To wspólny apel "Gazety Wyborczej" oraz przedstawicieli świata nauki i kultury do władz miasta: Na starym cmentarzu komunalnym przy ul. Wrocławskiej utwórzmy lapidarium z przedwojennych nagrobków ewangelickich. Obecnie znajdują się w kilku miejscach starej Zielonej Góry, najczęściej w niegodnych warunkach.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Artykuł ukazał się w zielonogórskiej "Gazecie Wyborczej" 2 listopada 2018 r. Choć minęły już trzy lata, w temacie lapidarium nic się nie ruszyło. Publikujemy apel jeszcze raz, mając nadzieję, że może tym razem, w związku ze zbliżającym się 800-leciem Zielonej Góry, takie miejsce uda się stworzyć.

Z apelem do władz Zielonej Góry zwracamy się w Zaduszki, czyli dzień, kiedy w Polsce wspominamy wszystkich zmarłych. Chodzi o pamięć o przedwojennych grünberczykach. O ile na terenie dawnych wiosek w dzielnicy Nowe Miasto znajdują się miejsca pamięci poświęcone dawnym mieszkańcom, brakuje ich w starej Zielonej Górze. Uważamy, że warto to zmienić.

W latach 60. komunistyczne władze Zielonej Góry zlikwidowały dwa poniemieckie cmentarze – Zielonego Krzyża w obecnym parku Tysiąclecia i Świętej Trójcy w parku przy rondzie PCK. Szczątki mieszkańców Grünbergu z parku Tysiąclecia (te, które ekshumowano, a wiadomo, że prace prowadzono niedokładnie) wywieziono do zbiorowej mogiły na cmentarzu na Jędrzychowie.

Grünberg - Zielona Góra. Grobowiec Georga Beuchelta
Grünberg - Zielona Góra. Grobowiec Georga Beuchelta  Arch. Muzeum Ziemi Lubuskiej

Co stało się z nagrobkami? To sytuacje, które powtarzały się w całej Polsce, kiedy na tzw. Ziemiach Odzyskanych masowo likwidowano poniemieckie cmentarze. Część płyt, szczególnie lepszej jakości, wykorzystano ponownie jako nagrobki dla Polaków, najczęściej prominentnych działaczy. Część użyto podczas remontów, np. utwardzano nimi drogi. Prace wykonywano po cichu, żeby zatrzeć pamięć po ludziach, którzy przed wojną mieszkali w Zielonej Górze.

– Mieszkałem w bloku przy ul. Wazów, naprzeciwko cmentarza. Chociaż w czasie likwidacji teren był ogrodzony, widziałem, jak dwóch robotników z pędzlami numerowało farbą nagrobki. Później zostały wywiezione. Nie wiem, co się z nimi stało – mówi Przemysław Karwowski, regionalista i znawca winiarstwa.

Fragment niemieckiej płyty nagrobnej w parku Tysiąclecia
Fragment niemieckiej płyty nagrobnej w parku Tysiąclecia  Fot. Szymon Płóciennik / Agencja Wyborcza.pl

Pod murem kirkutu

Dziś nagrobki z Grünbergu leżą w kilku miejscach Zielonej Góry. Najwięcej, bo ponad 30, jest na cmentarzu żydowskim przy ul. Chmielnej. I nie chodzi o żydowskie macewy, zgromadzone w domu przedpogrzebowym (powinny tam pozostać), ale o ewangelickie nagrobki, które zalegają pod ceglanym murem kirkutu, przykryte liśćmi i gałęźmi, nierzadko śmieciami.

Nagrobki ewangelickie na cmentarzu żydowskim przy ul. Chmielnej
Nagrobki ewangelickie na cmentarzu żydowskim przy ul. Chmielnej  Fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

– Prawdopodobnie pochodzą z cmentarza św. Trójcy przy dzisiejszym rondzie PCK – mówi Andrzej Kirmiel, regionalista i dyrektor muzeum w Międzyrzeczu, który wiele razy z uczniami porządkował zielonogórski kirkut. – Nagrobki trafiały na Chmielną, bo było tam zagłębie kamieniarskie. Płyty, które były dobrej jakości, szlifowano i wykorzystywano ponownie przy pochówkach Polaków. Jeden z kamieniarzy wskazywał mi, które konkretnie płyty w alei zasłużonych na cmentarzu są przedwojenne – mówi Kirmiel.

Podwórko wyłożone płytami

Sporo nagrobków, co budzi szczególne oburzenie, znajduje się przy ul. Batorego, na terenie garaży policyjnych. Płytami wyłożone jest całe podwórko. Nie wiadomo nawet, ile nagrobków się tam znajduje, bo część zalano betonem, część podzielono na części. O tej sprawie zielonogórska „Wyborcza" pisała już 13 lat temu, ale wtedy interwencja nie przyniosła efektów, nagrobków nie przeniesiono w innej miejsce.

– Ten temat warto byłoby wreszcie doprowadzić do końca – mówi Jakub Łysakowski, były dziennikarz „Wyborczej", który w 2005 r. opisał historię nagrobków na terenie policyjnym.

Artykuł z 2005 r. o niemieckich nagrobkach przy ul. Batorego
Artykuł z 2005 r. o niemieckich nagrobkach przy ul. Batorego  Fot. Archiwum Gazety Wyborczej

Kilkanaście fragmentów płyt jest też w magazynie miejskiego cmentarza przy ul. Wrocławskiej. Trafiły tam kilka lat temu po interwencji Anny Kraśko i Macieja Stadniczuka, którzy znaleźli je w podwórku przy placu Matejki. „Wyborcza" pisała o płytach w 2001 r., wtedy jednak interwencja była nieskuteczna.

Jeden z nagrobków znajduje się w Muzeum Ziemi Lubuskiej. Będzie ważnym eksponatem w powiększonym muzeum. To płyta nagrobna znanego zielonogórskiego producenta szampanów Fritza Briegera i jego żony Ernstine.

– Płyta przez lata wisiała na ścianie Szkoły Podstawowej nr 6 przy ul. Licealnej – mówi Tomasz Kowalski z muzeum. – Odwrócono ją tyłem, wyryto na niej nazwę szkoły, a także wiersz patrona Władysława Broniewskiego. Kiedy kilkanaście lat temu przekształcano szkołę na Rektorat Uniwersytetu Zielonogórskiego, płytę zdjęto, a wtedy zauważono, że to nagrobek – mówi Kowalski.

Cmentarne płyty pod Palmiarnią

Robotnicy podczas prac wciąż odnajdują w Zielonej Górze nagrobki z Grünbergu. Trzy płyty znaleźli na wiosnę podczas remontu Wzgórza Winnego. – Stanowiły fundament pod schody prowadzące na wzgórze – mówi Sławomir Kałagate, archeolog, który nadzorował prace. – Na jednej z płyt można przeczytać imię i nazwisko: Rudolf Schön, czyli w tłumaczeniu Rudolf Piękny. Urodził się w 1880 r., a zmarł w 1907. Żył zaledwie 27 lat – tłumaczy Kałagate. Na drugim nagrobku imię i nazwisko jest niewyraźne, ale dobrze widać datę urodzin i śmierci: 1884-1909, 25 lat.

Nagrobek znaleziony przez robotników podczas prac na Wzgórzu Winnym
Nagrobek znaleziony przez robotników podczas prac na Wzgórzu Winnym  Fot. Sławomir Kałagate

Fragmenty nagrobków znaleziono też podczas budowy ul. Aglomeracyjnej (wkrótce Herberta).

Co stanie się z odnajdywanymi nagrobkami? W mieście do tej pory nie wypracowano systemowego rozwiązania, które pozwoliłoby odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli jednak w Zielonej Górze powstanie lapidarium, płyty będą mogły trafić właśnie tam.

Lapidaria, czyli miejsca pamięci

W wielu miastach w Polsce z przedwojennych nagrobków utworzono lapidaria, czyli miejsca pamięci. Najczęściej na dawnych albo obecnych cmentarzach. Zielona Góra jest jednym z niewielu miast wojewódzkich, w którym takiego miejsca nie ma. W przeszłości o stworzeniu lapidarium myślał artysta Jan Berdyszak, ale ostatecznie pomysłu nie udało mu się zrealizować. Oprócz pamiątkowej płyty w parku Tysiąclecia i nagrobków zakonnic z Grünbergu na cmentarzu w Jędrzychowie, w Zielonej Górze nie ma żadnego miejsca, które upamiętniałoby przedwojennych mieszkańców. Takie są w bardzo wielu, często mniejszych, miejscowościach. W Lubuskiem chociażby słynne lapidarium w Kożuchowie.

Fot. Agata Michalak/Agencja Wyborcza.pl

Dobrym miejscem na stworzenie lapidarium byłby stary cmentarz komunalny przy ul. Wrocławskiej. Mieszkańcy Grünbergu zasługują na upamiętnienie na największej zielonogórskiej nekropolii. Lapidarium mógłby odwiedzić każdy, kto przyjdzie na cmentarz zapalić świeczkę na grobach swoich bliskich. Miejsce warto ustalić w porozumieniu z miastem, władzami cmentarza i ludźmi, którym leży na sercu historia Zielonej Góry. Powinno być godne, ale niekoniecznie w skupisku pomników przy głównym placu na cmentarzu.

Lapidarium ma również sporą wartość edukacyjną. Mogłyby się przy nim odbywać plenerowe lekcje historii. Uczniowie i studenci mogliby również poznawać historię osób, których nazwiska są wyryte na nagrobkach, np. wertując Adressbuchy, czyli przedwojenne książki adresowe.

Zielona Góra, cmentarz przy ul. Wrocławskiej, 29 października 2018. Przygotowania do Wszystkich Świętych
Zielona Góra, cmentarz przy ul. Wrocławskiej, 29 października 2018. Przygotowania do Wszystkich Świętych  Fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

Dyrektorzy i historycy

Pomysł popierają dyrektorzy miejskich muzeów: Leszek Kania (Muzeum Ziemi Lubuskiej), Piotr Dziedzic (Muzeum Wojskowe w Drzonowie), Arkadiusz Michalak (Muzeum Archeologiczne w Świdnicy), a także dyrektor Biura Wystaw Artystycznych Wojciech Kozłowski.

Utworzenie lapidarium wspierają też historycy: prof. Wojciech Strzyżewski (prorektor Uniwersytetu Zielonogórskiego), prof. Robert Skobelski (dyrektor Instytutu Historii Uniwersytetu Zielonogórskiego), prof. Zbigniew Bujkiewicz (archiwista, jeden z największych ekspertów na temat przedwojennej Zielonej Góry), dr Izabela Korniluk (szefowa działu historycznego Muzeum Ziemi Lubuskiej) i dr Grzegorz Biszczanik (regionalista, który opisuje historię miasta m.in. w cyklu „Nieznana Zielona Góra" na Facebooku).

– Byłoby bardzo dobrze, gdyby takie miejsce powstało – dodaje historyk Andrzej Kirmiel. Wtórują mu archeolodzy Sławomir Kałagate i dr Bartłomiej Gruszka.

O pamięć o przedwojennych mieszkańcach pochowanych przy ul. Chmielnej upominają się w reportażach radiowych dziennikarze Radia Zachód Małgorzata Nabel-Dybaś i Konrad Stanglewicz. – Widok nagrobków pod murem cmentarza żydowskiego jest przygnębiający. Powinny znaleźć się w godnym miejscu – mówi Nabel-Dybaś.

Nagrobki ewangelickie na cmentarzu żydowskim przy ul. Chmielnej
Nagrobki ewangelickie na cmentarzu żydowskim przy ul. Chmielnej  Fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

Miasto i radni: Jesteśmy za

Pomysł popierają też przedstawiciele wszystkich opcji w zielonogórskiej radzie miasta.

– Jestem jak najbardziej za – mówi Paweł Wysocki z prezydenckiej Zielonej Razem, który w przeszłości sprzątał m.in. cmentarz żydowski.

– Te nagrobki są pozostałościami historii miasta i jego mieszkańców – tłumaczy Jacek Budziński z PiS, nauczyciel historii w III LO przy ul. Strzeleckiej. Zgadza się z nim Marcin Pabierowski z Platformy Obywatelskiej.

– Jeśli słusznie chcemy, żeby dbano o groby Polaków na Kresach, powinniśmy pamięcią otoczyć miejsca pochówku mieszkańców Grünbergu – uważa Tomasz Nesterowicz z SLD. Kilka miesięcy temu Nesterowicz apelował do władz miasta o dokończenie ekshumacji w parku Tysiąclecia i szacunek do pochowanych tam osób.

– Takie miejsce powinno powstać – tłumaczy Anita Kucharska-Dziedzic, która w nowej radzie miasta będzie radną Ruchu Miejskiego.

Lapidarium na cmentarzu komunalnym w Szczecinku
Lapidarium na cmentarzu komunalnym w Szczecinku  Fot. Fotopolska.eu

Wiceprezydent Wioleta Haręźlak, z którą rozmawialiśmy o utworzeniu lapidarium, podchodzi do tego pomysłu bardzo pozytywnie. – Jestem jak najbardziej zdania, że powinno powstać. Poproszę prezesa cmentarza o wytypowanie możliwych lokalizacji, a w drugiej połowie listopada będziemy mogli umówić się na spotkanie w tej sprawie, żeby omówić szczegóły – mówi.

Do tematu wrócimy.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Bardzo dobry pomysł.
    już oceniałe(a)ś
    6
    1
    chętnie podpiszę się pod apelem
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Dobry pomysł, dawnym mieszkańcom należy się pamięć i szacunek.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Chciałbym również przypomnieć o zdewastowanym, poniemieckim cmentarzu w Nowym Kisielinie.Wielokrotnie zgłaszałem ten problem do prasy i do władz lokalnych, ale niestety bezskutecznie.
    już oceniałe(a)ś
    1
    1