Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To był mecz mocnej defensywy, co w końcowych statystykach widać nie tylko po wyniku meczu, ale też stosunkowo niewielkiej liczbie oddanych prób zza łuku, jakie oddały oba zespoły. Zastal trafił 8/24 rzuty za trzy, podczas gdy gospodarze jedynie 6/20. Klub z Zielonej Góry grał ciekawszą koszykówkę, lepiej dzielił się piłką i skuteczniej wykorzystywał potencjał swoich graczy. Po pierwszej kwarcie zastalowcy prowadzili 24:18, drugą kwartę zremisowali 15:15, by do przerwy prowadzić 39:33. 

Także po zmianie stron wszystko szło w kierunku pomyślnym dla ekipy prowadzonej przez Żana Tabaka. Nieustające zaangażowanie po bronionej stronie parkietu pozwoliło jeszcze raz zatrzymać Uniks na kilkunastu punktach w kwarcie. W trzeciej precyzyjnie było to 13 punktów, najmniej w całym meczu, jeśli chodzi o dorobek gospodarzy. Indywidualnymi wyczynami nie byli w stanie zrobić krzywdy Zastalowi, może poza atletycznym Okaro Whitem (15 pkt, 5/8 z linii, 8 zbiórek) i napadającym z ławki strzelcem Jamarem Smithem (22 pkt, 7/12 z gry). Kłopoty sprawiał zwłaszcza ten drugi. White dobrze wypadł w statystykach, ale Uniks z nim na parkiecie grał po prostu gorzej.

Zastalowców tradycyjnie prowadziło trio Iffe Lundberg, Geoffrey Groselle i Rolands Freimanis. Wszyscy zdobyli w Kazaniu po 13 „oczek”. Niestety, sprawy posypały się w czwartej kwarcie, którą zielonogórski klub przegrał aż 9:19. Zabrakło zimnej krwi, ale też i kibice mają świadomość, że druga wygrana nad słynnym Uniksem w tym sezonie byłaby wielkim osiągnięciem...

Zabrakło niewiele. Uniks na pierwsze prowadzenie wyszedł na pięć minut przed końcem meczu, potem wynik aż do końca oscylował wokół remisu. Zastalowcy przy prowadzeniu 64:63, na 30 sekund do końca, zmarnowali swoje posiadanie. Chwilę potem swoją ostatnią akcję rozegrali gospodarze. Ten sam wspomniany już wcześniej Smith po przejęciu krycia zagrał jeden na jeden przeciwko Groselle’owi, bez trudu wiążąc nogi mierzącego 213 cm środkowego i zdobywając dość łatwe punkty dwutaktem.

Skróty z meczu:

 

Zastal miał 8 sekund i wykorzystane wszystkie timeouty. Piłkę na drugą stronę szybko przeprowadził więc Lundberg, oddał dobry rzut z jednej nogi z odchylenia, lecz... piłka tym razem nie wylądowała w koszu. Zabrakło milimetrów. Przez głowę przeszło nam, że może Duńczyk powinien rzucać zza łuku, jak to czyni w sposób sobie firmowy najczęściej, ale gdybanie odłóżmy na bok. Lundberg oddał dobry rzut. Po prostu zabrakło szczęścia. 

Po przegranej w Kazaniu 64:65, Zastal w lidze VTB zajmuje 8. miejsce z bilansem 6–7. Ma jednak najwięcej rozegranych spotkań spośród wszystkich drużyn.

UNIKS KAZAŃ 65:64 ZASTAL ENEA BC ZIELONA GÓRA

Kwarty: 18:24 | 15:15 | 13:16 | 19:9

UNIKS: White 15 (2), Wolters 8, Uzinski 0, Żbanow 4, Morgan 4 oraz Smith 22 (2), Antipow 5 (1), Theodore 4, Kolesznikow 3 (1).

ZASTAL: Lundberg 13 (1), Ponitka 4, Berzins 8 (2), Reynolds 5 (1), Groselle 13 oraz Koszarek 3 (1), Freimanis 13 (1), Richard 5 (1), Put 0.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.