Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W niedzielę na torze Stadionu Olimpijskiego żużlowcy Falubazu Zielona Góra zremisowali z tamtejszą Spartą Wrocław. Mecz zakończył się wynikiem 45:45, jeden duży punkt gospodarze uratowali dopiero w końcówce.

RELACJA Z MECZU: Remis we Wrocławiu! Falubaz odjechał bardzo dobry mecz

Piotr Żyto, trener Falubazu, nie ma wątpliwości, że przed meczem jego drużyna taki rezultat brałaby w ciemno.

- Natomiast jest lekki niedosyt, bo przez całe zawody prowadziliśmy. Należy jednak się cieszyć z tego, co się ma, a nie wybrzydzać. To jest punkt wzięty z ciężkiego terenu i w przyszłości może decydować o awansie do play-off - ocenia Żyto.

Podkreśla, że podobnie jak w spotkaniu z GKM Grudziądz, także i w niedzielę punktowała cała drużyna. - I to jest jej siła. Nie ma jednego lidera, który robi po 18 punktów i wszystko ciągnie, tylko każdy stara się włożyć jakąś cząstkę w wynik. To jest budujące - przekonuje trener.

Odniósł się także do rozważań kibiców, którzy twierdzą, że do 14. biegu Żyto powinien nominować Antonia Lindbaecka, a nie Michaela Jepsena Jensena, który przyjechał na ostatnim miejscu.

- Po meczu wszyscy jesteśmy mądrzejsi - tłumaczy Żyto. Nie ukrywa, że gdyby mógł cofnąć czas, to do jazdy delegowałby właśnie Szweda albo Norberta Krakowiaka, bo ta druga opcja także była rozważana.

- Jepsen Jensen, Lindbaeck, Krakowiak. Wszyscy jeździli na podobnym poziomie, a decyzje w takich momentach zapadają szybko. Jepsen Jensen miał dwa biegi na 3:3, jeden pięknie rozprowadzony wyścig na 5:1 z Piotrem Protasiewiczem i jedno zero. Pozostali kandydaci do biegu nominowanego nie mieli wyraźnie lepszych wyników - wskazuje menedżer Falubazu.

Zastrzega, że kibice tydzień wcześniej wieszali psy na Lindbaecku, a we Wrocławiu w jednym biegu pokonał nawet Macieja Janowskiego. - Kto by powiedział, że tak się stanie? Lindbaeck zrobił piękny wyścig. Dlatego uważam, że trzeba mieć zaufanie do zawodników, współpracować z nimi, a na pewno się wtedy odwdzięczą - przekonuje Żyto.

- Myślę, że teraz wszystko idzie już w dobrym kierunku i także domowy tor będzie w następnych meczach naszym atutem - dodaje.

Patryk Dudek: - To był jeden z naszych lepszych meczów we Wrocławiu. Chłopaki dobrze jechali w pierwszej fazie, udawało nam się prowadzić. Niestety, ja w pierwszych dwóch biegach nic nie wniosłem punktowo dla drużyny i gospodarze tym nadrabiali. W kolejnej serii zmieniliśmy sprzęt i dopiero pojechałem - opowiada wychowanek Falubazu.

- Na początku miałem dobre starty, ale na trasie czułem, że motocykl jest jakby trzymany. Nie miałem prędkości. Ale mówiłem już przed meczem: na torze we Wrocławiu można się ścigać i tutaj start wcale nie jest najważniejszy - przypomina Dudek.

Martin Vaculik: - Było w tym sezonie parę zadyszek, teraz wreszcie mogę powiedzieć, że wszystko funkcjonowało tak, jak to sobie wyobrażam. Poza spadnięciem łańcucha w jednym z biegów - zastrzega Słowak, który zapisał na koncie 11 oczek.

- Chłopaki z Wrocławia to zawodnicy światowej klasy. Jeśli motory na to pozwalają, wszyscy mają podobne warunki, to jest fantastyczne ściganie. Pokazaliśmy dziś kibicom fajny żużel i na tym to polega - tłumaczy Vaculik.

Antonio Lindbaeck: - Szkoda, że nie pojechałem w wyścigach nominowanych, ale to decyzja trenera i szanuję ją. 

Piotr Protasiewicz:  - Apetyt rósł w miarę jedzenia, bo było blisko dwóch punktów, ale ostatecznie skończyło się remisem. Mój wynik uważam za przyzwoity, dobry, bo zdobyłem 9 punktów plus bonus. Co prawda, w ostatnim biegu minimalnie przegrałem dojazd do pierwszego łuku i tam zostałem zamknięty, ale jechali tam najlepsi zawodnicy tego wieczoru. Kolejny świetny bieg zanotował Martin, który uratował dla nas trzy punkty. Uważam, że cała nasza drużyna nieźle się spisała na wrocławskim torze.

Norbert Krakowiak: - Mój rozwój jest widoczny i z meczu na mecz się rozkręcam. Cieszę się szczególnie z bardzo dobrych występów na wyjazdach. W poprzednim sezonie wyglądało to zdecydowanie gorzej i dużo było do poprawienia.

Maciej Janowski, kapitan Sparty Wrocław: - Drużyna z Zielonej Góry mocno napierała. Do 15. biegu wszyscy wyjeżdżaliśmy z uśmiechami na twarzy, bo taki dreszczyk emocji jest na plus.

Kolejny mecz Falubazu w niedzielę 12 lipca. Do Zielonej Góry na lubuskie derby przy W69 przyjeżdża Stal Gorzów. Początek meczu o godz. 19.15. Transmisję pokaże nSport+.

Źródło: falubaz.com

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.