Zielonogórzanin chciał zaparkować auto w pobliżu kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej, w strefie płatnego parkowania. I mocno wkurzył go fakt, że kierowcy z wykupionym abonamentem stanęli sobie tak, że zajęli po dwa miejsca.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Pseudokierowca parkujący na dwóch miejscach zachowuje się egoistycznie i pozbawia możliwości zaparkowania auta innych kierowców. Poza tym naraża miasto na straty, bo z powodu braku miejsc ktoś już tego biletu postojowego nie kupi – pisze do naszej redakcji jeden z mieszkańców.

Podsyła zdjęcia sytuacji, jaką zastał na parkingu pod księgarnią św. Antoniego. Naliczył trzy samochody, które kierowcy zaparkowali w taki sposób, że zajmowały po dwa miejsca. – Wszystkie auta posiadały abonament na strefę płatnego parkowania – podkreśla.

Wkurzony zielonogórzanin: Tak w strefie płatnego parkowania potrafią zaparkować posiadacze abonamentu...
Wkurzony zielonogórzanin: Tak w strefie płatnego parkowania potrafią zaparkować posiadacze abonamentu...  arch. czytelnika

I stawia pytania: – Czy parkując na dwóch miejscach w strefie płatnego parkowania, pseudokierowca zobligowany jest do wykupienia dwóch miejsc parkingowych? A co, jeśli ma abonament? Skraca się on o połowę? – pisze mieszkaniec.

W najbliższym czasie zapytamy urzędników, czy kontrolerzy biletów parkingów zwracają uwagę na tego typu sytuacje, a także czy wyciągane są konsekwencje wobec nieprawidłowo parkujących kierowców.

Zapytaliśmy kierowców czy spotykają się z taką sytuacją.

- Myślę, że gazeta nie powinna w sposób tak jednostronny przedstawiać tematu. Bo? O ile osoba robiąca zdjęcie nie widziała faktu „stanięcia sobie” na dwóch miejscach, to ciężko wyrokować. Może ów kierowca utrwalony na zdjęciu zaparkował wcześniej w jedynym dostępnym miejscu, pomiędzy nieprawidłowo stojącymi już samochodami? W tamtej chwili, nie czynił niczego złego, ale jak oni odjechali, to już wygląda na „cwaniaka z abonamentem” - tłumaczy czytelnik Wyborczej. I dodaj że czasem wystarczy jedno większe auto, zaparkowane bardziej w jedną stronę, aby sześć samochodów dalej ludzie już stawali „na dwóch miejscach”. Dlatego daleko mi do tak krytycznej i publicznej oceny, o ile faktu tego nie widziałem na własne oczy - kończy pan Paweł.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem