, co otwierało im okazje do kontry. Na tablicach wielce przydatny był powracający do właściwej formy Drew Gordon. Wydajność naszego środkowego na parkiecie była nie do przecenienia. Skorzystaliśmy też z szybko przekroczonego limitu fauli rywali. Na trzy minuty przed zmianą stron było 32:24 dla Stelmetu. W ostatnich sekundach blisko dwucyfrową zaliczkę rzutem za trzy zniwelował dopiero Dominez Burnett.

Do przerwy był wynik 35:29 dla Zielonej Góry. Tsmoki do tego czasu zanotowały fatalne 3/18 za trzy.

Po przerwie gospodarze nadal grali bez pomysłu i skuteczności, tracili kolejne piłki, a my biegaliśmy. Strzelaninę urządził sobie Tony Meier, który otworzył kwartę dwoma trafieniami dystansowymi, a ogółem w trzy minuty wrzucił aż 11 „oczek”! Odjechaliśmy na 46:31 i dopiero wtedy stanęliśmy na chwilę. Ale nie było źle, nie schodziliśmy poniżej dwucyfrowej przewagi. 

Z komfortową zaliczką weszliśmy w ostatnią kwartę, lecz w niej zrobiło się gorąco. Więcej gry wziął na siebie Rob Lowery (eks-Polski Cukier Toruń), wykończył parę akcji, a później kosz otworzył się Andrejowi Strabuskiemu, który wrzucił dwie trójki z rzędu. W połowie kwarty drużyna ze stolicy Białorusi zredukowała stratę do ośmiu „oczek” – było 64:56 dla Stelmetu.

W mińskiej hali ożywiła się publiczność, ale napór miejscowych udało się przetrwać dzięki kolejnym akcjom na Meiera. Przy stanie 71:62 Amerykanin odpalił jeszcze jedną trójkę i wreszcie poczuliśmy się bezpieczniej. W końcówce jednak stworzyliśmy sobie problemy – nastąpiła seria nieudanych akcji i strat. Na półtorej minuty do końca jeszcze raz zza łuku trafił Strabuski, następnie skończył kontrę 3 na 1. Po niej było tylko 74:70 dla Zielonej Góry.

I co? Trójką z opresji znów uratował nas fantastyczny Meier! Do końca pozostało 38 sekund, wiadomo już było, że tego zwycięstwa nie wypuścimy. 

Dzięki wygranej nasz bilans w lidze VTB wynosi obecnie 8-11, co lokuje nas w czołowej szóstce, ale na krótko, bo mamy o jeden, dwa mecze rozegrane więcej niż drużyny za naszymi plecami. Szanse na fazę play-off wciąż są realne.

Kolejny mecz Stelmet gra u siebie z MKS Dąbrowa Górnicza (11 marca). Spotkanie z powodu wykrycia w Zielonej Górze koronawirusa zostanie rozegrane bez udziału publiczności.

TSMOKI MIŃSK  73:80  STELMET ENEA BC ZIELONA GÓRA

Kwarty: 17:16 | 12:19 | 17:25 | 27:20.

TSMOKI: Burnett 9 (1), Lowery 14 (1), Sałasz 9, Beliankow 5, Pustahwar 2 oraz Stabruski 20 (5), Liutych 3, Trasciniecki 6, Mirković 3 (1), Wieriemiejenka 2.

STELMET: Hakanson 7, Thomasson 5 (1), King 12 (1), Meier 21 (4), Gordon 10 oraz Koszarek 5, Radić 10, Zyskowski 7, Ponitka 3 (1). 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.