13 tys. zł - razem z kosztami sądowymi - zapłaci myśliwy, który trzy lata temu pod Nową Solą z premedytacją i bez żadnego powodu zastrzelił ze swojej broni łagodnego golden retrievera. - Działanie oskarżonego było działaniem celowym i zasługującym na bardzo zdecydowane potępienie - stwierdził sędzia Konrad Kęsek.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Historia ze Stawów pod Nową Solą wstrząsnęła całą Polską. Rzecz wydarzyła się 6 stycznia 2015 r. Danuta Tietz, właścicielka mieszańca golden retrievera, wyszła ze swoim pupilem na spacer do lasu. Puściła go wolno, jak zawsze przy takich okazjach. Szybko maszerowała ze swoimi kijkami do nordic walkingu. – A pies, jak to pies. Czasem wybiegł do przodu, czasem został z tyłu, żeby obwąchać wszystkie drzewa. W pewnym momencie straciłam go z oczu. Na pół minuty. Wtedy usłyszałam strzał. „O, polują. Trzeba wracać do domu” – pomyślałam tylko. Zrobiłam parę kroków wstecz i zobaczyłam leżącego Hiro. Nie ruszał się. W tej samej chwili podjechał samochód, z którego wyszedł myśliwy i powiedział: „Zabiłem pani psa” – opowiadała pani Danuta „Wyborczej".

Po chwili mężczyzna odjechał. W pościg za nim ruszyli mąż i syn pani Beaty, która opowiedziała im wszystko przez telefon. Myśliwego znaleźli pod jedną z ambon, gdzie – według nich – rozrzucał karmę dla dzików. Tłumaczył, że strzelił do psa, bo ten „biegał wokół auta i nie pozwalał mu wysiąść". Tietzowie zadzwonili na policję.

"To był taki misiu"

– To nie był agresywny pies. Prowadzimy ośrodek jazdy konnej, przewija się u nas mnóstwo ludzi. To był pupil gości i domowników. Taki misiu, którego można pogłaskać. Nawet ludzie, którzy nie są wielkimi miłośnikami zwierząt, go uwielbiali – opowiadali „Wyborczej” państwo Tietzowie.

Myśliwy, 47-letni Jarosław U., od początku kluczył w zeznaniach. Już podczas pierwszego przesłuchania zmienił wersję wydarzeń. Nie twierdził wtedy już, że nie mógł wysiąść z auta, tylko że próbował się do niego dostać. Miał się zasłaniać bronią przed atakującym golden retrieverem, a kiedy ten nieco się oddalił, myśliwy oddał strzał, żeby psa wystraszyć, ale „niechcący trafił". Jarosław U. sporządził listę mieszkańców okolicy, którzy mieli dowieść, że pies bywał agresywny, ale nikt tego nie potwierdził. Zdarzyło się jedynie, że czworonóg kogoś obszczekał. Pozytywną opinię o charakterze psa wydał behawiorysta.

Hiro miał tylko trzy lata, był łagodnym i przyjaznym psem. Jego właściciele prowadzą ośrodek jazdy konnej, przez który przewija się sporo ludzi. - To był ulubieniec gości - opowiadają Waldemar i Barbara Tietzowie
Hiro miał tylko trzy lata, był łagodnym i przyjaznym psem. Jego właściciele prowadzą ośrodek jazdy konnej, przez który przewija się sporo ludzi. - To był ulubieniec gości - opowiadają Waldemar i Barbara Tietzowie  archiwum państwa Tietzów

Myśliwego pogrążyła sekcja zwłok zastrzelonego zwierzęcia. Potwierdziła, że pies mógł się znajdować nawet kilkanaście metrów od strzelającego. Co ważniejsze, udowodniła, że czworonóg w momencie oddania strzału stał tyłem do myśliwego. Dokładnie w pozycji tylno-bocznej, jak stwierdzili biegli.

Zdecydowane potępienie?

Rozstrzygnięcie w tej sprawie zapadło w piątek w Sądzie Rejonowym w Nowej Soli. Sąd uznał Jarosława U. za winnego i wymierzył mu karę w wysokości: 4 tys. zł grzywny, 5 tys. zł nawiązki dla schroniska w Zielonej Górze, pokrycie kosztów sądowych (nieco ponad 4 tys. zł), przepadek broni oraz zakaz prowadzenia działalności łowieckiej na okres dwóch lat.

