Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pałac w Zatoniu to jedna z największych atrakcji powiększonej Zielonej Góry. Jego ruiny są celem wycieczek rowerowych, a rosnący w przypałacowym parku czosnek niedźwiedzi przyciąga do Zatonia wielu miłośników przyrody i kulinariów. Telewizyjny program kręcił tam nawet kucharz Karol Okrasa.

Historia pałacu sięga końca XVII w., kiedy rezydencję w Zatoniu wybudował Baltazar von Unruh. W I poł. XIX w. trafiła ona w ręce słynnej księżnej Doroty Talleyrand-Perigord, właścicielki m.in. pałacu w Żaganiu. Księżna przyjechała do Zatonia w 1840 r. Z jej inicjatywy przebudowano rezydencję, która stała się klasycystycznym pałacem. Obok powstała m.in. oranżeria, a znany niemiecki architekt Peter Lenne zaprojektował przypałacowy park.

Pałac w Zatoniu został spalony w 1945 r. Od tego czasu niszczał. Teraz ruiny wreszcie zostały trwale zabezpieczone. Prace rozpoczęły się na wiosnę i kosztowały 5,5 mln zł. Większość pieniędzy na ten cel dała Unia Europejska w ramach projektu „Zachowanie i wykorzystanie historycznych krajobrazów parkowych w Branitz i Zatoniu”. Zielona Góra projekt realizuje wspólnie z Cottbus, niemieckim miastem partnerskim.

Po remoncie można wejść do środka pałacu, co wcześniej było zabronione. Nocą zabezpieczone ruiny będą podświetlone, a inauguracja iluminacji odbędzie się w czwartek 18 października o godz. 19.

Chociaż remont pałacu już się skończył, wciąż trwa remont parku. Na razie robotnicy odsłonili m.in. historyczne osie widokowe. Odnowiona zostanie też stojąca przy pałacu oranżeria. Będą odbywały się w niej wystawy i spotkania.

W galerii zobaczcie zdjęcia pałacu w Zatoniu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.