Właściciel biura podróży i pilot wycieczek Maciej Stawiarski wybrał się na przejażdżkę rowerową po dzielnicy Nowe Miasto. Jeździł nowo oddanymi ścieżkami. Jakie widzi plusy i minusy dróg dla rowerzystów?
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Maciej Stawiarski, właściciel zielonogórskiego biura podróży Eurotrops, na Facebooku zamieścił relację z wycieczki rowerowej. Wybrał się na przejażdżkę po nowych ścieżkach w południowej części powiększonej Zielonej Góry. Relację przedstawiamy poniżej.

W galerii zobaczycie zdjęcia zrobione przez fotografa „Wyborczej” na drodze do Zatonia.

Maciej Stawiarski, a w tle Dzika Ochla
Maciej Stawiarski, a w tle Dzika Ochla  Fot. Maciej Stawiarski / Facebook

„Rowerkiem po okolicach”

Od niedawna Zielona Góra ma piękną ścieżkę rowerową, którą można nazwać „małym ringiem”. Piszę „mały ring”, bo jeszcze cały projekt nie jest skończony – docelowo będziemy mogli objechać miasto dookoła, korzystając z pięknej przyrody i lasów, którymi moje kochane miasto jest opasane z każdej prawie strony.

Dużo awantur było przy realizacji tej inwestycji, bo nie zawsze wykonawcy z poszanowaniem przyrody rzeczoną ścieżkę budowali. Doszło do niepotrzebnej wycinki drzew w zbyt szerokim pasie od jezdni, były też spory o to, czy prowadzić ścieżkę tuż przy drodze, czy raczej w lekkim oddaleniu, za pasem zieleni jako naturalną barierą.

Dziś po raz pierwszy „zrobiłem” trasę Zielona Góra – Jędrzychów – Kiełpin – Ochla – Zielona Góra. Dobre ponad 20 km mi wyszło, może nawet ok. 30, licząc jeszcze to, co po mieście.

Kilka uwag, na początek pozytywy:

1. Trasa piękna, skrajem lasu poprowadzona.

2. Dobry, gładki asfalt czyni jazdę bardzo przyjemną.

3. Ścieżka ograniczona krawężnikami, co gwarantuje, że asfalt nie będzie się wyszczerbiał w przyszłości.

4. Przybyła świetna atrakcja sportowo-rekreacyjna dla mieszkańców miasta i okolic.

Uwagi negatywne:

1. Wyrżnięto zdecydowanie zbyt dużo drzew.

2. Można było trasę poprowadzić za ścianą zieleni, która oddzielałaby ją od drogi. Przynajmniej w dużo większym zakresie, niż to zastosowano, bo są miejsca, gdzie drzewa trasę od drogi oddzielają.

3. Brak bariery energochłonnej przy drodze. Czyni to jazdę rowerem nie do końca bezpieczną, bo kierowcy, szczególnie na odcinku Ochla – Zielona Góra, gnają jak szaleni.

4. Brak zagospodarowania terenu wokół ścieżki. Jest dość szeroki pas „ziemi niczyjej”, która wygląda jak po wybuchu bomby. Ale może ta inwestycja jeszcze nie jest dokończona, więc uwaga może być trochę na wyrost. Widziałbym wysianie trawy wokół ścieżki, łącznie z rowem oddzielającym ścieżkę od drogi.

5. Zbyt mało pit stopów i zbyt małe te pit stopy są. 

Ścieżka rowerowa i przyszłe miejsce do odpoczynku po prawej stronie
Ścieżka rowerowa i przyszłe miejsce do odpoczynku po prawej stronie  Fot. Maciej Stawiarski / Facebook

Jak widziałem (zdjęcie powyżej), zbudowano małe zatoczki, w których zapewne docelowo postawione będą ławki. Ja widziałbym to trochę inaczej. Wolałbym, aby zbudowano duże wiaty drewniane ze stojakami na rowery. Wiaty w pewnym oddaleniu od ścieżki. Pod wiatami stoły drewniane z ławami do siedzenia plus duża mapa Zielonej Góry i okolic z zaznaczonymi ścieżkami i punktem – TU JESTEM. Takie duże plansze z mapami to standard w Europie. Dodatkowo można postawić tablice edukacyjne o tym, jakie gatunki roślinności występują w okolicy oraz krótki rys historyczny dotyczący historii mijanych miejscowości – Kiełpina i Ochli. Można to zilustrować zdjęciami z przeszłości.

Wnioski:

Trasa z pewnością będzie nowym hitem dla Zielonogórzan. Już zresztą jest. Mijałem dziś dziesiątki rowerzystów, byli nawet biegacze. Należałoby trasę oznaczyć drogowskazami, takimi jak się stosuje w Holandii – z kierunkiem jazdy i z odległością do następnej miejscowości.

