Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zielonogórski „czarny piątek” odbył się przy fontannie na pl. Bohaterów. Protestować przyszły całe pokolenia: mamy, babcie, córki, wnuczki. Były całymi rodzinami, w grupie koleżanek, same. Wspierali je mężczyźni, których przyszło wcale nie mniej. Pojawili się politycy i polityczki, m.in. marszałek województwa Elżbieta Polak (PO), działaczka Nowoczesnej Aleksandra Mrozek, radny Krzysztof Machalica (PO), ekolożka i społeczniczka Joanna Liddane.

Zgotujemy wam rewolucję

Kobiety uzbroiły się w transparenty. Na nich napisały: „Polityku, biskupie! Kobieta to nie inkubator”, „Mam gender i nie zawaham się go użyć”, „Mniej księży, więcej księżniczek”, „Niechaj biskupi i posłowie znają, że kobiety nie gęsi i swój rozum mają”, „Umiemy gotować, zgotujemy wam rewolucję”.

Były płomienne przemowy. Głos zabierały kobiety, młode dziewczyny, starsi panowie. Niektóre odważyły się opowiedzieć dramatyczne historie swoich zgwałconych koleżanek. Inna wspominała swoją babcię, która zmarła w wyniku powikłań po wykonanej w podziemiu aborcji, zostawiając pięcioro dzieci. Kobiety razem skandowały: „Moje ciało, moja sprawa, a nie posła Jarosława”. Padło wiele gorzkich słów.

Piekło kobiet, raj zboczeńców

– Przychodzą do nas, do Baby, zgwałcone dziewczyny. Odradzamy im pójście na prokuraturę i starania o legalną aborcji. Dlaczego? Bo to będzie trwało i trwało. Nie zdążą... Nie zapomnę historii 14-latki, którą zgwałcił ojciec. Poszła na prokuraturę, nie doczekała się. Urodziła dziecko z ciężkimi wadami genetycznymi. To ja mam gdzieś taki kraj. Kraj, który dopuszcza do takich sytuacji. Kraj, który jest piekłem kobiet, a rajem zboczeńców. Jak to jest, że w Polsce można legalnie uprawiać seks z 15-latką, ale ta sama 15-latka nie ma już prawa pójść do ginekologa i dostać recepty na pigułki antykoncepcyjne?  – przemawiała Anita Kucharska-Dziedzic, prezeska Stowarzyszenia na rzecz Kobiet „Baba”, współorganizatorka protestu.

– Przyszłam tu, bo mam dwie córki i dwie wnuczki. Robię to dla nich. Precz od moich córek! I wnuczek! – mówiła stanowczo jedna z protestujących. Za mikrofon chwycił mężczyzna z tłumu: – Ja właściwie jestem przeciwny aborcji, przeciwny narkotykom. Ale np. w Portugalii zniesiono kary za posiadanie narkotyków i okazało się, że poziom narkomanii znacząco spadł. Nasi decydenci żyją jakąś fikcją, nie chcą znać faktów.

Wypowiedzi poprzedzały fragmenty dynamicznego utworu Chóru Czarownic pt. „Twoja władza”.

 

Na koniec Kucharska-Dziedzic pożegnała się z tłumem: – Idźcie z Bogiem. Mam nadzieję, że nie będziemy musiały się tu tak często z tego powodu spotykać.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.