Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Jestem bardzo zadowolony z występu całej drużyny. Świetnie pojechali juniorzy, którzy zdobyli 13 punktów. Walczyli z seniorami jak równi. Norbert Krakowiak pojechał słabiej w biegu nominowanym, ale startował wtedy z bardzo trudnego czwartego pola. Tego dnia pola nr 1 i 4 to była totalna porażka. Norbert pojechał w nagrodę, bo zasłużył - skomentował niedzielne spotkanie Piotr Żyto, trener Falubazu, w rozmowie z klubowym portalem.

RELACJA Z MECZU: Falubaz otwiera sezon pewną wygraną. Rekiny pojechały praktycznie we trójkę

Norbert Krakowiak zapisał na swoim koncie 8 pkt, zgarnął nagrodę rajdera meczu.

- Świetne uczucie, to pierwsze takie wyróżnienie w mojej karierze - powiedział Krakowiak. - Wszystko mi pasowało, z teamem podejmowaliśmy w parku maszyn dobre decyzje. Do tego dochodzi świetny wynik drużyny. To cieszy. Teraz przygotowujemy się już do dwóch spotkań domowych - wyjaśnił junior Falubazu.

- Dobrze wejść w taki sposób w nowy sezon - przyznał Krakowiak. - Już na treningach dobrze czułem się na motocyklu, a w Rybniku wszystko się fajnie zazębiło. Tylko w biegu nominowanym nie udało mi się dobrze wyjść ze startu i przejechałem ostatni. Ale spokojnie, na razie dobrze poszedł jeden mecz - zastrzegł 21-latek.

Po trzech latach przerwy żużlowcy PGG ROW-u Rybnik znowu ścigają się w elicie. Na początek ligowych zmagań przegrali wysoko z Falubazem Zielona Góra (36:53).
Spotkanie zgodnie z reżimem sanitarnym odbyło się przy pustych trybunach. Najwięcej punktów dla miejscowych zdobył Robert Lambert z Wielkiej Brytanii (14).
Po trzech latach przerwy żużlowcy PGG ROW-u Rybnik znowu ścigają się w elicie. Na początek ligowych zmagań przegrali wysoko z Falubazem Zielona Góra (36:53). Spotkanie zgodnie z reżimem sanitarnym odbyło się przy pustych trybunach. Najwięcej punktów dla miejscowych zdobył Robert Lambert z Wielkiej Brytanii (14).  Fot. Dominik Gajda / Agencja Gazeta

Najmocniejszym punktem seniorskiej drużyny był Patryk Dudek. Jeździł drużynowo, jak stary wyjadacz, i choć wygrał tylko jeden bieg, to zgarnął aż cztery bonusy. Wychowanek Falubazu podkreśla, że aż trzy razy startował z trudnego pierwszego pola.

- Cieszymy się, że udało się wygrać, zwłaszcza że była duża niepewność przed zawodami. Przed meczem jeździliśmy przecież tylko na zielonogórskim torze - ocenia "Duzers". - To był mecz z beniaminkiem, a wiadomo, że drużyny, które wchodzą do ekstraligi, za wszelką cenę chcą wygrać. Jednak od początku jechaliśmy dosyć równo, nie łapaliśmy zer. Duża zasługa po stronie naszych juniorów, że dobrze pojechali - dodał wychowanek Falubazu.

Dudek potwierdza, że w Rybniku niosły tylko środkowe pola. - A rybniczanie dobrze je wykorzystywali, wstawiając na nie Roberta Lamberta jako zmianę. No cóż, pierwsze koty za płoty, najważniejsze, że dwa punkty mamy w Zielonej Górze - tłumaczy.

O sytuacji w parku maszyn mówi "ogromny chaos". - Mimo że każdy ma dwóch mechaników, to i tak gdzieś tam kolejne dwie osoby musiały pomagać w chłodzeniu sprzęgła, laniu metanolu, stawianiu kół. Jeden wielki chaos, ale do ogarnięcia, tym bardziej że zawody szły dosyć spokojnie. Nie było tak, że szedł bieg za biegiem. Nie wiem, czy to nowe zasady, że czasu jest więcej, ale można było się mimo wszystko wyrobić - opowiada Dudek.

Źródło: falubaz.com

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.