Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do biura zielonogórskiego klubu dotarły już oficjalne pisma od 30-letniego koszykarza. Przeprasza w nich trenera Żana Tabaka i działaczy Stelmetu za nagłą zmianę decyzji (miesiąc temu podpisał nowy kontrakt). Zakończenie kariery Meier argumentuje wolą poświęcenia się rodzinie oraz pandemią koronawirusa, która wywróciła życie do góry nogami. 

Duży wpływ na decyzję zawodnika miała mieć jego żona Stephanie. To ona opublikowała w sobotę oświadczenie w mediach społecznościowych.

"Po niezliczonych godzinach przemyśleń i rozmów doszliśmy do wniosku, że to właściwy czas na otwarcie kolejnego rozdziału naszego życia. Tony chciałby jednocześnie szczerze przeprosić za zamieszanie czy rozczarowanie spowodowane tym, że podpisał wcześniej umowę, a teraz zmieniamy zdanie. Życie jest czasem naprawdę skomplikowane, a czas i perspektywa zmieniają spojrzenie na wiele rzeczy. Wiemy, że byłoby łatwiej, gdyby w ogóle nie podpisał umowy lub wiedział, że chce przejść na emeryturę miesiące temu, ale wtedy jeszcze nie byliśmy na to gotowi" - tłumaczy żona Meiera.

W oświadczeniu przyznaje, że głównym powodem decyzji była pandemia koronawirusa.

"Po sześciu tygodniach kwarantanny, gdy byłam w dziewiątym miesiącu ciąży, Tony nie mógł być przy narodzinach naszego syna. Do tego doszedł cały niepokój i stres związany z jego paszportem, aby zabrać go i naszą córkę do domu przy minimalnej dostępności lotów. Teraz mamy obostrzenia związane z przekraczaniem granic, wymagania wizowe – pojawiło się mnóstwo sygnałów, że ta pandemia zmienia świat na zawsze, a zwłaszcza opiekę zdrowotną i międzynarodowe podróże, które są ogromnymi aspektami naszego życia. Jednak nawet przed pandemią wiedzieliśmy, że w Tony’emu zostało najwyżej kilka lat kariery. Wraz z powiększeniem się naszej rodziny, coraz bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, jak ważne jest bycie wśród przyjaciół i rodziny oraz posiadanie systemu wsparcia w pobliżu" – wyjaśnia Stephanie Meier, z którą koszykarz ma dwoje dzieci.

Decyzja Meierów stawia zielonogórski klub w trudnej sytuacji. Tony był pierwszym zagranicznym koszykarzem, który podpisał kontrakt na nadchodzący sezon. Miał być ważnym elementem układanki trenera Tabaka, najpewniej zawodnikiem pierwszej piątki. Teraz na szybko trzeba szukać zastępstwa, gdy już niemal cały skład był skompletowany.

Tony Meier w ciągu roku spędzonego w Zielonej Górze dał się poznać jako klasowa, rozciągająca grę czwórka. Błyskawicznie zaskarbił sobie sympatię kibiców, którzy wybrali go do najlepszej piątki w całej historii klubu. W ubiegłym, przerwanym przez pandemię koronawirusa sezonie mierzący 204 cm Amerykanin w Energa Basket Lidze zdobywał 10,6 pkt (52 proc. z gry, 40 proc. za trzy), 3,8 zbiórki i 2,5 asysty na mecz. Wszystko w średnio 23 min na boisku. Nawet lepszymi statystykami mógł pochwalić się w lidze VTB (12 pkt i 4,2 zbiórki na mecz).

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.