Sędzia Konrad Kęsek stwierdził w uzasadnieniu, że „działanie oskarżonego było działaniem celowym i zasługującym na bardzo zdecydowane potępienie". Decyzję argumentował tak: – Sąd wymierzył karę grzywny, uznając, że kara pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem to jest kara, której w sposób efektywny się nie wykonuje. Natomiast kara grzywny to jest kara, którą trzeba wykonać. Grzywna 4 tys. zł plus nawiązka na schronisko w Zielonej Górze w kwocie 5 tys. zł oraz pokrycie kosztów postępowania, które sąd także musi brać pod uwagę – to razem stwarza dużą dolegliwość finansową dla oskarżonego i w ocenie sądu jest to kara adekwatna do tego czynu. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę poziom dochodów oskarżonego – uzasadniał wyrok sędzia Kęsek.

Wcześniej stwierdził: – Postępowanie dowodowe w ocenie sądu dało podstawę rozstrzygnięcia bez jakichkolwiek wątpliwości co do tego, że oskarżony zastrzelił psa Hiro i nie to była sytuacja, w którym oskarżony musiał się bronić. Koronnym dowodem w tej sprawie jest opinia patologa, z której wynika, że w stosunku do linii strzału pies był ustawiony w pozycji tylno-bocznej. W ocenie sądu wyklucza to przyjęcie sytuacji, że pies atakował. Pies nie atakuje tyłem, tylko frontem do człowieka, jeżeli chce człowieka zaatakować. To może wskazywać na to, że pies w ogóle poruszał się w oderwaniu od relacji z myśliwym, który mógł znajdować się w większej odległości od psa. Możliwe nawet, że ten pies mógł się cieszyć. Przecież psy się w ten sposób zachowują, kręcą się w koło – tłumaczył sędzia.

Ciało psa po tym, gdy zastrzelił go myśliwy
Ciało psa po tym, gdy zastrzelił go myśliwy  archiwum rodzinne

– Oczywiście, ten pies mógł się zachowywać w stosunku do różnych ludzi w różnych sytuacjach inaczej. Tak jak było opisane w toku postępowania, że kogoś tam oszczekiwał. To naturalne zachowanie psów, nawet bardzo łagodnie usposobionych. Natomiast to nie dowodzi tego, że oskarżony się bronił, bo przeczy temu dowód w postaci badania zwłok zwierzęcia – dodawał.

Animalsi: Wyrok skandalicznie niski

Wymiar kary wydaje się zupełnie oderwany od uzasadnienia wyroku, bo ten streścić przecież można w stwierdzeniu, że myśliwy bez żadnego powodu i z zimną premedytacją zastrzelił mieszańca golden retrievera - oceniają animalsi.

- Dużo pracy naszej, nowosolskiej policji i prokuratury, a tu znowu ściana i wyrok grzywny - komentuje Bartosz Krieger z Biura Ochrony Zwierząt, które prowadziło sprawę jako oskarżyciel posiłkowy. - Cieszy brak wątpliwości co do winy oskarżonego, ale zakaz łowiectwa myśliwy powinien dostać dożywotni. Karę finansową można łatwo ominąć, zwłaszcza przy niskich dochodach. Składa się wtedy wniosek o odpracowanie kwoty w ramach prac społecznych - wyjaśnia Krieger.

Dodaje, że kara jest skandalicznie niska, biorąc pod uwagę to, że myśliwy przez cały proces nie wyraził skruchy, nie składał wyjaśnień (poza pierwszym przesłuchaniem w prokuraturze) i nie przeprosił właścicieli Hiro. - Sąd powinien uwzględnić prewencję ogólną. Mamy tu do czynienia ze specyficznym środowiskiem myśliwych. Wysoka, bezwzględna kara odstraszyłaby ewentualnych następców oskarżonego - mówi Krieger.

Stracili przyjaciela

Waldemar i Danuta Tietzowie, właściciele zastrzelonego Hiro, są jednak zadowoleni, że Jarosław U. w ogóle został uznany za winnego. – Wszyscy wiemy, jak to wygląda. W Polsce takie sprawy najczęściej kończą się zamieceniem pod dywan. Cieszymy się, że jest kara, jakakolwiek by była. Dużo nas to kosztowało zdrowia, przede wszystkim psychicznego, a życia naszemu ukochanemu pieskowi nikt nie zwróci – mówią mieszkańcy Stawów.

