W ciszy, z zapalonymi zniczami i zimnymi ogniami, zielonogórzanie oddali hołd zamordowanemu prezydentowi Gdańska. W poniedziałek przed Filharmonię Zielonogórską przyszło ok. 300 mieszkańców.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Przyszłyśmy tutaj, bo stała się tragedia. Wczoraj zbierałyśmy pieniądze, mimo złej pogody byłyśmy szczęśliwe. Nagle stało się coś, co całkowicie zmieniło atmosferę. Smutno nam, przykro nam. Łączymy się w bólu z rodziną prezydenta Gdańska – mówiła w poniedziałek wieczorem Weronika Malinowska. Na pl. Powstańców Wielkopolskich przyszła z młodszą siostrą Wiktorią, żeby razem z zielonogórzanami oddać hołd zamordowanemu Pawłowi Adamowiczowi.

Przed filharmonią zgromadziło się ok. 300 osób, wśród nich lubuscy parlamentarzyści, radni, ludzie kultury. W tłumie było wielu wolontariuszy WOŚP, którzy dzień wcześniej kwestowali na rzecz Orkiestry Jurka Owsiaka. W poniedziałek też mieli na sobie białe koszulki, identyfikatory, przyklejone do kurtek czerwone serduszka.

Inicjatorka spotkania, Zofia Szozda z grupy Wspólna ZG, poprosiła zgromadzonych o chwilę ciszy i zadumy. Odczytano jedynie wiersz Wisławy Szymborskiej pt. „Nienawiść”. Później zielonogórzanie stali przez dłuższą chwilę w milczeniu, trzymając zapalone zimne ognie. Niektórzy przynieśli ze sobą znicze.

"Jedno logo, serduszko WOŚP"

Głos spontanicznie zabrał Wiesław Kotyza, działacz Komitetu Obrony Demokracji. Nawiązał do niedzielnego finału WOŚP, podczas którego napastnik śmiertelnie ranił Pawła Adamowicza.

– Przyszliśmy tu oznaczeni jednym logo, serduszkiem WOŚP. Wczoraj zbieraliśmy pieniądze i wrzucaliśmy je do puszek. Kiedy my rozdawaliśmy serca i dzieliliśmy się sercem, przestało bić serce naszego przyjaciela – mówił Kotyza. – Pamiętajcie o tym serduszku, niech będzie naszą żółtą kamizelką. Nośmy je i bądźmy jednością. Serce łączy ludzi, kochamy sercem. Bądźmy razem i pamiętajmy o Pawle – dodawał.

Kotyza ogłosił, że zielonogórzanie aż do dnia pogrzebu Pawła Adamowicza będą codziennie o godz. 18 spotykali się przed filharmonią. – Żeby zapalić świeczkę i chwilę powspominać. Pobyć razem, poczuć ciepło, dotknąć ręki sąsiada i wiedzieć, że jesteśmy przyjazną zbiorowością – mówił działacz KOD-u.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem