Zielona Góra długo czekała na miejskie rowery. Ludzie tak się na nie rzucili, że większość już popsuli. Dostępność jednośladów znacznie spadła, a to oznacza, że nie można na nich polegać, jeśli chce się dotrzeć w konkretne miejsce na umówioną godzinę - denerwuje się pan Kamil, czytelnik "Wyborczej".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

System rowerów miejskich działa w Zielonej Górze od 21 sierpnia. Do tego czasu odstawaliśmy od innych miast, które rowerami jeździły już od dawna (Legnica, Lublin, Radom, Stalowa Wola, Szamotuły, Kołobrzeg, o dużych miastach nie wspominając).

Wreszcie się doczekaliśmy, miasto zdecydowało się zainwestować w Zielonogórski Rower Miejski blisko 5,5 mln zł. Niemal darmowe jednoślady okazały się takim hitem, że mieszkańcy rzucili się na nie szturmem. Efekt? Rowery są pełne usterek. Odpadają z nich pedały, odstają siodełka, rozregulowują się przerzutki, pękają opony. Łańcuchy powłóczą po ziemi.

Sprawa trafiła na facebookowy fanpage „Hejted Zielona Góra”, gdzie internauci nie pozostawili suchej nitki na użytkownikach rowerów.

Internauci: Nie szanują, skaczą po nich...

A.: Brak słów. Nie szanują nic. A później narzekają, że nic nie ma. Osoby, które niszczą powinny słono zapłacić za szkody.

J.: Jestem smutna, a zarazem wściekła. Jest to moim zadaniem świetny pomysł i rozwiązanie dla osób, które chcą np. szybko dojechać do punktu, a MZK jest dopiero za godzinkę. Niestety, po raptem dwóch tygodniach spotkałam się z tym, że gumowe rączki były już dziurawe, opona już dziurawa, a z lampek wiszą już kabelki. Już... To okropne, jak niektóre osobniki nie szanują tego, co jest nie tylko dla nich, ale i dla ludzi.

Komentarze internautów
Komentarze internautów  Źródło: Hejted Zielona Góra/Facebook

M.: Te rowery po tygodniu już były w opłakanym stanie – brak łańcucha, działającego hamulca czy świateł.

M. Niestety, nie jesteśmy gotowi mentalnie na coś takiego. Nie rozumiem, jak może być tak że po 2 tygodniach, część tych rowerów nie nadaje się już do użytku.

Na miejskim rowerze nie można polegać

Do redakcji „Wyborczej” dzwonią też wzburzeni czytelnicy. – Długo czekaliśmy na rowery, i tak się na nie rzuciliśmy, że większość już nie działa. Sam widziałem, jak ludzie po nich skaczą lub jeżdżą we dwójkę na 1-osobowym rowerze. Dziś jedno jest pewne: na miejskich rowerach nie można polegać. Jeśli jesteś umówiony na spotkanie i liczysz na miejski rower, to prawdopodobnie się przeliczysz. System ci wypożyczy np. zepsuty rower bez łańcucha. Bo zwykle tak jest, że system widzi rower jako sprawny. Ktoś, kto go zepsuł, raczej chwalić się spowodowaniem usterki nie będzie.

Ubrudzisz się smarem, zmarnujesz 10 minut na telefon na infolinię i na pewno się spóźnisz. Sam miałem taką sytuację. Rowery są fajne, jeśli chce się pojeździć rekreacyjnie, ale jeśli musisz gdzieś być na konkretną godzinę, lepiej wybierz autobus – opowiada pan Kamil.

Usterki nie dotyczą jedynie rowerów. Wysiada też zasilanie na stacjach, co nie pozwala nie tylko na wypożyczenie roweru, ale i jego oddanie. – Przypięłam rower do stacji za pomocą obejmy i odeszłam, a po trzech godzinach otrzymałam SMS z prośbą o kontakt, bo... jednoślad jest ciągle w użyciu. Moje konto zostało zablokowane. Nawet nie przyszło mi do głowy, żeby zwracając rower sprawdzić, czy stacja działa. Połączenie z konsultantem wyjaśniło sprawę, środki zostały mi przywrócone, ale ile najadłam się stresu, to moje – opisuje jedna z zielonogórzanek.

Rzecznik: tak intensywna eksploatacja...

Marek Pogorzelski, rzecznik prasowy firmy Nextbike, informuje, że do tej pory Zielonogórski Rower Miejski został wypożyczony niemal 80 tysięcy razy. W systemie zarejestrowało się przeszło 15 tysięcy użytkowników. Te dane pokazują, że każdy rower w Zielonej Górze przez 20 dni miał średnio ponad 220 użytkowników.

– To znakomity wynik, który pokazuje ogromną skalę wykorzystania systemu. Tak intensywna eksploatacja ma również wpływ na pojawiające się usterki – przyznaje Pogorzelski. Dodaje, że chodzi głównie o drobne uszkodzenia (przebite dętki czy uszkodzone opony, regulacji wymagają też czasem np. przerzutki).

Zapewnia, że wszystkie usterki usuwane są przez serwisantów na bieżąco, w miarę zgłoszeń od użytkowników i własnych kontroli. – Pracownicy sprawdzają stan rowerów podczas każdej wizyty na stacji. Od momentu zgłoszenia mamy od 12 do 24 godzin na reakcję, w zależności od usterki. Zwykle jednak zajmuje to znacznie mniej czasu. Zgłosić można, dzwoniąc na całodobową infolinię 68 422 84 44, pisząc mail pod adres bok@zielonogorskirowermiejski.pl lub wybierając odpowiednią opcję w aplikacji mobilnej – radzi.

Mieszkańcy zaczynają wątpić też w jakość zielonogórskich rowerów. – Oczywiście wszystkie rowery były fabrycznie nowe. Tak, co do zasady, jest we wszystkich systemach, które wdrażamy – tłumaczy Marek Pogorzelski.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Niestety widać na ulicach nieszanowanie czegoś co nie jest prywatne tylko jest ogólne.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    Rower miejski z łańcuchem jest mało trwałym urządzeniem, bo łańcuch jest newralgicznym punktem. W Krakowskich rowerach miejskich przeniesienie napędu jest wałkiem zębatym.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0