Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Menedżer zielonogórskich żużlowców w ostatnich dniach udzielił wywiadu serwisowi po-bandzie.com.pl. W rozmowie poruszono wiele wątków ogólnoligowych, m.in. zatrudniania zawodników jeżdżących w charakterze gości, ale Żyto mówił też o Falubazie. Przede wszystkim ostrzegał, by na razie nie popadać w hurraoptymizm.

"Kibice pewnie już widzą nas w play-off, ale to nie do końca tak. Chcemy być w tej czwórce, tyle że jeszcze sporo spotkań przed nami. Jeśli zdobędziemy kilka niezbędnych punktów – kto wie? Marzyć, marzymy, ale dużo pracy wciąż przed nami. Droga nadal daleka" - powiedział Żyto.

I tłumaczył tajemnicę dotychczasowego sukcesu: "Każdy dorzuca punkty i z tego bierze się dobry wynik. W Lesznie przegraliśmy tylko czterema, zabrakło, choć chyba bardziej sprawiedliwy byłby remis, jak we Wrocławiu. Najważniejsze, że zawodnicy jadą, wzajemnie się uzupełniają. Na lidera wyrasta ostatnio Martin Vaculik, znakomitą robotę wykonują juniorzy i oby tak dalej" - zaznaczył Żyto.

Trener Falubazu przybliżył też nieco kuchni, jeśli chodzi o współpracę z zawodnikami w parku maszyn. Żyto ujął to tak:

"Zawodników pokroju Protasiewicza, Dudka, czy Vaculika na pewno nie nauczę jeździć na żużlu, ale mogę podpowiedzieć. Podszepnąć, jakie są warunki na torze, którędy jechać, co zrobić z ustawieniami. Od nich zależy, czy zechcą posłuchać. Współpracują z mechanikami i na bazie tych informacji oraz wskazówek podejmują własne decyzje. Moją rolą jest zebrać te informacje, mówiąc kolokwialnie, do kupy, przekazać, zasugerować i motywować zespół. Między wyścigami zawodnicy często nie mają czasu obserwować prac na torze i tu już jest moja działka. Wydaje mi się, że zbudowałem u nich zaufanie do siebie. Atmosfera jest dobra" - przekonuje Żyto.

Drugi mecz rundy rewanżowej PGE Ekstraligi zielonogórski klub odjedzie w najbliższy piątek, 7 sierpnia. Żużlowcy o godz. 20.30 ruszą spod taśmy na torze Włókniarza Częstochowa. W pierwszym meczu u siebie Falubaz dostał tęgie lanie (31:59).

CZYTAJ TEŻ: Falubaz w dobrych nastrojach po meczu z Rybnikiem. "Najważniejsze, że się uzupełniamy"

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.