Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Falubaz po sezonie na spytki wziął już trenera Piotra Żytę i kapitana Piotra Protasiewicza. Obaj czwarte miejsce w PGE Ekstralidze ocenili jako sukces.

Jak sprawę widzi Patryk Dudek?

– Na pewno przed sezonem nie byliśmy brani pod uwagę, jeśli chodzi o jazdę w play-off. Mówiono o Częstochowie, Lublinie, Grudziądzu. Ale okazało się, że to my byliśmy wyrównaną drużyną i idealnie się uzupełnialiśmy. Jak ktoś miał słabszy dzień, to reszta ciągnęła. Pod tym względem byliśmy mocni – ocenia popularny „Duzers”

Mówi, że po kiepskich występach w najważniejszej części sezonu ogarniał go smutek. – Zabrakło moich punktów. Liczyłem, że przywieziemy do Zielonej Góry brązowy medal. Niestety, zawaliłem i nie mamy medalu – opowiada żużlowiec.

Do dziś nie potrafi stwierdzić, czy to kwestia motocykli, czy jego własnej formy. – Podobnie jak rok temu. Przyszedł wrzesień i motocykle przestały jechać. Albo ja przestałem. Tego nie wiem – nie ukrywa Dudek.

Wychowanek Falubazu po raz pierwszy przyznał otwarcie, że do dziś zmaga się bólem w nodze po pechowym upadku w Gorzowie. – Nie chciałem o tym mówić głośno, jechałem sezon tak, jak mogłem. Cały czas pracuję nad tym, by wrócić do pełnej sprawności – tłumaczy.

Co w przyszłym roku? Dudek śmieje się z doniesień, jakoby miał zmienić klub. Jego umowa wygaśnie po sezonie 2021. – Nic nie wskazuje na to, żebym miał zmienić barwy klubowe. Plotki, które się ostatnio pojawiały, są bardzo zabawne. Ale jest takie powiedzenie: nieważne, co mówią, ważne, żeby mówili. Cieszę się więc, że nadal jestem w kręgu zainteresowań – ironizuje „Duzers”.

 

ZOBACZ TEŻ:

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.