Trasa przebiega tuż przy kąpielisku „Dzika Ochla”. To powinien być jeden z priorytetów nowej kadencji prezydenta miasta. To kapitalny teren rekreacyjny dla mieszkańców Zielonej Góry. Obecnie ta ruina straszy, ale mimo to przyciąga mnóstwo spacerowiczów. Widziałbym tu „Letnie Centrum Kultury”, restaurację z pomostem, wypożyczalnię łódek i rowerków wodnych. Coś takiego jak przedwojenny Wagmostaw.

Generalnie – super spędzone popołudnie.

Co się jeszcze zmieni?

Temat wycinek drzew w związku z budową ścieżek rowerowych wielokrotnie poruszaliśmy na łamach „Wyborczej” w poprzednich miesiącach. Przeciwko wycinkom przy drogach (np. na drodze do Ochli) protestowała część mieszkańców, miasto uważało, że ścieżki poprowadziło idealnie.

– Nie dało się zbudować tych dróg dla rowerów bez wycinki drzew. Oszczędziliśmy przyrodę, wycinając drzewa głównie na skraju lasu. Wytyczenie tras przez las wymagałoby usunięcia większej ilości drzew, co wynika z marginesów potrzebnych, aby uchronić nawierzchnię przez niszczącym działaniem korzeni – mówi Robert Górski, prezydencki radny i prezes Stowarzyszenia „Rowerem do Przodu”, o propozycji umiejscowienia ścieżek kilkanaście metrów w głąb lasu w porównaniu do tego, co jest obecnie.

Robert Górski tłumaczy, że prace przy otoczeniu ścieżek rowerowych nie zostały jeszcze zakończone.

– Wykonawca musi dokończyć zjazdy do lasu, pobocza, oznakowanie poziome i pionowe oraz wyposażyć miejsca odpoczynku – mówi radny.

Zatem co z sugestii Macieja Stawiarskiego się pojawi, a co nie?

– Pobocza będą wyrównane i obsiane trawą – mówi Górski. Dodaje też, że przy drodze dla rowerów nie pojawią się bariery energochłonne.

– Bariery energochłonne kosztują mniej więcej milion złotych za kilometr, więc zbudowalibyśmy dwa-trzy razy mniej dróg dla rowerów. Poza tym przy dużych prędkościach i tak nie spełniają swojej funkcji. Poza tym do potrącenia rowerzysty na drodze dla rowerów przez samochód, który wypada z jezdni, dochodzi niezmiernie rzadko. Ponadto pojawiłyby się głosy, że psują krajobraz. Myślę, że we wszystkim należy zachować zdrowy rozsądek – mówi Górski.

Drogowskazy tak, plansze nie

Przy ścieżkach na pewno zobaczymy drogowskazy. Nie będzie natomiast plansz z mapami czy opisem historii mijanych miejscowości wraz ze zdjęciami.

– Wszystkie trasy będą oznakowane pomarańczowymi znakami do wytyczania tras rowerowych. Będą podane kierunki i odległości do punktów docelowych – mówi radny.

W miejscach, które sfotografował Stawiarski, staną ławki, kosze na śmieci, stojaki rowerowe i punkty do samodzielnej naprawy rowerów. Nie będzie natomiast pit stopów (miejsc odpoczynku – red.) w głębi lasu.

– Gdyby pit stopy były w lesie, a nie przy ścieżce, musielibyśmy wyciąć dodatkowe drzewa, a poza tym zapłacić nadleśnictwu za wyłączenie tych miejsc z produkcji leśnej – mówi Robert Górski.

Miasto zrezygnowało z wiat

Pięć stołów piknikowych stanie na dużym pit stopie przy rondzie księżnej Doroty w Zatoniu, czyli na skrzyżowaniu tras biegnących z Jędrzychowa, Drzonkowa, Zatonia i Kiełpina. W tym miejscu będą mogły zatrzymywać się np. większe grupy czy wycieczki szkolne.

– Zrezygnowaliśmy z wiat, ponieważ są to miejsca odległe od zabudowań. Po dyskusji wyciągnęliśmy wnioski, że wiaty szybko uległyby dewastacji. Mamy negatywne doświadczenia z Lasku Piastowskiego. Tam wiaty były podpalane, bazgrane i niszczone ostrymi przedmiotami – tłumaczy radny. – Wiaty są już też w istniejącym, niedawno wyremontowanym parku w Kiełpinie – dodaje.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Pit stop przy bardzo ruchliwym rondzie na Zatonie to jakiś dziwny pomysł. Świeże powietrze i takie tam:)
    Ale tak sobie myślę, że fajnie by było by w paru miejscach przy ścieżkach i koniecznie w aplikacji wypożyczającej rowery, przy stacjach rowerowych zamieścić jakieś tablice informacyjne jak się jeździ rowerem, czy to po ścieżkach czy po ulicy. Zasady ruchu rowerowego:) Niestety kiepsko z tym jest.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    "Oszczędziliśmy przyrodę, wycinając drzewa głównie na skraju lasu" - mówi górski. Jeszcze się dowiemy od górskiego, że obwodnica południowa też ma służyć ochronie przyrody.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0