Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Falubaz w ekstraligowej tabeli ma już 12 dużych punktów. Kolejne trzy dopisał w piątek po pomyślnie rozstrzygniętym, rewanżowym meczu z ROW-em Rybnik na własnym torze. Zielonogórzanie po dwóch seriach prowadzili już 31:11, ostatecznie zakończyli mecz wynikiem 57:33 do przodu.

- Przykładaliśmy się tak samo, jak do każdego innego meczu. Nie było lekceważenia. Stąd pewnie taki fajny początek, ale w sumie cały mecz szedł dobrze - podsumował spotkanie Piotr Żyto, trener Falubazu.

Jego zdaniem goście mieli trochę szczęścia. - W jednym z biegów defekty silników jednocześnie złapali Patryk Dudek i Damian Pawliczak. - Potem Patrykowi jeszcze zerwał się tylny łańcuch w biegu nominowanym. Mogliśmy zakręcić koło sześćdziesiątki, ale już nie szalejmy. Mamy trzy punkty i z tego się bardzo cieszymy - powiedział Żyto.

Liderem gospodarzy po raz kolejny był Martin Vaculik, który na stadionie przy W68 zapisał drugi komplet punktów z rzędu. Kibice wybrali go rajderem spotkania.

- Cieszę się ze swoich wyników, ale najważniejsze jest zwycięstwo drużyny. Sukces jest wtedy, kiedy zawodnicy się uzupełniają. U nas się to sprawdza - ocenił Vaculik.

Trener przyznaje, że Słowak jeździ znakomicie, ale równie mocno ucieszyła go najlepszy w sezonie występ Antonio Lindbaecka. - W końcu po dwóch dobrych pierwszych biegach zaliczył jeszcze trzy kolejne. Jechał naprawdę solidnie, zdobył trzy bonusy. Moja ocena jego występu jest bardzo dobra - podkreślił Żyto.

Szkoleniowiec nie może nachwalić się zawodników formacji juniorskiej. W meczu z Rybnikiem duet Norbert Krakowiak - Damian Pawliczak zdobył wspólnie aż 10 punktów plus trzy bonusy. A jeszcze jest Mateusz Tonder, który też punktuje, jeśli tylko dostanie szansę występu.

- Wszyscy oni jeżdżą coraz lepiej. To minięcie Lamberta przez Krakowiaka, te starty... Widać postęp. Trochę mi przykro, że nie mogę na chłopaków stawiać częściej. Ale skoro w tym sezonie są mniejsze pieniądze, to żaden zawodnik nie chce z nich rezygnować. Jeszcze jak dobrze idzie i jest szansa zdobycia dodatkowych pieniędzy, to zawodnicy jadą. Nie ma innej opcji - tłumaczy trener Żyto, nawiązując do tego, że seniorzy nie odpuszczają swoich startów nawet w wygranym już meczu - płacone mają bowiem dodatkowo od zdobytych na torze punktów.

- Śmiałem się, że wjechałem Lambertowi jak Joe Screen - żartował po meczu Krakowiak.

Najważniejsze, że cały i zdrowy jest Damian Pawliczak, który w czwartej gonitwie zaliczył groźny upadek. Trener Żyto opowiada: - Damian leżał na boku, więc podeszli do niego medycy, ratownicy i pytają, co się dzieje. A on: "Odpoczywam sobie, mamy piąteczek". Medycy myśleli, że może ma uraz mózgu - śmieje się Żyto. - Wypadek wyglądał groźnie, ale Damian przesuwał się po bandzie i to go uratowało. Tylko farbę zdarł z bandy - dodał szkoleniowiec.

Przyznał też, że planował dać szansę debiutu Jonasowi Jeppesonowi, ale w praniu wyszło inaczej. - Jak mówiłem, nie ma sentymentów. Żużlowcy zgodzili się w tym sezonie na obniżenie stawek, nie zarabiają wiele i w takich momentach czują, że mogą jeszcze trochę zarobić. Być może w tym sezonie pojawi się jeszcze szansa, żeby wstawić Jeppesena do składu - wyjaśnił Żyto.

Z powodu słabszego występu nie łamie się Michael Jepsen Jensen (w meczu z ROW zapisał na koncie 5 pkt plus dwa bonusy). - Testowaliśmy ostatnio kilka rzeczy, by moje wyniki były coraz lepsze. Miałem trochę problemów sprzętowych, ale wierzę, że teraz wszystko pójdzie w dobrą stronę - przekonuje Duńczyk.

RELACJA Z MECZU: Plan wykonany. Po rewanżu z ROW-em Rybnik na własnym torze Falubaz zapisuje trzy duże punkty

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.