Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Blamaż, kompromitacja - pisali bezlitośnie kibice po poniedziałkowym meczu przy W69. Falubaz Zielona Góra w drugiej kolejce PGE Ekstraligi uległa na własnym torze ekipie Włókniarza 31:59. 

RELACJA Z MECZU: Tragedia przy W69. Falubaz zdeklasowany przez gości z Częstochowy

Co do powiedzenia po spotkaniu mieli trener i żużlowcy? Trener Piotr Żyto skomentował rzecz krótko:

- Wygrała drużyna, w której tym razem nie było słabych punktów. A my musimy ciężko pracować, by w piątek zmazać przed naszymi kibicami plamę, jaką jest ta porażka - powiedział szkoleniowiec.

Za kiepski występ przeprosił Antonio Lindbaeck. - Bardzo przepraszam zielonogórskich kibiców, którzy liczyli dziś na fajny żużel. Wiem, że zawiodłem, będę trenował z całych sił, by w kolejnym meczu pojechać znacznie lepiej i zapewnić wam niezłe emocje - obiecał szwedzki żużlowiec.

W podobnym tonie wypowiedział się zawsze pełen klasy Martin Vaculik. Przeprosił kibiców i sponsorów, mimo że tego dnia był najsilniejszym punktem w ekipie Falubazu. Słowak zapisał na swoim koncie 11 oczek w sześciu wyścigach.

- Jako drużyna nie byliśmy w stanie zrobić lepszego wyniku. To było bardzo ciężkie spotkanie dla nas, musimy to przeanalizować i wyciągnąć wnioski. Drużyna z Częstochowy jest megamocna, nie mają słabego punktu. Zawodnicy jadą cały czas na 100 proc. To było mocne zderzenie. My mieliśmy problemy z prędkością, czasem wyjechaliśmy ze startu, czasem nie. Więcej będziemy mogli powiedzieć, jak obejrzymy nagranie z meczu i wspólnie wyciągniemy wnioski - powiedział Vaculik.

- Na razie podchodzę do tego spokojnie. Może się okazać, że to był dziwny i nieszczęśliwy zbieg okoliczności. To było tajemniczo dziwne, co się stało. Wierzę, że to był tylko zły dzień - dodał żużlowiec.

Ze swojego występu zadowolony jest Mateusz Tonder. Junior Falubazu zapisał 4 punkty plus jeden bonus w pięciu startach.

- Bieg juniorski trochę przespaliśmy z Norbertem [Krakowiakiem - przyp. red.], później było w miarę dobrze. W czwartym biegu miałem defekt motocykla, musiałem wziąć drugi i to nie zagrało. Dziękuję trenerowi, że postawił na mnie w biegu nominowanym. Wiozłem jeden punkt, ale pogubiłem się na trasie i nie dowiozłem go. Zabrakło doświadczenia - przyznał Tonder.

Zapewnił, że Falubaz nie załamuje się po wysokiej porażce. - To był trudny mecz, nie poradziliśmy sobie całą drużyną, ale w piątek jedziemy u siebie z Grudziądzem i liczymy, że wygramy - powiedział.

Mecz przeciwko GKM Grudziądz rozpocznie się o godz. 20.30.

Awizowane składy i więcej informacji: Falubaz w piątek będzie chciał zmazać plamę na honorze. Znamy składy na domowy mecz z Grudziądzem.

Źródło: falubaz.com

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.