Cały czas trwa 25. edycja Lubuskich Targów Budownictwa i Wyposażenia Wnętrz. - Impreza regionalna tego typu jest potrzebna. Przyciąga osoby, które chcą coś zobaczyć, kupić, ale to też ważne spotkanie dla ludzi z branży - mówi Jarosław Owsiany, pomysłodawca targów
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tegoroczna edycja imprezy rozpoczęła się wczoraj (piątek 24 lutego) i potrwa do niedzieli. W tym roku jest 112 wystawców, którzy prezentują swoje produkty w dwóch halach WOSiR Drzonków.

Jarosław Owsiany wspomina początki największych tego typu targów w Lubuskiem: – Były kotary, własne formy montażu, nie systemy, które dzisiaj widzimy na targach. Zupełnie inne klimaty. Ludzie nie wiedzieli, na czym polega wystawianie swoich produktów. Impreza regionalna tego typu jest potrzebna. Przyciąga osoby, które chcą coś zobaczyć, kupić, ale to też ważne spotkanie dla ludzi z branży. Targi są tylko raz w roku. Od 25 lat w ostatni tydzień lutego.

Krzysztof Badach-Rogowski kupił podczas targów daktyle dla swojej mamy. – Z tego jestem zadowolony, bo produkty tureckie są najlepsze. Ale chciałem zobaczyć schody kręcone, które potrzebuję i w ubiegłych latach były, w tym roku niestety ich nie widziałem. Według mnie jest gorzej niż w latach poprzednich – mniej stoisk z artykułami budowlanymi – ocenia Badach-Rogowski.

Podobnego zdania jest Agnieszka Hałas. – Co roku przychodzę na targi i w tym roku wydają mi się znacznie uboższe, mimo że jest więcej miejsca wystawienniczego. Rozglądam się za wyposażeniem wnętrz i trochę jest mi przykro patrzeć, że ciągle panuje tutaj trend z lat 90. Podobało mi się stoisko z donicami z pleksy i ażurowe ścianki nawiązujące do marokańskiego stylu – mówi zielonogórzanka.

W tegorocznej edycji wystawiała się też m.in. firma Invena. – Przygotowaliśmy w tym roku sporą wystawę produktów łazienkowych, m.in. baterie umywalkowe, natryskowe, wannowe czy zlewozmywakowe. Cała nasza oferta jest na stoisku Stylowej Łazienki. Tegoroczne targi są bardzo sympatyczne. Wczoraj było nieco gorzej, bo było bardzo mało osób. Nasze produkty spotykają się z pozytywnym odbiorem i to cieszy, bo pokazujemy w tym roku sporo nowości – mówi Ewa Zieman z Inveny.

Podczas targów można kupić także rękodzieło. – W ubiegłym roku dla próby były dwa tego typu stoiska, ale klienci byli tak zainteresowani, że w tym roku dyrekcja targów postanowiła to rozszerzyć – mówi Wanda Świdzińska z Nowosolskiej Akademii Rozwoju. Można u niej kupić produkty – jak sama to określa – „które mają drugie życie”: – Ozdobione słoiczki po dżemie, kieliszki po winie, butelki. Panie, które uczęszczają na nasze warsztaty, wykonują tego typu dzieła. Część zabierają dla siebie, resztę zostawiają i mówią: jedź, handluj.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem