Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O możliwości rozstania się z byłym reprezentantem Polski już wcześniej przebąkiwał Janusz Jasiński, właściciel Stelmetu Enea BC Zielona Góra. Negocjacje w sprawie przedłużenia umowy trwały długo, ale nie przyniosły skutku. Problem z perspektywy klubu był następujący: "Zamoj" się ceni, chce dobrze zarabiać, a jednocześnie oczekuje, że w maju zostanie puszczony na eliminacje do igrzysk olimpijskich w koszykówce 3 na 3. Tych warunków Stelmet nie mógł przyjąć, zwłaszcza że na koniec sezonu celuje ambitnie w udział w fazach play-off dwóch lig: polskiej Energa Basket Ligi i rosyjskiej VTB.

Zamojski wybrał więc lepszą ofertę i złożył podpis pod 2-letnią umową z Anwilem Włocławek. Tym samym dołączą do innego eks-zastalowca, czyli Ivicy Radicia. Ekipa z Włocławka ma także podpisane umowy z Tre Busseyem, Krzysztofem Sulimą, Adrianem Boguckim i Andrzejem Plutą Juniorem.

Popularny "Zamoj" w barwach Stelmetu spędził siedem długich sezonów, w trakcie których aż czterokrotnie pomógł klubowi wywalczyć mistrzostwo Polski i raz wicemistrzostwo. Obok Łukasza Koszarka i Adama Hrycaniuka przez lata był fundamentem wracającego do czołówki Zastalu. Właściciel klubu Janusz Jasiński lubi zresztą podkreślać, że bez wyżej wspomnianej trójki nie byłoby wszystkich sukcesów. Podczas gdy pozostali gracze zmieniali się z sezonu na sezon, Zamojski i spółka gwarantowali drużynie tożsamość i stabilność. Byli ze Stelmetem na dobre i złe. A sam "Zamoj"? Walczak na boisku, zawsze gryzł parkiet. Nie miał problemów, by pozyskać sobie sympatię kibiców.

Mierzący 193 cm koszykarz jest rekordzistą pod względem liczby posiadanych złotych medali mistrzostw Polski. Łącznie z ostatnim złotem nazbierał ich 10 (cztery ze Stelmetem, sześć z Prokomem w Trójmieście).

Pod względem statystyk Zamojski najlepszy sezon w Zielonej Górze rozegrał po przyjściu do klubu. Grał wtedy 28 minut na mecz, notując średnio blisko 13 punktów (42 proc. za trzy). W grudniu tego roku skończy 34 lata, ale przy jego sprawności fizycznej i zaangażowaniu na parkiecie, należy się spodziewać, że w ekstraklasie pobiega co najmniej jeszcze parę sezonów. Starzeje się jak wino i potrafi pogodzić z rolą zadaniowca, co udowodnił w ub. sezonie pod wodzą Żana Tabaka - "Zamoj" rozegrał najlepszy sezon od lat, mimo że na parkiet wybiegał najrzadziej od czasu związania się z Stelmetem. Grał średnio 18 minut, rzucając niespełna 10 punktów na mecz na znakomitej skuteczności 65 proc. z gry i 47 proc. za trzy.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.