Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Początek sobotniego meczu był dla gospodarzy trudny. Nawet ta doskonała w dalszej części spotkania obrona Enei Zastalu nie funkcjonowała, jak powinna. Po kilku minutach wskoczyła we właściwe tryby, jednak duże problemy sprawiała organizacja ataku. Gracze Awtodoru systematycznie podwajali wysokich Zastalu, zwłaszcza Geoffreya Groselle’a, który w tej sytuacji był zmuszony odrzucać piłki na obwód. Tyle że tam szwankowała skuteczność. Pierwsze 10 minut zakończyło się remisem 13:13, punkty dostarczał głównie Iffe Lundberg. 

Fot. Władysław Czulak / Agencja Gazeta

Drugą kwartę zielonogórscy koszykarze zaczęli już w fantastycznym stylu – od zrywu 7:0. A potem poszło z górki. Wpadło parę trójek z otwartych pozycji, rozstrzelał się zwłaszcza Rolands Freimanis (10 „oczek” w drugiej kwarcie, 21 w całym meczu). I nawet gdy z trzema przewinieniami usiąść na ławkę musiał Lundberg, koledzy wyśmienicie radzili sobie bez niego. W obronie zachwycał Marcel Ponitka, który jak zwykle dawał z siebie wszystko, mimo że właśnie rozegrał ostatnie spotkanie w trykocie Zastalu (podpisze trzyletni kontrakt z Parmą Perm). Marcel wyrywał piłki rywalom, dosłownie zneutralizował gwiazdora gości Nate’a Masona. Amerykanin mecz zakończył jedynie z 9 pkt na koncie i wielkim bagażem frustracji.

Do przerwy Zastal prowadził 40:28.

Fot. Władysław Czulak / Agencja Gazeta

Po zmianie stron zrobił się naprawdę dobry mecz. Awtodor przez jakiś czas przestał podwajać, czego szybko pożałował, bo gospodarze tylko powiększyli swoją przewagę. Przyjezdni wzięli się wtedy w garść, w ciągu paru minut zbliżyli się do Zastalu na osiem „oczek” i generalnie podnieśli intensywność gry po obu stronach parkietu. Koszykarze z Zielonej Góry jednak nie spanikowali. Po czasie wziętym przez trenera Żana Tabaka wrócili do szybszej gry piłką. W ważnych momentach zza łuku trafiali Kris Richard (12 pkt, 6 zbiórek, 4 asysty) i Cecil Williams (9 pkt, 3/5 za trzy, 7 zbiórek). Tak też przed rozpoczęciem ostatniej części meczu udało się zachować 12-punktową przewagę.

Mecz dla ekipy Awtodoru posypał się w czwartej kwarcie. Raz za razem punktował Freimanis, pozostali nie marnowali otwartych pozycji i po pięciu minutach gry przewaga gospodarzy urosła do bezpiecznego poziomu 21 „oczek”. W tym momencie goście się poddali.

 - To był naprawdę trudny mecz pełny walki fizycznej. Kocham takie spotkania! Myślę o naszej drużynie jako o dobrze rzucającej za trzy, jednak pomimo 28 proc. pkuteczności rzutów dystansowych nadal wygraliśmy. Mieliśmy aż 20 zbiórek w ataku, to wiele mówi o naszym zaangażowaniu - powiedział po meczu trener Żan Tabak.

 

Przypomnijmy: w pierwszym tegorocznym pojedynku obu drużyn o zwycięstwie decydował ostatni rzut Lundberga. Tym razem Duńczyk zdobył tylko 9 pkt, ale zachował się jak prawdziwy lider, chętnie obsługując dobrze dysponowanych tego dnia kolegów. Nie było potrzeby, by wrzucał piąty bieg.

ENEA ZASTAL BC ZIELONA GÓRA  77:64  AWTODOR SARATÓW

Kwarty: 13:13 | 27:15 | 18:18 | 19:18.

ZASTAL: Lundberg 9, Ponitka 6 (1), Williams 9 (3), Berzins 8 (2), Groselle 13 oraz Freimanis 21 (3), Richard 11 (2), Koszarek i Put – po 0.

AWTODOR: Mason 9, Starks 21 (2),  Kwitkowski 0, Sakić 11 (1), Gordon 6 oraz Clavell 12 (1), Michajłowski 5 (1), Makiejew, Pietieniew i Minczenko – po 0.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.