Wokół swojej posesji otoczonej lasem Tietzowie mają kilka hektarów działki. Obawiają się jednak, że już nigdy nie wezmą do domu psa. – To są idealne warunki dla szczęśliwego zwierzęcia. Ja nie będę psa na łańcuchu trzymał. Ale co, jeśli znowu jakiś zwyrodnialec nam go zastrzeli? – tłumaczy Waldemar Tietz.

Wyrok jest nieprawomocny. Z informacji „Wyborczej” wynika, że obie strony będą apelować do Sądu Okręgowego.

Kodeks Karny za zabicie zwierzęcia przewiduje karę do dwóch lat więzienia. Jarosławowi U. w tej sprawie nie zarzucono szczególnego okrucieństwa.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Jarosław Kurski poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Polowanie powinno być zabronione, to okrucieństwo na które przymyka się oko. Jeżeli człowiek ma chęć zabijania to nie jest dobra oznaka.
    @watoosh
    lowienie ryb tez?
    a hodowanie mieska ktore zjadasz na codzien (krowek, swinek kurczakow) w fabrykach jedzenia... w takich fabrykach i rzezniach zwierzeta mecza sie wielokrotnie bardziej niz te na ktore sie poluje... i to mecza sie cale zycie na przyklad w przypadku hodowlanego drobiu...

    byc moze jestes weganinem i nie uzywasz zadnych wyrobow skorzanych, welnianych czy jedwabnych... byc moze...

    ale zaloze sie ze wiekszosc potepiajacych mysliwych nie jest weganami...
    wiec troche mniej hipokryzji

    oczywiscie zeby nie bylo nieporozumien idiota ktory bez powodu zastrzelil psa powienien byl ukarany zakazem posiadania broni i pozbawieniem praw mysliwego... (za rozsypywanie karmy dla dzikow pod ambona takze o ile to prawda)... inna sprawa ze psa zwlaszcza duzego w lesie nie puszcza sie wolno
    już oceniałe(a)ś
    3
    9
    @yogi&ranger
    W dupie byłeś, goowno wiesz. Nie wiesz przede wszystkim, co to jest weganizm.
    już oceniałe(a)ś
    2
    2
    @yogi&ranger
    Nadziewanie żywych zwierząt na hak, zwane "łowieniem ryb" - też.
    PS. autentycznie doceniam Twoją znajomość pojęcia weganizmu
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @yogi&ranger
    Ten myśliwy zastrzelił psa, żeby zdobyć pożywienie?

    Świat bez łowiectwa rekreacyjnego byłby o wiele lepszym miejscem.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    1. po pierwsze powinni wyłączyć swoją działkę z obszaru łowieckiego - to na przyszłość
    2.wyrok jest ok z jednym zastrzeżeniem -powinien być dożywotni zakaz polowania, jak facet będzie musiał wysupłać kilkanaście tysi ( a strzelby sprzedać już nie może bo przepadła) to sie może trochę zreflektuje
    @tegonielubie
    Zaproponowałbym jeszcze 25 batów przy pręgierzu na najbliższym rynku :/
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    "Sekcja zwłok zastrzelonego zwierzęcia potwierdziła, że pies mógł się znajdować nawet kilkanaście metrów od zwierzęcia". Pewnie tak było, ale dlaczego nazywać myśliwego zwierzęciem? Zwierzęta nie zabijają bez powodu. A myśliwi jeszcze dorabiają filozofię do mordowania - jeleń był stary, zając był chory, a dzików jest za dużo i będą głodować. Myśliwi też są starzy, chorzy i jest ich za dużo. Ktoś chętny?
    @old-lady
    :))) Mysle, ze wielu by sie znalazlo!
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Psychopata z flintą.
    już oceniałe(a)ś
    17
    0
    Sędzia dobrozmieniony. Dostanie zaproszenie do izby dyscyplinarnej SN.
    Myśliwym kuska juz nie staje,ale żądza krwi nadal jest
    @bra-tanki
    Może sędzia sam lubi postrzelać?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Gdyby do tego dołożyli te 2 lata w puszce i dożywotni zakaz polowań, to można by mówić o sprawiedliwym wyroku.
    już oceniałe(a)ś
    15
    0
    Skandal, skandal, skandal. Tak właśnie działają sądy za rządów Prokurator 'zero".
    @anteater11
    sprostowanie, tu w kraju zawsze sady byly, sa i beda gowniane
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    chujowa zmiana na wyzszy sort kutafonow
    już oceniałe(a)ś
    11
    2