Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do Wrocławia na drugi mecz o 3. miejsce Falubaz jechał z pięciopunktową zaliczką. Okazała się o wiele za mała. Sparta na własnym torze rozbiła zielonogórską ekipę 50:40. Wynik nie oddaje przebiegu meczu, bo gospodarze odpuścili dwa ostatnie biegi, kiedy brąz mieli już w kieszeni.

Sam Vaculik ze Spartą nie wygra, Falubaz wraca do Zielonej Góry ponownie bez medali

- Czuję niedosyt. Dzisiejszy mecz był pojedynkiem Sparta Wrocław kontra Martin Vaculik. Można było coś z tego jeszcze wyciągnąć i do pewnego momentu była na to szansa - ocenił po zawodach Piotr Żyto, trener Falubazu, na antenie Radia Zielona Góra.

Wszyscy zawodnicy szukali odpowiednich ustawień, ale bez sukcesów. - Byli po prostu wolniejsi. Chociażby Michael Jepsen Jensen, który zabierał się ze startów, a na dystansie rywale go wyprzedzali. Zabrakło też punktów Patryka Dudka i Rohana Tungate'a. Pozostali zawodnicy pojechali swoje - tłumaczył Żyto.

I szukał pozytywów: - Udało nam się wejść do play-off, choć nikt na nas nie stawiał. Udało nam się wyciągnąć z tej drużyny dużo - stwierdził szkoleniowiec. 

Żyto chwali młodzieżowców za postawę na przestrzeni całego sezonu, ale akurat Mateusz Tonder nie jest zadowolony ze swojego występu na Stadionie Olimpijskim.

- Odjechałem tu kolejny mecz i kolejny raz pojechałem słabo. Na szczęście trójka na koniec dodała mi dużej motywacji, szczególnie pod kątem przyszłego sezonu. Po pierwszych trzech biegach byłem lekko załamany, ale coś w końcu znaleźliśmy w sprzęcie i to zadziałało - powiedział Tonder. - Wracamy do Zielonej Góry bez medali, ale nie załamujemy się. Awans do play-off nie był łatwym zadaniem. Jesteśmy przecież kolejny rok w gronie najlepszych drużyn w Polsce.

Martin Vaculik w pomeczowym wywiadzie dla Eleven Sports: - Cieszę się z mojego indywidualnego występu, ale pozostaje pewien niedosyt. Nie udało nam się obronić zaliczki z pierwszego meczu i nie zdobyliśmy brązowego medalu. Ja jechałem dzisiaj na większym luzie. Jest koniec sezonu i mogę już wrócić do domu, do mojej żony i dzieci. Czuję więc psychiczny spokój. Szkoda przegranego meczu, choć dwa ostatnie biegi były bardzo fajne w naszym wykonaniu - ocenił słowacki żużlowiec. We Wrocławiu zdobył komplet punktów w sześciu startach.

Lider Falubazu dziękował organizatorom, że tegoroczny sezon w ogóle mógł się odbyć. - Wielkie słowa uznania dla Speedway Ekstraligi za to, że udało się ten sezon odjechać. Dziękuję wszystkim, którzy byli z nami w tych ciężkich momentach. Całej drużynie RM Solar Falubazu, władzom klubu, no i oczywiście kibicom. W tych trudnych czasach pokazaliśmy, że żużel jest mocny. Wszyscy możemy czuć się zwycięzcami - podsumował Vaculik.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.