Na winnicach odrzańskich owoce dojrzewają w mikroklimacie. Zawsze jest nieco cieplej, a sama Odra jest jak bufor, chroni przed mrozem. Do tego piachy, ale to atut, bo winorośl nie lubi żyznych gleb - opowiada Bogdan Macewicz, winiarz z Górzykowa
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Port w Cigacicach w czerwcu gościł Media Trip. Uczestniczyli w nim dziennikarze z Polski Zachodniej i rzecznicy funduszy europejskich z całego kraju. Na winnicę „Winnogóra” Bogdana i Anny Macewiczów dopływamy galarem z portu w Cigacicach. Galary to płaskodenne drewniane łodzie. Jeden zmieści 12 turystów. Galary mają także dachy, które chronią przed deszczem. – Taką łódź można zbudować w miesiąc, potrzebne drewno, trochę żywicy oraz wiedza szkutnicza. I oczywiście mały silnik – tłumaczy Piotr Włoch, żeglarz z Cigacic, gdzie założył rodzinną firmę. Na brzegu serwuje lubuskie ryby – sumy odrzańskie i sandacze z Łagowa.

Piotr Włoch z portu w Cigacicach
Piotr Włoch z portu w Cigacicach  Fot. Artur Łukasiewicz

– To trochę powrót do tradycji. Cigacice przed wojną nazywały się Tschicherzig i były kurortem wypoczynkowo-uzdrowiskowym. Kilkadziesiąt pensjonatów i restauracji nad Odrą upodobali sobie zwłaszcza berlińczycy. Do tego atrakcją było lokalne wino z 40 ha winnic – wspomina Włoch. Okolice Cigacic późną wiosną i latem pachniały akacją. Bo urósł tu robiniowy las, ewenement na europejską skalę. To także raj dla pszczelarzy. Razem z winiarzami liczą, że las ocaleje. Nie pójdzie pod topór.

– Cigacice to ważny punkt na lubuskim szlaku wina i miodu. Odra, wino i miód, tu wszystko mamy w jednym miejscu – mówi marszałek Elżbieta Polak.

Galar na Odrze pod Cigacicami
Galar na Odrze pod Cigacicami  Artur Łukasiewicz

Historycznie okolice Cigacic należą do najbardziej na północ wysuniętych w Europie obszarów winiarskich, takich, których produkcja wina ma sens.

Winnica z ogrodem

Galar dopływa do pobliskiego Górzykowa rzeką Obrzycą, która wpada tu do Odry. Trzeba się wspiąć na wysoką skarpę, skąd rozciąga się widok na zakole rzeki. Przed wojną miejscowość nosiła nazwę Oberweinberge i była kurortem. Najbardziej dziś znaną winnicą jest Stara Winna Góra państwa Krojcigów. Mniejszą założyli Anna i Bogdan Macewiczowie. Zielonogórzanie zobaczyli wzgórza nad Odrą przed 17 laty. – Były stare domy i jedna wielka łąka. Jedna z mieszkanek zapytała: a może byście kupili mój dom. I zostaliśmy – opowiada pan Bogdan. Do posiadłości prowadzi stylizowana winiarska brama z cegły. Wewnątrz równo podzielone trzy hektary – winnica, ogród i las.

Bogdan Macewicz, właściciel winnicy Winnogóra
Bogdan Macewicz, właściciel winnicy Winnogóra  Fot. Artur Łukasiewicz

– To mała kieszonkowa winnica, produkujemy rocznie ponad 2 tys. butelek. Bo rodzących krzaków jest tyle, a z każdego wychodzi butelka. Winiarstwa nauczyłem się od zera, z każdym doświadczeniem było lepiej. Sekret leży w ziemi. Trzeba poznać jej zasobność i świadomie uprawiać. Bo to miejsce decyduje o smaku i zapachu wina. W naszych białych winach czuć poziomki, truskawki, fiołki. W czerwonych śliwki – dodaje Macewicz. Postawił na szlachetne odmiany, m.in. Pinot Noir, której XIII-wieczny rodowód znajdziemy w Burgundii. Do Polski – jak dowodzą historycy – sprowadzili ją Cystersi. Z niej w Górzykowie powstają białe i czerwone. Ostatnio także różowe. – W naszym regionie najpiękniejsza jest lokalność – dodaje winiarz. Macewicze dochowali się następcy. Syn Tomasz jest dyplomowanym enologiem.

Uroku „Winnogórze” dodaje ogród z kolekcjami kalin, dereni i hortensji. Zaprojektowała go artystka Grażyna Bazylewicz, uczennica Jerzego Dudy-Gracza.

Pod Lipą rodzi się wino

W sąsiedztwie, na skarpie, rozciąga się młoda, kilkuletnia obsadzona półhektarowa winnica „Pod Lipą” rodziny Izabeli Tyliszczak. Nazwa nie mogła być inna. Na wzgórzu rośnie rozłożysta, ponadstuletnia lipa. Stąd widać zakole Odry. Nieopodal właściciele postawili mały domek winiarski. – To wprost nawiązanie do zielonogórskiej przydomowej tradycji winiarskiej – opowiada Barbara Buczek, siostra Izabeli. Z wykształcenia filolog, ukończyła enologię w Krakowie. Sprawuje naukowy nadzór nad uprawą i produkcją.

Barbara Buczek na winnicy Pod Lipą
Barbara Buczek na winnicy Pod Lipą  Fot. Artur Łukasiewicz

Na stoku rosną szlachetne odmiany – Johanniter, Gewurtztraminer, Pinot Gris spowinowacony z Pinot Noir, Regent i Traminer, najbardziej historycznie związany z nadodrzańskim winiarstwem. „Pod Lipą” wpisuje się w tradycję białych win – rześkich, lekkich z aromatami gruszek i cytrusów.

– Najpiękniejsze chwile są w październiku, podczas winobrania. Z całej Polski zjeżdża się rodzina. Święta pora, wtedy czuć mocno, jak winnica integruje rodzinę – opowiada Barbara Buczek.

Do kadzi wpada wtedy ok. pięciu ton owocu.

 
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem