Lubuska policja w ostatnich dniach pochwaliła się zatrzymaniem trzech mężczyzn, którzy na przygranicznym bazarze sprzedawali przedmioty zawierające faszystowskie symbole. Mundurowi zabezpieczyli blisko 1,8 tys. tego typu "pamiątek". Nie spodziewali się jednak, że w internecie spadnie na nich fala krytyki...
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Policyjna akcja na bazarze w Łęknicy odbyła się w środę. Funkcjonariusze zatrzymali trzech mężczyzn w wieku 36, 47 i 70 lat, którzy na trzech różnych stoiskach sprzedawali przedmioty zawierające faszystowskie i nazistowskie symbole, związane z III Rzeszą. Policjanci znaleźli m.in. popielniczki, przypinki, krzyże, hełmy, pierścienie, pieczęcie, młynki do kawy itd.

Mundurowi zatrzymali mężczyzn z art. 256 kodeksu karnego, czyli pod zarzutem propagowania faszyzmu lub innego totalitarnego ustroju. „Odpowiedzialność karną ponosi się także za posiadanie, utrwalanie, prezentowanie, przechowywanie czy nabywanie przedmiotów zawierających treści faszystowskie” – mówi drugi paragraf tego artykułu. Sami sprzedawcy tłumaczyli, że nie wiedzieli, że robią coś nielegalnego.

Krótki filmik podsumowujący akcję lubuska policja wrzuciła na swój fanpage na Facebooku. Takiej fali krytyki mundurowi jednak chyba się nie spodziewali...

– Groźny kolekcjoner został zatrzymany? Ewentualnie zorganizowana grupa rekonstrukcyjna – szydzi Marcin. Ktoś inny pisze, że to „chore” traktować kolekcjonera jak bandytę.

Policja w odpowiedzi powołuje się na wyżej przytoczony paragraf i przypomina, że nie ona ustala prawo, ale kolejny internauta kontruje: – Zgodnie z art. 256, powinni panowie łapać np. sprzedawców postradzieckich czapek uszanek z sierpem i młotem, dziękuję serdecznie... Swoją drogą, zapraszam do okolicznych muzeów z artefaktami po II wojnie światowej, przecież to rozsadniki kryptofaszyzmu i komunizmu są – ironizuje Aleksander.

Następne osoby przypominają, że trzeci paragraf tego samego artykułu mówi, że nie popełnia przestępstwa, kto operuje tego typu przedmiotami w celach artystycznych, naukowych lub kolekcjonerskich. – Nie doczytali – docina kolejny fasebookowicz. – Na pierwszy rzut oka zatrzymane rzeczy wyglądają na kolekcję czyjegoś życia o znacznej wartości pieniężnej. Życzę szczęścia w batalii w sądowej, bo taka was niechybnie czeka – stwierdza.

– Ośmieszacie się swoją nieznajomością prawa. Nie będzie wyroku skazującego. Wystarczy dokładnie przeczytać ustawę – utrzymuje w podobnym tonie Jan.

Tomek: – Rozumiem, że jak skleję sobie model messerschmitta lub tygrysa, z niemieckimi oznaczeniami zgodnymi historycznie, to mnie aresztują, a model skonfiskują? – pyta retorycznie.

- Wprowadźcie do rekrutacji, nie wiem, jakiś test na inteligencję czy cokolwiek - proponuje oburzony Paweł. - Skonfiskowaliście niezłą kolekcje, a my z pieniędzy skarbu Państwa zapłacimy temu kolekcjonerowi odszkodowanie. Żenada - ocenia.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Na tym filmiku, kiepskiej jakości zresztą, widać mnóstwo przedmiotów rodem z kajzerowskich Niemiec, tylko niewielka część z III Rzeszy. Łapią kolekcjonerów zamiast propagatorów ideologii, kulsony.:- ))
    @piciu600
    Ale wtedy musieliby zamknąć 2/3 klubu poselskiego PiS i prawie cały Kukiz'15.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @nestor
    No tak, prawda, zupełnie się zapomniałem.:- ))
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Treści faszystowskie??? Niech posłuchają Międlara.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0