Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Trener Żan Tabak po ostatnim przegranym meczu z Zenitem w lidze VTB stwierdził, że jego koszykarze wyszli na parkiet ze zbyt dużym respektem do rywali. Na początku sobotniego spotkania, tym razem z niemal równie silnym Uniksem Kazań, nie mógł mieć wielkich nadziei na poprawę. Jego koszykarze na boisko wybiegli wyraźnie stremowani, co poskutkowało otwarciem 10:1 dla przyjezdnych i małym show w ich wykonaniu. Na szczęście zastalowcy szybko wzięli się w garść, głównie za sprawą Geoffreya Groselle’a. Amerykański środkowy koncertowo spisał się w pierwszej połowie, dostarczając aż 14 pkt na wysokiej skuteczności z gry. W pierwszej kwarcie bardzo pomogły nam też trafienia zza łuku Rolandsa Freimanisa. Łotysz wlepił dwa zaraz po wejściu, co w połączeniu z agresywnymi atakami na kosz jego kolegów i wynikającymi z tego rzutami wolnymi zaowocowało wyjściem na prowadzenie 19:12. Tak, tak – gospodarze zaliczyli serię 18:2. Do tego udało im się ograniczyć liczbę własnych przewinień (choć trzy faule złapali w pierwszych 50 sekundach), a wymuszać je od rywali. Pierwszą ćwiartkę wygraliśmy 25:18, aż 11 razy stając na linii wolnych i trafiając dziewięć prób.

Fot. Władysław Czulak / Agencja Gazeta

Szybko przekonujemy się więc, że mimo iż Uniks jest bardzo dobry indywidualnie i wręcz wybitny pod względem atrybutów fizycznych, to jednak jako drużyna nie wygląda jakoś fantastycznie. Czasem ukłują nas trudnym rzutem z dystansu, ale przede wszystkim torują sobie drogę do kosza masą, w czym najlepiej czuje się Jordan Morgan (16 pkt, 8 zbiórek). Uniks nie spieszy się jednak z powrotem do obrony, w ataku pozycyjnym jego gra leży zupełnie i po paru minutach drugiej kwarty przegrywa już 22:36, mimo że obwodowy duet zielonogórskiej ekipy Lundberg – Ponitka do tego momentu notuje jedynie 1/9 z gry. Rosyjski klub w sześć i pół minuty zdobywa… 4 pkt. Barierę trafieniem zza łuku przebija dopiero były zawodnik NBA Isaiah Canaan. To jego pierwsze punkty w meczu. Jest wtedy 38:25 dla Zielonej Góry.

Pierwszą połowę kończymy na prowadzeniu 46:35. Aż 37 ze wszystkich punktów zielonogórzan ustrzelili wspólnie Groselle, Freimanis i niewspomniany jeszcze Kris Richard. Amerykanin odegrał zresztą ogromną rolę w końcowym sukcesie (16 pkt i boiskowa mądrość, której nie sposób zmierzyć statystykami).

Po zmianie stron zawodnicy Żana Tabaka grają swoje, mimo że goście na drugą połówkę wychodzą bardziej zmotywowani. Za sprawą przewag, które robią pod naszym koszem atletyczni skrzydłowi, dochodzą nas na kilka „oczek”. Dobra wiadomość jest taka, że dwie trójki jedną po drugiej wrzuca Iffe Lundberg. Duńczyk w pierwszej połowie nie mógł się odnaleźć, zdobył w niej tylko cztery punkty. Było pewne, że Zastal będzie potrzebował jego zdobyczy, by mecz wygrać. Ostatecznie spisał się na medal, ale o tym za chwilę.

Fot. Władysław Czulak / Agencja Gazeta

Gospodarze utrzymali prowadzenie przed ostatnią kwartą, lecz w drugiej połowie ich gra w ataku nie wyglądała już tak dobrze. Częściej zerkali na zegar, podejmowali mniej ryzykowne akcje, mając świadomość, że nie są już w sytuacji, w której nie mają nic do stracenia. Ograniczony został Groselle, do tego sami zaczęli popełniać błędy. Wszystko to poskutkowało utratą prowadzenia na trzy i pół minuty do końca. Wynik wskazywał 77:77, drużynę gości ciągnął przebudzony po przerwie Okaro White (22 pkt, 9/15 z gry).

Wydarzeń w ostatnich minutach nie sposób opisać paroma zdaniami, bo każda wydawała się na wagę zwycięstwa lub porażki, ale bez wątpienia finisz należał do jednego aktora - wspomnianego wcześniej Lundberga. Kiedy sytuacja wydawała się pogarszać (pierwsze prowadzenie Uniksu 82:80 na półtorej minuty do końca), Duńczyk wziął na siebie ciężar odpowiedzialności i wpakował rywalom dwa kolejne rzuty zza linii 6,75. Później jeszcze cztery razy pewnie wykonywał wolne. Zakończył z 32 pkt na koncie (5/9 za trzy), dołożył pięć asyst. Pierwsze historyczne zwycięstwo zielonogórskiej drużyny nad słynnym Uniksem stało się faktem.

Teraz przed Zastalem trzy spotkania na krajowym podwórku. Gramy kolejno z Radomiem (16 listopada, dom), Bydgoszczą (18 listopada, wyjazd) i Ostrowem Wielkopolskim (21 listopada, dom).

ZASTAL ENEA BC ZIELONA GÓRA  92:86  UNIKS KAZAŃ

Kwarty: 25:18 | 21:17 | 20:24 | 26:27.

ZASTAL: Lundberg 32 (5), Ponitka 4, Richard 16 (2), Reynolds 8 (1), Groselle 17 oraz Freimanis 15 (3), Berzins, Koszarek i Put – po 0.

UNIKS: Canaan 5 (1), Kolesnikow 14 (4), Holland 6 (2), White 22 (2), Morgan 16 oraz Smith 18 (4), Brown 5, Uzinski, Żbanow, Antipow i Klimenko – po 0.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.