Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zastalowcy zaznaczyli swoją dominację już w pierwszej kwarcie. Problem Trefla - osłabionego absencją Pawła Leończyka, Dariousa Motena i T.J. Hawsa - od początku polegał na kiepskiej obronie linii 6,75 m. Pozycje otwierały nie tylko podwojenia Geoffreya Groselle'a.

- W pierwszej kwarcie podwojenia wychodziły nieźle, potem nie najgorzej, ale dużo trójek rzucili nam z tranzycji. Słabo rotowaliśmy, nie było nas na czas - przyznał w pomeczowym wywiadzie Karol Gruszecki, skrzydłowy Trefla, były zawodnik Zastalu. Jemu zawody nie ułożyły się całkowicie - zdobył tylko 5 punktów.

Koszykarzom z Zielonej Góry rzuty siedziały aż miło. Pierwszą kwartę wygrali 35:24, by potem - nieco zbyt wyluzowani - przegrać w drugiej 19:23. Goście wyglądali w tym fragmencie dobrze, bo zrezygnowali z podwojeń. 

Z niewyjaśnionego powodu do podwojeń wrócili w trzeciej kwarcie. I polegli z kretesem. Tę część gry serią 8 punktów otworzył Filip Put, autor łącznie 20 "oczek" na skuteczności 7/9 gry, 4/5 za trzy, do których dołożył 5 zbiórek i 5 asyst. Polak wyszedł w pierwszej piątce i zagrał dobre spotkanie. A przecież z trenerem Tabakiem ma ciężko, śledzi jego każdy ruch.

 

Przy podwojeniach zastalowcom nie pozostało nic innego, jak rozrzucać piłkę po obwodzie i szukać wolnych pozycji, tym bardziej że chorwacki szkoleniowiec wyraźnie popiera rzucanie za trzy przy przewadze 4-5 posiadań. Oprócz Puta z dystansu trafiali Kris Richard (17 pkt, 4/7 za trzy), Cecil Williams (13 pkt, 3/5 za trzy) i Janis Berzins (17 pkt, 6/6 z gry, 8 zbiórek). Sprawnym pick'n'rollem z amerykańskim środkowym dobijał gości Iffe Lundberg (13 pkt, 7 asyst). A Trefl zapadł w niemoc, kompletnie niczego sensownego nie mógł skonstruować. Po paru minutach gry skromna przewaga z połowy sięgnęła kilkunastu punktów. Na koniec kwarty Zastal prowadził aż 84:62. I było po meczu.

 

Jeszcze gdzieś w trzeciej kwarcie Zastal mógł się pochwalić skutecznością 13/23 zza łuku. Stanęło na 16/32 - wciąż 50 proc. Koszykarze rozdali 29 asyst, popełnili tylko 8 strat. Defensywa Trefla nie była wyzwaniem.

- Trzymamy się zasad. Przez cały sezon wiemy, co mamy grać, i wyniki są takie jak dzisiaj - powiedział po meczu Filip Put. O stracie Marcela Ponitki: - Ogromna. Trzymał naszą defensywę, robił pressing na całym boisku, a w ataku dawał niesamowitą energię. Cóż, mamy dziury, które trzeba połatać. I połatamy je tym, co mamy. Pewnie będzie jakiś transfer, ale na to trzeba poczekać - dodał skrzydłowy.

ZASTAL ENEA BC ZIELONA GÓRA  101:82  TREFL SOPOT

Kwarty: 34:25 | 19:23 | 31:14 | 17:20

ZASTAL: Lundberg 13 (2), Richard 17 (4), Williams 13 (3), Put 20 (4), Groselle 12 oraz Koszarek 4, Berzins 17 (2), Freimanis 5 (1), Traczyk, Porada, Bereziński i Klocek - po 0.

TREFL: Paliukenas 4, M. Kolenda 14 (1), Gruszecki 5, Omot 15 (2), Olejniczak 17 oraz Ł. Kolenda 19 (3), Kowalenko 5 (1), Ziółkowski 2, Klawa i Łałak - po 0.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.