W Święto Niepodległości koszykarze zielonogórskiego Zastalu grali wyjazdowy mecz w Starogardzie Gdańskim. Energią nie kipieli, ale ostatecznie odnieśli pewne zwycięstwo, poważniej podchodząc do sprawy w czwartej kwarcie.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tak „rozlazłego” Zastalu w tym sezonie jeszcze nie oglądaliśmy, na własne życzenie pozwolili rywalom aż do trzeciej kwarty grać na otwartym wyniku, ale na pewno są zmęczeni, a o koncentrację przed pojedynkiem z ekipą, która w lidze ma (a w zasadzie miała) bilans 1–10 mogło być trudno.

Pierwszą kwartę meczu w Starogardzie goście wygrali pewnie 24:16, pomimo rażącej momentami nieskuteczności i tej wspomnianej już senności, przez którą co rusz ktoś przerzucał kosz, ktoś marnował łatwą piłkę pod koszem, a jeszcze inny pozwolił się zablokować w kontrze. 

Początkowe 10 minut pokazuje zastalowcom, że w obronie skupić się muszą przede wszystkim na graczu nazwiskiem Trevor Allen, który dysponuje niezłą techniką rzutu, szybko trafia dwa razy zza linii 6,75 m. Generalnie w Polpharmie prym wiodą gracze zagraniczni, indywidualnie prezentują się nieźle, choć taki rezerwowy Joe Furstinger poza rzutem z półdystansu wrażenie robi raczej kiepskie. A główny kłopot w tym, że drużyna gospodarzy nie wygląda ani trochę na zwarty monolit.

Senność Zastalu widać było zwłaszcza w drugiej kwarcie, kiedy dwucyfrową przewagę z powodu swojej niedokładności w grze pozwolił zniwelować do czterech oczek. W trudnych momentach przyjezdni mogą liczyć na świetnie dysponowanego Krisa Richarda (20 pkt, 6/8 za trzy), do przerwy wyciągają 9-punktową zaliczkę, ale to tylko dzięki trójce Gabriela Lundberga w ostatnich sekundach, tuż przed zejściem do szatni. Jest 47:38 dla Zielonej Góry.

Trzecia kwarta nie przynosi przebudzenia w obozie Żana Tabaka – Zastal nadal gra jakoś ospale i podejmuje dziwne decyzje. Dopiero po ośmiu minutach gry i kolejnej trójce Richarda wraca do dwucyfrowej przewagi 70:58.

To, co nie wychodziło przez cały mecz (a przynajmniej nie w rytmie, jakiego oczekiwałby trener), zaczęło świetnie funkcjonować w czwartej kwarcie. W ostatniej części spotkania zielonogórzanie rozrzucali piłkę już po profesorsku i oglądało się to z przyjemnością. Polpharma została dobita trafieniami z otwartych pozycji na dystansie, a przewaga Zastalu przekroczyła 20 oczek. 

Ostateczny wynik: 103:77 dla Zielonej Góry. Oprócz Richarda najwięcej punktował wspomniany już Lundberg (18 pkt, 6/14 z gry) i Rolands Freimanis (14 pkt, 6/7 z gry). Cała drużyna popisała się bardzo dobrą skutecznością zza łuku, notując 17/31 za trzy. 

W drużynie Żana Tabaka odpoczywał Janis Berzins (z powodu limitu) i Marcel Ponitka (z powodu niegroźnego urazu). Kolejny mecz w sobotę, 14 listopada – do hali CRS przyjeżdża Uniks Kazań.

POLPHARMA STAROGARD GD  77:103  ZASTAL ENEA BC ZIELONA GÓRA

Kwarty: 16:24 | 22:23 | 22:27 | 17:29

POLPHARMA: Washington 11 (3), Allen 19 (3), Haney 12 (2), Surmacz 5 (1), Olisemeka 11 oraz Jarecki 9, Furstinger 6, Kowalczyk 2, Walda 2, Urbański, Chorab i Itrich po 0.

ZASTAL: Lundberg 18 (3), Richard 20 (6), Williams 10 (2), Reynolds 12 (2), Groselle 12 oraz Koszarek 10 (2), Freimanis 14 (2), Put 4, Traczyk 3 (1).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem