Polski samorząd adwokacki przed 100 laty, w pierwszych tygodniach odzyskania przez Polskę niepodległości, powołał dekretem marszałek Józef Piłsudski. Izba Adwokacka w Zielonej Górze powstała przed 65 laty. Te dwie daty świętowali adwokaci na gali w zielonogórskim teatrze.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Polski samorząd adwokacki przed 100 laty, w pierwszych tygodniach odzyskania przez Polskę niepodległości, powołał dekretem marszałek Józef Piłsudski. Izba Adwokacka w Zielonej Górze powstała przed 65 laty. Te dwie daty świętowali adwokaci na gali w zielonogórskim teatrze. Dziś izba zrzesza 422 adwokatów, w tym 179 kobiet. Zawód wykonuje 379, nie wykonuje 43. Jest jedną z najmniejszych izb w Polsce. Kameralna, domowa, liczniejsze południe z Zieloną Górą nigdy nie zdominowało północy z Gorzowem – podkreślają prawnicy. Stosują zwyczajowy podział w swoich władzach, dzielą się stanowiskami dziekana i jego zastępców.

Teatr Lubuski, uroczystość 65-lecia Izby Adwokackiej w Zielonej Górze
Teatr Lubuski, uroczystość 65-lecia Izby Adwokackiej w Zielonej Górze  Fot. Mariusz Kowalaszek

Adwokaci to jedna w czterech grup prawniczych i szczególna ze względu na historię i status społeczny. W II Rzeczpospolitej elita państwa. Końca II wojny nie doczekała ponad połowa adwokatów i aż 95 proc. aplikantów. – W PRL adwokatura była jedynym dopuszczalnym samorządem zawodowym. Mimo ograniczeń, kontroli władz trudno znaleźć zdarzenia, za które dziś moglibyśmy się wstydzić. Adwokaci nie kolaborowali z władzą, nie plamili honoru, za co wielu odważnych prawników spotykały konsekwencje – przemawiał dziekan izby mecenas Krzysztof Szymański. – Było to możliwe tylko dzięki etosowi i kształceniu opartemu na patronach.

Od ponad dwóch lat samorządy adwokackie krytykują zmiany w polskim sądownictwie, ustawy o Sądzie Najwyższym czy Krajowej Radzie Sądownictwa, podobnie jak sędziowie. – Bo te zmiany nie są obojętne dla adwokatów, uderzają w trójpodział władzy. Te zmiany są przeciwko społeczeństwu i obywatelom, którzy chcą mieć niezawisłe sądy – przekonywali mówcy w teatrze lubuskim.

Jak twierdzą obrońcy, krytyczne opinie są powszechne w środowisku, bez względu na podziały pokoleniowe. Według wicedziekana Filipa Wozińskiego, 40-letniego adwokata z Gorzowa, to w chwilach przełomowych widać najbardziej sens istnienia i działania izb adwokackich.

– Dla adwokatury bywały gorsze czasy, okresy zupełnej nocy. Dziś nikt nie oczekuje od adwokata heroizmu. Jedynie, co poradziłbym adwokatom, to być przyzwoitym – mówił.

Teatr Lubuski, uroczystość 65-lecia Izby Adwokackiej w Zielonej Górze
Teatr Lubuski, uroczystość 65-lecia Izby Adwokackiej w Zielonej Górze  Fot. Mariusz Kowalaszek

Jacek Trela, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, specjalny gość uroczystości, podkreślał, że izby adwokackie nigdy nie powinny zamieniać się w związki zawodowe. – Choć takie pokusy istnieją. To jednak zawód z misją, powołany po to, by w istocie bronić praw jednostek. Żeby jak opowiadała kiedyś opozycjonistka Ludwika Wujec, „nikogo nie skrzywdzić” – przemawiał. A do podstawowych praw należy to o niezależnym sądzie. Przypomniał 1983 r., kiedy adwokatura krajowa w uchwałach potępiła prawodawstwo stanu wojennego. Bo skrajnie naruszało prawa obywatelskie. – Doszło to tego, że komunistyczne władze zaskarżyły krytyczne uchwały adwokatów do Sądu Najwyższego. Sąd je uchylił, ale głos adwokatów był jasny: chodzi nam o pomoc ludziom i wolności obywatelskie – tłumaczył prezes Trela.

By chronić prawa obywatelskie – powtarzano na sali – trzeba czasem wyjść z togi i o nie się upominać, protestując.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem