Koszykarze Stelmetu BC Zielona Góra zdobyli Puchar Polski, pokonując w finałowym meczu Anwil Włocławek 79:57. Wcześniej w półfinale zielonogórzanie wyeliminowali PGE Turów Zgorzelec, a w ćwierćfinale Polski Cukier Toruń.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W finałowym starciu Artur Gronek, trener Stelmetu, zaszokował ustawieniem piątki starterów: bez Łukasza Koszarka, bez żadnego środkowego, za to z m.in. Jarosławem Mokrosem, który wcześniej zagrał w zielonogórskiej drużynie tylko pięć minut.

Eksperymentalna, ale niesamowicie mobilna piątka zaczęła dobrze, wyszła na prowadzenie 6:0. Kiedy jednak Anwil oswoił się w sytuacji, spostrzegł, że ma sporą przewagę w strefie podkoszowej i regularnie kończył ataki podaniami do centrów, trener Gronek zakończył eksperyment, zrobił hokejową zmianę, a mecz rozgorzał na dobre. Dominowała obrona, którą zawodnicy obu drużyn starali się rozszczelnić rzutami za trzy punkty. Ale przez niemal całą pierwszą kwartę próby trafień z dystansu kompletnie się nie udawały.

Gracze z Włocławka pierwsi przełamali niemoc, ale też wkrótce po tym pierwsi popadli w kłopoty. Bo „trójki” były ledwie dodatkiem do regularnej bitwy o opanowanie strefy podkoszowej. A tu z nerwami i rozgrywaniem akcji lepiej radzili sobie koszykarze Stelmetu. Po pierwszej połowie prowadzili 30:23.

Skromna zdobycz punktowa Anwilu wiele mówiła o presji, stawce spotkania, ale też o słabej dyspozycji snajperów polujących na „trójki”. Koszykarze z Włocławka bardzo słabo wykonywali rzuty wolne (40 proc. celności w pierwszej połowie), a rozbijanie obrony Stelmetu przychodziło im z ogromnym trudem, im dalej w mecz, tym udawało się rzadziej. Po trzech minutach trzeciej kwarty włocławianie pozostawali z zerem na koncie, przegrywając 23:35.

Na trybunach Areny Ursynów kibice Anwilu nie milkli i nie tracili nadziei, ale na boisku coraz wyraźniejsza stawała się przewaga zespołu z Zielonej Góry. Przegrywający gracze z Włocławka uparcie szukali trafień za trzy punkty, lecz najczęściej pudłowali. Prowadzący Stelmet z reguły polegał na zespołowych akcjach i rzutach spod kosza. Dzięki temu czuł się pewniej i kontrolował mecz, niemniej rzutów z dystansu tak całkiem nie unikał. Właśnie dwa trafienia za trzy punkty Armaniego Moore’a na finiszu trzeciej kwarty dobiły Anwil. Na kwartę przed końcem finałowego starcia o Puchar Polski zielonogórska drużyna wygrywała 51:37.

Żeby odrobić 14 punktów straty, koszykarze z Włocławka musieliby rewolucyjnie zmienić swój atak, odpalając serię trójek. James Washington próbował, lecz Stelmet odpowiedział z nawiązką, nie wybaczając rywalom błędów w obronie. Dzięki temu mistrzowie Polski finiszowali bezstresowo, a udział w meczu dostali także najmłodsi rezerwowi Kamil Zywert i Wojciech Majrzak.

Drużyna z Zielonej Góry zdobyła Puchar Polski, dla 32-letniego trenera Artura Gronka to pierwsze trofeum w karierze.

MVP turnieju w Warszawie został Łukasz Koszarek, kapitan Stelmetu.

STELMET BC ZIELONA GÓRA - ANWIL WŁOCŁAWEK 79:57

KWARTY: 14:13, 16:10, 21:14, 28:20

STELMET: Djurisić 12 (1), Moore 10 (2), Florence 5 (1), Mokros 3 (1), Zamojski 3 oraz Gruszecki 12 (1), Kelati 8 (2), Koszarek 8 (1), Dragicević 7, Hrycaniuk 6, Zywert 5 (1), Majchrzak 0.

ANWIL: Dmitriew 8 (1), Sobin 8, Jaramaz 6 (1), Łączyński 6 (2), Chyliński 0 oraz Washington 15 (2), Leończyk 11 (1), McCray 2, Młynarski 1, Komenda 0.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Jarosław Kurski poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem